Współczesny mężczyzna

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 140 kwiecień 2015

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Międzynarodowy Dzień Mężczyzn, obchodzony 10 marca, pozostaje z reguły w cieniu znacznie bardziej rozpowszechnionego święta kobiet, przypadającego dwa dni wcześniej. Podobnie zresztą Polski Dzień Mężczyzn, świętowany 4 kwietnia, o którym mało kto nawet wie. Warto jednak zastanowić się nad sytuacją zawodową panów, ich rolą w sferze rodzinnej oraz znaczeniem w życiu potomstwa. Bliższe przyjrzenie się tym kwestiom wydaje się wyjątkowo interesujące w kontekście zmian, które zaszły w ciągu ostatnich 25 lat.

IDEALNY PRACOWNIK

Mimo znaczących przemian w wielu aspektach życia społecznego nadal kluczowym elementem determinującym pozycję mężczyzn w otaczającym ich świecie jest praca zawodowa. To właśnie przez pryzmat swoich osiągnięć profesjonalnych większość panów postrzega samych siebie i swoje własne osiągnięcia.

W porównaniu z kobietami sytuacja mężczyzn na rynku pracy wydaje się uprzywilejowana. Panowie od wieków postrzegani byli – i są nadal – jako pracownicy kompetentni, odpowiedzialni, solidni i gotowi do wielu wyrzeczeń dla swojej kariery. Mniej obowiązków rodzicielskich – zwłaszcza przy małych dzieciach – sprawia, że uważani są za osoby narażone w mniejszym stopniu niż panie na nieobecności spowodowane chorobami potomstwa czy długotrwałe zwolnienia z powodu urlopów macierzyńskich i wychowawczych. Stąd też określa się ich mianem pracowników uniwersalnych, w przeciwieństwie do kobiet, uznanych za grupę podwyższonego ryzyka, których zatrudnienie łączy się z możliwością częstych nieobecności. Wszystkie te czynniki sprawiają, że pracodawcy preferują mężczyzn, mogących – z racji praw biologicznych – pozwolić sobie na większe zaangażowanie w pracę w porównaniu z kobietami, zwłaszcza spodziewającymi się potomstwa i młodymi matkami.

Poziom aktywności zawodowej panów jest więc wyższy niż pań. Przykładowo, w 2013 r. wśród biernych zawodowo przeważały kobiety, których bez pracy było 8 326 tys., czyli 61,1 proc. ogółu niepracujących (13 621 tys.). Mężczyźni stanowili zaledwie 38,9 proc. (5 295 tys.) wszystkich biernych zawodowo. Innymi słowy, w tym właśnie roku na 1000 pracujących przedstawicieli męskiej populacji przypadało 554 niepracujących. Trzeba zaznaczyć, że to znaczne, bo ponad 60 proc. sfeminizowanie populacji biernej zawodowo nie obejmuje jednak jedynie osób bezrobotnych. Główną przyczyną niepodejmowania zatrudnienia są: emerytura, nauka, obowiązki rodzinne, choroba, niepełnosprawność oraz zniechęcenie się bezskutecznością poszukiwania pracy.

Nierówności w traktowaniu kobiet i mężczyzn na rynku pracy uwidaczniają się nie tylko w łatwiejszym z reguły dostępie do zatrudnienia, ale także w wysokości płac. Mimo że Polki są lepiej wykształcone, wciąż zarabiają mniej. Istotnych danych o różnicach w wynagrodzeniach dostarcza m.in. Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń (OBW). W 2012 r. kobiety zarabiały średnio 3500 zł. Były to zarobki o 1000 złotych mniejsze aniżeli wynagrodzenia mężczyzn. Różnice te sięgają niekiedy nawet 17 proc. Przykładowo, w październiku 2012 r. różnica między przeciętnym wynagrodzeniem mężczyzn i kobiet wyniosła ponad 700 zł. Mężczyźni osiągnęli zarobki o 9 proc. (czyli o 355,81 zł) wyższe od średniej krajowej, natomiast kobiety – o 9 proc. (355,22 zł) niższe. W konsekwencji oznacza to, że przeciętne wynagrodzenie kobiet było o około 17 proc. niższe niż to uzyskiwane przez mężczyzn (w 2010 r. – 15 proc., a w 2008 r. – 23 proc. niższe). Praktycznie w każdej grupie zawodowej zarobki panów są wyższe niż te uzyskiwane przez panie, choć obserwuje się w tej kwestii różnice w zależności od specjalności i sektora zatrudnienia. Dla przykładu, w październiku 2012 r. największą rozpiętość w poziomie przeciętnego wynagrodzenia ogółem brutto kobiet i mężczyzn odnotowano wśród robotników przemysłowych i rzemieślników (66,3 proc.). Najmniejsze zróżnicowanie wynagrodzeń dotyczyło pracowników biurowych: przeciętne wynagrodzenie kobiet wynosiło 98,1 proc. przeciętnego wynagrodzenia mężczyzn.

Trzecim elementem świadczącym o lepszej sytuacji panów na rynku pracy jest potencjalna ścieżka kariery, którą podążają pracownicy obydwu płci. W przypadku mężczyzn perspektywy awansu i rozwoju zawodowego pozostają niewątpliwie o wiele bardziej atrakcyjne niż te, na które mogą liczyć żeńskie pracownice. Opisując pracę zawodową tych ostatnich, używa się dwóch terminów najlepiej odzwierciedlających realną sytuację, z którą boryka się wiele kobiet: szklany sufit i lepka podłoga. Pierwszy z nich dotyczy kobiet zajmujących wyższe stanowiska – napotykają one niewidzialną barierę utrudniającą im zajęcie wysokich pozycji w polityce czy biznesie. Drugi zaś odnosi się do sytuacji, w której nie ma żadnych możliwości awansu, i dotyczy w głównej mierze zawodów o niskim statusie społecznym i najczęściej silnie sfeminizowanych (krawcowa, sprzątaczka). Panów zjawiska te nie dotyczą i mimo niższego wykształcenia, mniejszego doświadczenia czy też gorszych kwalifikacji mają większe szanse na awans i dynamiczny rozwój kariery zawodowej tylko z racji płci.

ODPOWIEDZIALNY PARTNER

Sferą, w której w ostatnich latach coraz widoczniej zaznaczają się istotne zmiany, jest życie rodzinne i relacje damsko-męskie. Powoli kształtuje się nowy, partnerski model rodziny, w którym rodzice dzielą się nie tylko obowiązkami i odpowiedzialnością za wychowanie potomstwa, ale także materialnym utrzymaniem rodziny.

Jak wynika z badań CBOS, prawie połowa ankietowanych Polaków (48 proc.) to zwolennicy partnerstwa w rodzinie. Ponad jedna czwarta (27 proc.) opowiada się za modelem mieszanym, według którego oboje partnerzy pracują zawodowo, ale tylko kobieta łączy pracę z prowadzeniem domu. Co piąty badany (22 proc.) popiera tradycyjny model związku, w którym mąż pracuje na utrzymanie, a żona zajmuje się domem. Mimo radujących kobiece serca deklaracji rzeczywisty podział ról w rodzinach wygląda najczęściej zupełnie inaczej. Dane Fundacji MaMa wskazują, że jedynie 4 proc. panów robi pranie, a 6 proc. sprząta. Ponad 30 proc. przyznaje, że w dni powszednie nie wykonuje żadnych obowiązków domowych. Widać więc, że w naszym społeczeństwie niepodzielnie dominuje model tradycyjny, co można tłumaczyć silnym kulturowym i społecznym zakorzenieniem, a także istniejącymi stereotypami na temat ról kobiecych i męskich. Niewątpliwie – mimo że brzmi to jako silnie feministyczny akcent – element przyzwyczajenia oraz zwyczajnego wygodnictwa męskiej części populacji odgrywa także istotną rolę w utrwalaniu wzorca, według którego żyły wcześniejsze pokolenia naszych matek i babek.

Prawdziwy partner to jednak nie tylko zmywający naczynia i ścierający kurze domownik, to także odpowiedzialny za siebie i swoich najbliższych mężczyzna, na którego można liczyć w każdej (lub chociaż w większości) sytuacji dnia codziennego oraz w wyjątkowych, trudnych momentach życia. To człowiek, który nie zawiedzie zaufania, stawiając dobro swojej rodziny, a więc także żony czy partnerki, na pierwszym miejscu.

KOCHAJĄCY OJCIEC

W ostatnim dziesięcioleciu, wzorem mężczyzn z zachodnich państw Europy, polscy ojcowie zaczęli na większą skalę i w większym niż dotychczas stopniu zajmować się własnym potomstwem. O ile bowiem we Francji, Belgii czy krajach skandynawskich widok taty z maluchem na spacerze, u lekarza, w sklepie czy wracającego ze żłobka lub przedszkola jest na porządku dziennym, o tyle u nas stanowi wciąż rzadkość.

Połowa dorosłych Polaków popiera partnerstwo w związku i równy podział obowiązków związanych z opieką nad potomstwem. Deklaracje te jednak odbiegają znacząco od rzeczywistej sytuacji w życiu, gdy trzeba zająć się małym dzieckiem i zrezygnować dla niego z kariery. Świadczą o tym chociażby rezultaty badania przeprowadzonego w 2011 r. na zlecenie pełnomocnika rządu ds. równego traktowania, które pokazują, że wciąż ponad połowa rodaków, także młodych, opowiada się za pozostaniem matki w domu po urodzeniu dziecka. Wśród zwolenników tego rozwiązania są zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Znaczącym krokiem w kierunku rzeczywistego zrównania skali obowiązków rodzinnych w stopniu możliwym do osiągnięcia, biorąc pod uwagę czynniki biologiczne, wydaje się zmiana przepisów dotyczących prawa do urlopu rodzicielskiego. Wydłużenie wolnego „zarezerwowanego dla ojców” stanowi sprawdzoną promocję większej aktywności panów w sferze domowej i wpływa na zwiększenie popularności partnerskiego modelu rodziny. Im większe bowiem będzie zaangażowanie mężczyzn w opiekę i wychowanie potomstwa oraz prowadzenie domu, tym łatwiej i szybciej ulegną zmianie role społeczne i ekonomiczne kobiet oraz ich sytuacja na rynku pracy. Istotne jest jednak, aby – podobnie jak to się dzieje np. w Szwecji – urlop rodzicielski był przypisany w części tylko ojcom, z zastrzeżeniem, że niewykorzystany po prostu przepadnie. Wówczas rezygnacje mężczyzn z prawa do urlopu i dalsze obarczanie kobiet w całości obowiązkami rodzicielskimi nad małymi dziećmi będą rzadsze, co niewątpliwie pozytywnie wpłynie zarówno na relacje rodzinne, jak i na kontakty z dziećmi.

Zaangażowanie męskich pracowników w pracę i często nadmierne skupianie się na życiu zawodowym ma – poza sukcesami, awansami i wysokimi zarobkami – także drugą stronę. Jest nią brak czasu wolnego, w tym chwil spędzanych z rodziną, a w szczególności z potomstwem. Zdarza się, że dopiero po latach, np. z powodu kłopotów z dorastającymi dziećmi lub choroby, mężczyźni zdają sobie sprawę z tego, że byli praktycznie w domu nieobecni i mocno zaniedbali rodzinę. Tego typu refleksje może spowodować także utrata zatrudnienia i potrzeba znalezienia innych, nie zawodowych punktów odniesienia. Bywają mężczyźni, w przypadku których życiowy zakręt prowadzi do gruntownych zmian zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej. W prasie kobiecej można znaleźć przykłady panów decydujących się na pozostanie w domu i zajęcie się małymi dziećmi bądź też takich, którzy porzucili dotychczasowy model funkcjonowania, starając się zrównoważyć obowiązki zawodowe z domowo-wychowawczymi lub nawet przekwalifikowali się, by móc spędzać więcej czasu ze swoim potomstwem. Nadal są to jednak dość rzadkie przypadki, pozostające raczej na marginesie dominującego wciąż nurtu przerzucania większej liczby domowych obowiązków i odpowiedzialności za opiekę nad dziećmi na kobietę.

Mimo niewielkiej skali tego nowego w naszym społeczeństwie nurtu można przypuszczać, że w następnych latach – wzorem mężczyzn z państw zachodnich – panowie będą w coraz większym stopniu włączać się w wychowywanie potomstwa i prace domowe. Sprzyjać temu powinny z jednej strony odpowiednie regulacje prawne umożliwiające ojcom pozostanie z małymi dziećmi w domu, a z drugiej – uproszczone prowadzenie gospodarstwa domowego (wykorzystanie licznych urządzeń AGD oraz rozmaitych produktów dla maluchów, jak chociażby słoiczków z jedzeniem, gotowych dań dla starszych dzieci itd.). Z pewnością do lamusa odchodzić będzie model surowego, dominującego ojca, który znajdował czas dla dzieci jedynie w niedziele i trzymał swoje potomstwo na dystans, interweniując tylko w razie konieczności w kwestie wychowania i edukacji. Współczesny mężczyzna – partner, ale zarazem ciągle też i rodzic – staje przed trudnym zadaniem wypracowania ze swoimi latoroślami relacji, w której miłość zastąpi autorytaryzm, ale jednocześnie zachowany zostanie autorytet i wzajemny szacunek.

 

Elżbieta Kuźma

 

W artykule wykorzystano opracowania: Sytuacja kobiet i mężczyzn na rynku pracy w 2013 roku, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, Departament Rynku Pracy; Haponiuk M., Sytuacja kobiet na rynku pracy w Polsce, Instytut Obywatelski, 2014/02.

 

 

Gazetka 140 – kwiecień 2015

WYDARZENIA


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA