16 PAŹDZIERNIKA – ŚWIATOWY DZIEŃ ŻYWNOŚCI

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 165 październik 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

W połowie października przypada międzynarodowe święto, podczas którego uwagę poświęca się różnym problemom związanym z produkowaniem jedzenia i gospodarowaniem nim – Światowy Dzień Żywności. Utworzone w 1979 r., miało przypominać, iż bez żywności byt człowieka i jego prawidłowy rozwój są niemożliwe. Dzisiaj do tego założenia wypadałoby dodać kluczowe słowo – bez DOBREJ żywności byt człowieka i jego prawidłowy rozwój wkrótce będą niemożliwe. Dlatego współcześnie, mówiąc o problemach żywnościowych świata, nie możemy się skupiać tylko na czynnikach ilościowych. Te jakościowe są równie istotne nie tylko w kontekście konkretnej istoty ludzkiej, ale i całego gatunku.

Tegoroczne obchody Światowego Dnia Żywności będą się odbywały pod hasłem „Zmieńmy przyszłość migracji. Inwestujmy w bezpieczeństwo żywności i rozwój obszarów wiejskich”. Dotyka ono kilku ważnych kwestii związanych z żywnością, które do tej pory były często marginalizowane. Tymczasem problem z żywnością to nie tylko problem głodu na świecie. To także problem gospodarczej i technicznej współpracy pomiędzy producentami żywności a jej odbiorcami oraz rozwój technologii stwarzających nowe możliwości – i zagrożenia – dla rynku spożywczego.

ŻYWNOŚĆ ŻYWNOŚCI NIERÓWNA

W ostatnich latach mówi się coraz więcej nie tylko o tym, ile jemy, ale i jak jemy. Jeśli jeszcze kilkadziesiąt lat temu większość produkowanej na świecie żywności była po prostu dobra dla człowieka, to już od paru lat wypadałoby robić konkretną selekcję produktów pod względem ich walorów i faktycznych korzyści dla ludzkiego organizmu. Zagrożeń jest więcej, niż jesteśmy w stanie sobie uzmysłowić, sięgając po najzwyklejszy produkt ze sklepowej półki. Nawet te produkty, które określa się mianem „eko”, „bio” czy „dla dzieci”, nie dają nam stuprocentowej pewności co do swego nieskazitelnego składu. A w teorii to one powinny być codziennie na naszym stole.

Nie bez powodu dzisiaj tak często słyszymy hasło: „jesteś tym, co jesz”. Wiele chorób, uważanych za cywilizacyjne, podłoże może mieć w złej diecie, a raczej w diecie składającej się z niezdrowych produktów. Wcale nie musi tu chodzić o kuchnię typu fast food czy instant. Nawet osoby prowadzący zdrowy tryb życia są dzisiaj o wiele bardziej narażone na choroby nowotworowe, układu krążenia, pokarmowego czy oddechowego. W dużym stopniu dobra dieta może zahamować rozwój choroby, pytanie tylko – co dzisiaj jest tak naprawdę zdrowe?

NIE TYLKO CHEMIA

Na każdym kroku na nasze pożywienie czyhają niebezpieczeństwa. Jeszcze zanim zacznie się uprawa, hodowla, produkcja, jeszcze zanim przemysł przetwórczy wkroczy do akcji, jeszcze zanim produkt dotrze do naszego sklepu spożywczego. Na wstępie mamy ogromnie zanieczyszczone środowisko, które nie sprzyja uprawom zdrowej żywności. Plastik, zanieczyszczona woda, metale ciężkie, pyły zawieszone, itd. – to wszystko ma wpływ na warunki, w jakich zaczyna się produkcja żywności. Globalne ocieplenie, klęski żywiołowe, susze, powodzie, plagi owadów, degradacja gleb, rabunkowa gospodarka wodna powodują, że człowiek już w trakcie uprawy i hodowli sięga po środki, które mają pomóc roślinom i zwierzętom w dojrzewaniu do konsumpcyjnej roli. Silne środki chemiczne, nawozy, pestycydy, antybiotyki, hormony wzrostu to tylko niektóre z rozwiązań dla polepszenia plonów, a raczej polepszenia ilości plonów. Jakościowo, mimo że wiele państw ściśle określa dopuszczalne parametry środków stosowanych w rolnictwie, produkty ulepszane są o wiele mniej bogate w substancje odżywcze, a także mogą zawierać śladowe ilości szkodliwych dla człowieka substancji. Dlatego tak ważna jest skuteczna weryfikacja procesu uprawy i hodowli.

Jeszcze inne zagrożenie stwarza żywność GMO, czyli modyfikowana genetycznie, w laboratorium, przy pomocy tzw. inżynierii genetycznej. Zagrożenie, którego tak naprawdę skali nie znamy – produkty GMO trafiają na nasze talerze dopiero od kilkunastu lat, a jest to zdecydowanie za mało, aby stawiać wiarygodne tezy o tej metodzie nie tylko w stosunku do zdrowia człowieka, ale i wpływu na środowisko naturalne. Przy dobrych wiatrach wpływ ten będzie żaden lub bardzo znikomy, w przeciwnym wypadku – lepiej nie uświadamiać sobie czarnych scenariuszy, które z tego powodu za kilkadziesiąt lat mogą nadciągnąć nad ziemię.

Jeszcze innym zagadnieniem jest modyfikacja produktu w procesie przetwórstwa – czyli wówczas, gdy otrzymujemy 100% danego produktu po przetworzeniu, ale niestety jest on zubożony o wiele wartościowych składników w trakcie obróbki termicznej lub mechanicznej, polegającej na rozdrobnieniu, mieleniu, selekcji itd.

Kolejne zagrożenia związane są z globalizacją. Dzięki temu, że świat się skurczył, poszerzyły się także nasze oczekiwania smakowe. Lubimy nie tylko żywność produkowaną u nas i u naszych sąsiadów. Coraz bardziej pociągają nas produkty egzotyczne. Czasem też produkcja podstawowego składnika diety nie jest możliwa w naszym kraju, a nawet na naszym kontynencie. Wtedy pojawia się konieczność transportu żywności i jej długoterminowego przechowywania. A to wymaga odpowiedniej konserwacji produktów nie tylko w trakcie przejazdu, ale często na długo przed nim i na długo po nim. Wykorzystuje się wówczas najnowsze zdobycze z zakresu środków chemicznych, ale i technologii, np. w postaci dojrzewalni czy systemów chłodzących. To sprawia, że piękny produkt trafia do nas w stanie mocno zmodyfikowanym w stosunku do tego, który ma czas i miejsce na spokojne dojrzewanie w warunkach naturalnych.

Największe zagrożenia drzemią jednak w tak popularnych dzisiaj półproduktach i posiłkach „w pięć minut”. Sklepowe półki w krajach wysoko rozwiniętych aż się uginają pod ciężarem gotowców dla osób zabieganych i niemających czasu ani na ugotowanie posiłku, ani na zjedzenie go w spokoju. Takie produkty spożywcze potrafią zawierać w swym składzie całą tablicę Mendelejewa, dzięki czemu mogą być przechowywane latami, a ich przygotowanie zajmuje chwilę. Niestety, ich wartość odżywcza jest znikoma, a ilość sztucznych składników sprawia, że mogą na dłuższą metę przynieść więcej szkody niż pożytku dla organizmu.

PARADOKSY XXI WIEKU – BRAKI I NADWYŻKI ŻYWNOŚCI

Brak żywności to bez wątpienia największy problem, ponieważ codziennie z powodu głodu i niedożywienia na całym świecie umierają ludzie – nie tylko w Afryce. Na całym globie zdarzają się zakątki, gdzie zrównoważona gospodarka zasobami spożywczymi mogłaby ratować życie. Często niestety nawet jeśli żywność jest, to w cenach niedostępnych dla przeciętnego obywatela. Paradoks naszych czasów polega na tym, że w jednym zakątku ziemi ludzie umierają z powodu braku jedzenia, a w drugim – jedzenie wyrzucają do śmietnika. W kontekście głodu problem jakości żywności jest drugorzędny. Gdy ludzie umierają z powodu długotrwałego niedożywienia, jakakolwiek żywność może okazać się dla nich zbawienna.

Tymczasem w krajach wysoko rozwiniętych, w których dostęp do wszelkich produktów spożywczych jest nieograniczony, często robi się zakupy „na zapas” – z czego nawet jedna trzecia ląduje w koszu. Podobnie z żywnością przeterminowaną – często jest ona jeszcze zdatna do spożycia, natomiast producenci ubezpieczają się nie hasłem „termin ważności”, ale „najlepiej spożyć do”, przez co produkty jeszcze zdatne do konsumpcji są wyrzucane.

Masowa produkcja żywności, która stanowi źródło nadwyżek spożywczych, mogłaby ratować życie tam, gdzie z powodu deficytów spożywczych umiera się z głodu. Rządy krajów całego świata główkują od lat, jak zlikwidować ów dysonans, niestety z przyczyn politycznych i gospodarczych nie ma jednego dobrego rozwiązania. A będzie jeszcze gorzej – nie tylko z powodu kryzysów gospodarczych, w tym w rolnictwie. Przyczyną pogorszenia będą też niepokojące zmiany klimatyczne oraz rosnąca liczba ludności na świecie, którą z roku na rok coraz trudniej będzie wyżywić.

POMIĘDZY MODĄ, BIZNESEM A CODZIENNĄ KONSUMPCJĄ

Jak żyć, żeby nie wpaść w paranoję żywieniową? Nie jest to łatwe. Wielu celebrytów podpowiada, co i jak jeść. Wiele autorytetów świata kuchni i żywności wyznacza trendy, co akurat jest modne i fit. Tymczasem, podobnie jak z masową produkcją żywności, bardzo często w tych trendach dominuje sprytny marketing i nastawienie na jak największy zysk. To, czy proponowane diety i produkty są zdrowe, jest drugorzędne – chodzi przecież o to, by machina się kręciła. Zakręceni są przede wszystkim konsumenci, którzy gubią się w faktach, manipulowani z każdej strony, omamiani wizjami coraz to innego ósmego cudu spożywczego.

Tymczasem recepta na to całe żywieniowe zamieszanie wcale nie jest taka abstrakcyjna – nie jesteśmy w stanie uniknąć każdego zagrożenia. Wszystko jest dla ludzi i zjedzenie raz na rok czegoś z listy zakazanej nie spowoduje, że natychmiastowo zachorujemy czy umrzemy w męczarniach. Na co dzień jednak warto wrócić do zasad stosowanych przez nasze babcie – jeśli nie mamy swoich „pewnych” produktów, to wybierajmy te lokalne, najlepiej od znanych nam producentów. Nie kupujmy najtańszych produktów, ale do tych najdroższych też miejmy zdrowy dystans – to nie cena świadczy o jakości. Unikajmy gotowców, w miarę możliwości gotujmy sami z produktów podstawowych – nawet bardzo wykwintne potrawy. Jedzmy zgodnie z porami roku. Jedzmy rozsądnie – nie tylko pod względem ilości posiłków, ale także używanych składników. Starajmy się produkować jak najmniej resztek, ograniczając kupowanie i gotowanie na zapas. Pamiętajmy, że gdzieś obok ktoś może cierpieć z powodu głodu.

Z okazji Światowego Dnia Żywności warto pomyśleć o kilku powyższych kwestiach nie tylko w kontekście globalnym, ale też indywidualnym – bo jedzenie to przecież podstawa ludzkiej codzienności.

 

Ewelina Wolna-Olczak

Gazetka 165 – październik 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: