PIENIĄDZE DLA KAŻDEGO?

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 164 wrzesień 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Przeciętny obywatel zwykle uważa, że zarabia za mało, a państwo nadmiernie ściąga z niego podatki. Pomoc socjalna gwarantowana jest niektórym grupom, a wysokość otrzymywanych zasiłków niewystarczająca. Pracujący nie chcą utrzymywać rzeszy bezrobotnych, zaś ci ostatni nie zawsze chcą lub mogą pracować. W rezultacie pewne grupy są zbyt uprzywilejowane, a inne wykorzystywane. A gdyby każdy obywatel dostawał od swego kraju taką samą kwotę pieniędzy i mógł je przeznaczyć wedle swoich potrzeb? Taką ideą jest bezwarunkowy dochód podstawowy.

SKĄD WZIĘŁA SIĘ TAKA IDEA?

Źródeł pomysłu można szukać już w odrodzeniu – w pismach utopistów takich jak Tomasz More. Idea zyskała na popularności w XX w., kiedy jej wyznawcą był filozof i matematyk Bertrand Russell i kiedy nie mówiono, że są to darmowe pieniądze, ale dywidenda od dorobku wielu pokoleń. Czym jest zatem bezwarunkowy dochód podstawowy? Bezwarunkowość jest tu słowem kluczowym. I to zarówno jeśli chodzi o powszechność świadczenia, jak i stałość wypłat nieobwarowanych żadnymi warunkami. Zakłada, że każdy obywatel od urodzenia aż do śmierci dostaje od państwa co miesiąc taką samą kwotę pieniędzy. Dotyczy to osób pracujących i bezrobotnych, dzieci i emerytów, singli i małżeństw. Nikt nie jest wykluczony. Nie traci się tych pieniędzy, jeśli podejmie się pracę lub ma zwiększone dochody. Druga ważna cecha polega na tym, że jest to dochód podstawowy. Otrzymywana kwota ma przyczynić się do zapewnienia podstawowych potrzeb człowieka i stanowić minimum potrzebne do przeżycia. A razem z pensją czy dochodem np. z wynajmu mieszkania powinna zapewnić każdemu możliwość życia we względnym dostatku materialnym, ale też umożliwić udział w kulturze i życiu społecznym.

CO Z DZIEĆMI I EMERYTAMI?

Kontrowersje budzi przyznawanie pieniędzy dzieciom. Dlatego pojawiają się głosy, że osoby niepełnoletnie otrzymywałyby kwoty nie bezpośrednio, ale na specjalnie dla nich założone konto. Suma ta umożliwiłaby młodemu człowiekowi start w dorosłe życie, na przykład przez zakup mieszkania lub sfinansowanie studiów. Inni eksperci postulują wypłacanie dzieciom części sumy, jaka przysługiwałaby dorosłym. Słychać też głosy, by to rodzice otrzymywali większe kwoty. Dodatki do ustalonej kwoty miałyby otrzymywać osoby niepełnosprawne fizycznie lub intelektualnie.

Z kolei wypłacanie bezwarunkowego dochodu emerytom jest przez ekonomistów aprobowane, bo każdemu byłemu pracownikowi należy się świadczenie umożliwiające godne życie po zakończeniu aktywności zawodowej. W Nowej Zelandii funkcjonuje już dziś program zwany przez ekonomistów „emeryturą obywatelską”. Przypomina on projekt bezwarunkowego dochodu podstawowego. Każdy emeryt, bez względu na staż pracy czy wysokość zarobków, otrzymuje od państwa świadczenie w ustalonej kwocie.

PIERWSZE PRÓBY

Próby wprowadzenia bezwarunkowego dochodu podstawowego podejmowano w latach 70. XX w. w USA i Kanadzie. Potem idea ta rozprzestrzeniła się na cały świat. Eksperymenty w tej dziedzinie przeprowadzały Indie, kraje afrykańskie, Brazylia, Meksyk. Żaden kraj nie zdecydował się jak do tej pory wprowadzić dochodu podstawowego w całkowitej formie. W kilku państwach na świecie wdrożono ten program częściowo. Na przykład na Alasce, gdzie jest on stosowany praktycznie w czystej formie. Jay Hammond w 1976 r. utworzył fundusz Alaska Permanent Fund, na którym gromadzono część dochodów z opodatkowania ropy naftowej. Od tego czasu każdy mieszkaniec Alaski otrzymuje miesięcznie stałą kwotę w wysokości ok. 2 tys. dolarów.

W 2008 i 2009 r. w Namibii – państwie leżącym na południu Afryki – rząd zapewnił bezwarunkowy dochód w wysokości 100 namibijskich dolarów (ok. 13 dolarów USA) mieszkańcom wiosek Omitara i Otjivero. 1200 ubogich koczowników, którzy żyli dotąd w skrajnym ubóstwie, poprawiło swoją sytuację materialną, co było widoczne w zmniejszonych wskaźnikach przestępstw związanych z biedą oraz w spadku liczby niedożywionych dzieci.

Z kolei Szwajcarzy w ubiegłym roku mieli możliwość zdecydowania w referendum o wprowadzeniu programu. Każdy dorosły obywatel otrzymywałby 2500 franków szwajcarskich, a osoby niepełnoletnie – 625. Jednak projekt został odrzucony.

FINLANDIA OTWIERA DROGĘ

Obecnie w Finlandii trwa program pilotażowy związany z przymiarkami do wprowadzenia bezwarunkowego dochodu podstawowego. Od 1 stycznia br. do końca 2018 r. dwóm tysiącom losowo wybranych bezrobotnych Finów państwo wypłaca 560 euro miesięcznie. Osoby te mogą otrzymane pieniądze wydawać według własnego uznania – wypłacanie ich nie zostanie zawieszone, nawet jeśli będą je wydawać tylko na rozrywki i używki. Eksperyment ma pokazać, jakie są zachowania ludzi, gdy otrzymują darmowe pieniądze, i w jakimś sensie przesądzić o wprowadzeniu programu na większą skalę. Organizatorzy spodziewają się, że stabilność finansowa dotychczasowych bezrobotnych przyczyni się do ich samorozwoju oraz sprawi, że zainteresują się podjęciem pracy.

Wyniki eksperymentu będą znane w 2019 r. Gdyby program się powiódł, wprowadzano by go stopniowo w następnych latach. Każdy obywatel Finlandii miałby otrzymywać miesięcznie 800 euro i byłaby to kwota wolna od podatku, która zastąpiłaby dotychczasowy system zasiłków socjalnych. Potrzebna byłaby na to kwota rzędu 52,2 mld euro rocznie.

Pilotażowy program funkcjonuje też w Utrechcie i ma być wprowadzony w innych miastach Holandii. Eksperymenty tego typu mają pokazać, czy otrzymywanie dochodu podstawowego przyczynia się do zmniejszenia biedy, likwiduje niesprawiedliwość społeczną, motywuje do podjęcia pracy oraz obniża rozrost biurokracji.

ZA

Eksperci ekonomiczni nie są zgodni co do tego, czy to pomysł dobry i do wykorzystania we wszystkich krajach, w tym w Polsce. Jedni uważają, że będzie to bardziej sprawiedliwe społecznie i pozwoli obywatelom na wybór – praca na pełny etat czy tylko na połowę. Przekonują, że dziś ludzie wolą otrzymywać choćby niskie, ale stałe świadczenia socjalne, niż pójść do pracy, często także niskopłatnej, a do tego niepewnej pod względem długości zatrudnienia. Gdy ludzie pozbędą się tych lęków, częściej decydować się będą na prace dorywcze lub wręcz bezpłatne, typu wolontariat czy opieka. Gdy pracownik wie, że ma stały dochód, może zmieniać pracę lub przerywać ją na jakiś czas. Także jego pozycja w kontaktach z pracodawcą jest lepsza – nie musi się zgadzać na każdą pracę, czym wymusza się poprawę warunków zatrudnienia. Zwiększa się siła nabywcza pracowników, jak również popyt w gospodarce.

Zwolennicy wprowadzenia tego pomysłu dowodzą, że współczesny system przyznawania zasiłków socjalnych poniża i stygmatyzuje korzystających z nich. Entuzjaści skupiają się bardziej na walorach moralnych planu niż na jego wydajności i realności wprowadzenia. Ma być on odpowiedzią na pogłębiający się kryzys kapitalizmu. Robotyzacja i automatyzacja produkcji, wprowadzanie nowych technologii prowadzą do sytuacji, w której nie potrzeba wielu pracowników i zdarzać się będzie coraz częściej, że pomimo wysiłków znalezienie pracy nie będzie sprawą prostą.

I PRZECIW

Przeciwnicy mówią, że to współczesna utopia. Argumentują, że to pomysł demoralizujący i przyczyniający się do zaniechania aktywności zawodowej – szczególnie jeśli chodzi o pracę w warunkach uciążliwych, gorzej płatną czy niewymagającą kwalifikacji. Według nich pieniądze należą się tym, którzy pracują, a nie równo wszystkim. Tak było od zawsze – w przekonaniach, a nawet w języku, głęboko zakorzeniona jest prawda o potrzebie pracy. Jeśli państwo chce pomóc obywatelom, powinno odciążyć ich zarobki z podatków i różnych składek – na to bowiem przeznaczana jest aż połowa ich pensji.

Sceptycy przekonują, że wprowadzenie dochodu podstawowego to olbrzymi wysiłek finansowy. Nawet po zlikwidowaniu wszystkich form zasiłków socjalnych i przeznaczeniu ich na wypłatę jednego stałego świadczenia w budżecie państw zabraknie pieniędzy – także w bogatych krajach. Wtedy trzeba by podnieść stawki podatku, i to drastycznie, ale czy wówczas opłacałoby się pracować? Nie jest możliwe dokładne skalkulowanie wprowadzenia programu – kto więc odważy się ponieść takie ryzyko, które może skończyć się katastrofą państwa? Potrzeba na to zresztą zgody i obywateli, i całej klasy politycznej.

Należy też ustalić kwotę bezwarunkowego dochodu podstawowego w takiej wysokości, by zapewniał minimum, za które można przeżyć. Nie może być za wysoki, by nie rozleniwiał potencjalnych pracowników. Przeciwnicy przywołują także rezultaty eksperymentu z wprowadzeniem dochodu podstawowego w latach 70. XX w. w Denver i Seattle. Efekt był negatywny i utrzymywał się jeszcze długo po zakończeniu programu.

NA EUROPEJSKIM PODWÓRKU

W latach 80. XX w. powstała Światowa Sieć Dochodu Podstawowego, ale jej działania znane były nielicznym. Obecnie idea jest coraz bardziej nagłaśniana. W 2013 r. lewicowi politycy w ramach Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej zaczęli promować pomysł i zbierać podpisy pod postulatem wprowadzenia go w krajach Unii Europejskiej. W Polsce w kampanię na rzecz tego programu zaangażował się Ryszard Kalisz. Polityk uważa, że kwota dochodu podstawowego dla polskich obywateli miałaby być na poziomie 1000 lub 2000 złotych. Od 2016 r. w Polsce działa Polska Sieć Dochodu Bezwarunkowego, której członkowie zapraszają na pogadanki wyjaśniające istotę tego programu i omawiają dotychczasowe projekty pilotażowe. Prezentują też artykuły i poglądy jednego z najsłynniejszych współczesnych propagatorów tego pomysłu. To Guy Standing, brytyjski ekonomista, który apeluje do urzędników państwowych i ich doradców, by zastanowili się poważnie nad obecną sytuacją. Podkreśla, że żyjemy w czasach największego bogactwa finansowego w historii, ale też i największej biedy. To rodzi wiele konfliktów społecznych, podsycanych ciągłą niepewnością ekonomiczną. Niepewność, nierówność i niesprawiedliwość oddają dobrze stan obecnego świata. I proponuje właśnie nową „umowę społeczną”, którą byłby bezwarunkowy dochód podstawowy.

Wprowadzenie tego programu na większą skalę wiązałoby się z rewolucyjną przebudową systemu społecznego. Czy powinno to nastąpić właśnie teraz? Czy państwa i ich obywatele są na to przygotowani? Obecnie jeszcze nie, ale w niedalekiej przyszłości takie rozwiązanie może być brane pod uwagę.

 

 

Sylwia Maj

Gazetka 164 – wrzesień 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: