AFERA BRZUSZKOWA

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 164 wrzesień 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Anny Lewandowskiej chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Uśmiecha się do nas z reklam; na facebookowym profilu, obserwowanym przez prawie półtora miliona osób, zachęca do aktywnego trybu życia; firmuje sklep internetowy, w którym można zaopatrzyć się w zdrową żywność, poradniki jej autorstwa oraz przeróżne akcesoria, począwszy od koszuli do karmienia, a skończywszy na kubkach z motywacyjnymi hasłami.

GDZIE JEST OPONKA?!

Lewandowska jest bardzo aktywna w internecie, prawie codziennie dodaje posty i zdjęcia, z czego skrzętnie korzystają portale plotkarskie, kusząc czytelników sensacyjnymi nagłówkami artykułów komentujących jej wpisy. Wśród tych „najlepszych” znajdziemy (pisownia oryginalna): „Lewandowska WĄCHA SWÓJ KOŁNIERZ…”; „Anna Lewandowska ćwiczy przy wózku”…

Ale to inny wywołał niedawno prawdziwą medialną burzę: „Płaski brzuch Anny Lewandowskiej!”. Niespełna miesiąc po porodzie trenerka pokazała zdjęcie z siłowni, na którym chwali się idealnie wyrzeźbionym brzuchem. Błyskawiczny powrót do formy po ciąży to – wedle słów Lewandowskiej – zasługa aktywności, trzymania się zdrowych zasad i słuchania własnego organizmu. Żona piłkarza oczywiście napisała również, że każda kobieta inaczej regeneruje się po ciąży i nie należy poddawać się w walce o idealną sylwetkę, do której można dojść małymi kroczkami. Nie zatrzymało to jednak fali komentarzy, która przetoczyła się nie tylko przez strony pudelkopodobne, ale i media chcące uchodzić za poważne i opiniotwórcze, jak „Newsweek” czy TVN24.

Jedni pochwalili Anię za umiejętność stawiania swoich potrzeb na pierwszym miejscu i wyłamanie się ze schematu matki uwiązanej do dziecka, inni zauważyli, że Lewandowska żyje na zupełnie innym poziomie niż przeciętna polska mama. Stać ją na zatrudnienie opiekunek i zapewnienie sobie czasu na ćwiczenia, poza tym jako osoba profesjonalnie uprawiająca sport i kreująca się na fitnessową wyrocznię musi pokazywać, że polecane przez nią treningi i dieta naprawdę działają.

Jak w tym szumie sprzecznych komunikatów mają się odnaleźć młode mamy? Warto zadać sobie pytanie, czy i dlaczego płaski brzuch żony piłkarza w ogóle nas obchodzi. Dla kobiety, która niedawno urodziła dziecko i spędza z nim praktycznie całe dnie, chwila na przejrzenie internetu powinna być przyjemnością, a nie drogą do wpędzenia się w kompleksy. Jeśli mamy ochotę to, rzecz jasna, korzystajmy z rad Ani, inspirujmy się pomysłami na posiłki i zestawy ćwiczeń, ale nie starajmy się niewolniczo jej (i jej podobnych) naśladować.

Pamiętajmy też, że życie Lewandowskich, którym dzielą się z nami poprzez media społecznościowe, w dużej mierze jest kreowane. Znani i lubiani użytkownicy Facebooka, Instagrama i tym podobnych dostają od reklamodawców spore sumy pieniędzy za pokazywanie siebie w określonych sytuacjach.

Jak każda mama, Ania zapewne ma i gorsze dni, ale nie chwali się nimi w sieci. I tu pojawia się kolejne pytanie: Czy pokazanie się w innej roli niż tryskającej energią, szczęśliwej mamy i żony zburzyłoby jej wizerunek? Pewnie nie, ale mogłoby niekorzystnie wpłynąć na sprzedaż polecanych przez nią produktów (kosmetyki, ubrania, drogie produkty spożywcze). Największą popularnością na jej stronie cieszą się zdrowe przekąski, uwielbiane ponoć nawet przez słynnego męża naszej bohaterki. Lewandowska musi więc pokazywać, że to, co poleca swoim fanom, naprawdę działa.

NA DOBRY POCZĄTEK

Jej spektakularny powrót do kształtów sprzed ciąży to świetny sposób na zareklamowanie skuteczności promowanych przez nią diet, ćwiczeń i produktów wspomagających walkę o wymarzoną sylwetkę. Ćwiczmy więc, zwracajmy uwagę na to, co jemy, ale nie patrzmy bezkrytycznie na Anię i nie przejmujmy się komentarzami typu: „gdybyście ćwiczyły, zamiast się lenić, też byście tak wyglądały”. Większość z nas jest obarczona codziennymi obowiązkami: pracą, wychowaniem dzieci, i niestety nie może poświęcić na dbanie o siebie tak wiele czasu jak ona.

Nie traktujmy też porad gwiazd ze śmiertelną powagą! Lewandowska jest ekspertką nie tylko fitnessową; wydała książkę dla kobiet w ciąży, na swoim facebookowym profilu daje również wskazówki na temat karmienia piersią. Czy rzeczywiście ma aż tak rozległą wiedzę, by radzić innym matkom? Tego nie da się właściwie sprawdzić. Ale na pewno wie, jak wykorzystać swoją popularność, by osiągnąć wymierne korzyści. Sprzedaje płytę z ćwiczeniami przeznaczonymi dla kobiet w ciąży, bardzo drogie koszulki do karmienia, akcesoria kuchenne, butelki na wodę i wiele innych przedmiotów mających ułatwić nam codzienne życie.

Kupując opatrzone motywującymi cytatami rzeczy, mamy nadzieję, że dzięki nim łatwiej będzie pozbyć się tłuszczyku z bioder i niechcianych fałdek z brzucha i prezentować się na spacerze z maluchem tak olśniewająco jak Ania. Najczęściej jednak pozbywamy się ciężko zarobionych pieniędzy. Ale to też może być dobry sposób na dietę – jeśli kupisz butelkę na wodę za 65 zł, nie będzie cię już pewnie stać na lody!…

JEST ICH WIĘCEJ!

Popularność Lewandowskiej sprawiła, że o innych znanych mamach zarabiających na swoim macierzyństwie zrobiło się nieco ciszej. Jeszcze kilka lat temu media kreowały na ekspertkę od wszelkich spraw związanych z dziećmi Annę Muchę. Pojawiała się na kanapach telewizji śniadaniowych, opowiadając o zaletach wspólnego czytania książek czy swoich pomysłach na urządzenie pokoiku dla córki. Projektowała kocyki, pokazywała wózek za ponad 5 tys. zł (ponoć sama dostała go od producenta za darmo), dawała się „przyłapać” fotografom na zakupach, dumnie prezentując wielką paczkę pieluszek pewnej marki, na swoim blogu zachwalała ubranka i kosmetyki.

Teraz, gdy jej dzieci już podrosły, promuje inne produkty – myje auto na obcasach i w eleganckim płaszczyku, pamiętając oczywiście, by charakterystyczny emblemat samochodu był dobrze wyeksponowany na zdjęciach robionych przez „przypadkowo” czającego się w krzakach przy myjni fotografa, bądź delektuje się lodem w sposób jednoznacznie przywołujący skojarzenia z filmami dla dorosłych.

Są też mamy-celebrytki, zawdzięczające swoją sławę głównie portalom plotkarskim i bywaniu na branżowych imprezach. Mucha i Lewandowska, mimo że wzbudzają kontrowersje swoim marketingowym podejściem do macierzyństwa, mają w dziedzinach, w których się specjalizują, niezaprzeczalne sukcesy.

A z czego znane są Maja Bohosiewicz czy Zosia Ślotała? Pierwsza jest aktorką grającą raczej epizodyczne role w serialach, które bardzo szybko znikają z anteny, druga zaś pojawiającą się w telewizji i kolorowych czasopismach stylistką, która stała się rozpoznawalna dzięki związkowi z Borysem Szycem.

Obie panie są młodymi matkami, bardzo aktywnymi na portalach społecznościowych. Reklamują na nich ubranka, zabawki przeznaczone dla maluszków, pieluszki, kosmetyki dla ciężarnych, salony piękności, koktajle oczyszczające i dziesiątki podobnych miejsc i produktów pozwalających w ciąży wyglądać jak milion dolarów, po porodzie zaś cieszyć się szczuplutką figurą. Brzmi jak bajka? Bo nią jest!

Nie pozwalajmy wmawiać sobie, że jeśli kupimy dziecku zabawkę, którą bawi się córka pani Zosi, nasza pociecha będzie szczęśliwsza i lepsza od innych pulchnych dzieciaczków. Krem, który tak świetnie wpłynął na brzuszek Mai, na nasz może nie zadziałać wcale, a naszej pociesze jest obojętne, czy owijamy ją w słynny milusi kocyk od Muchy.

Świadomość posiadania czegoś, co poleca osoba znana z telewizji, poprawia nam samopoczucie, ale czy dzięki temu będziemy szczęśliwsze? Pamiętajmy, że za każde zdjęcie i wpis w internecie reklamujący konkretny produkt dziewczyny dostają wynagrodzenie. Producenci wysyłają im darmowe rzeczy z nadzieją, że pochwalą się nimi, zachęcając innych do kupna. Nie sugerujmy się więc aż tak bardzo zapewnieniami o cudownych właściwościach zachwalanych przez znane mamy produktów, bo za tymi pochwałami często kryją się duże pieniądze.

Oglądając zdjęcia zamieszczane w internecie, nie wpadajmy w kompleksy i poczucie winy. Cieszmy się szczęściem znanych mam, ale im nie zazdrośćmy figury, drogich wózków czy ubranek z metką projektanta. Co z tego, że zamiast kaloryfera masz na brzuszku oponkę? Spokojnie, daj sobie czas, ćwicz, pilnuj tego, co jesz, ale nie zadręczaj się. Ciało kobiety po ciąży zmienia się i wcale nie tak łatwo wrócić do formy z maluchem przyklejonym do boku. A na pociesznie obejrzyj sobie zrobione z ukrycia zdjęcia Ani Lewandowskiej z Mazur – ma na nich całkiem spory, zaokrąglony brzuszek, zupełnie inny niż ten, którym się chwaliła. Odpowiednie naprężenie mięśni, właściwa poza i dobry fotograf odchudzają lepiej niż niejedna dieta!

 

 

Anna Albingier

Gazetka 164 – wrzesień 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: