WKRĘCENI W RODZINĘ

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 166 listopad 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Rola matki i ojca jest trudna. Rola macochy i ojczyma jest jeszcze trudniejsza. Nowi partnerzy wkraczają do życia rodziny z wielkimi nadziejami i marzeniami. Zakończenie dotychczasowego układu jest dla nich ulgą i szansą na zbudowanie nowego, lepszego domu. W przypadku dzieci każda zmiana powoduje traumę. Jak zbliżyć się do potomstwa partnera? W jaki sposób budować z nim relacje? Czy da się osiągnąć status przyjaciela?

TA DRUGA

Przybrana mama często zmaga się z brakiem akceptacji, a w skrajnych przypadkach z nienawiścią i odrzuceniem. Z pespektywy dziecka jest kobietą, która bezczelnie przekroczyła próg jego domu, zabrała tatę i zniszczyła życie rodziny. Tymczasem macocha to też człowiek i, wbrew powszechnej opinii opartej na okrutnych baśniach, ma dobre chęci i zamiary.

Aby wcielić się w rolę macochy, potrzeba dużo tolerancji i wyrozumiałości. Wyrozumiałości zarówno dla partnera, jak i dla jego dziecka. Nie jest to zadanie łatwe do wykonania, zwłaszcza kiedy stawia się przed kobietą rozgoryczonego kilkulatka lub nastoletniego buntownika i oczekuje wzbudzenia natychmiastowego uczucia. Biologiczna matka oswaja się z dzieckiem już na etapie życia płodowego, macocha – dostaje je jako „produkt gotowy”, z intensywnie zarysowanym charakterem, oczekiwaniami i pretensjami. Macocha musi przede wszystkim chcieć – chcieć poznać i polubić się. W tym wypadku lepiej patrzeć na to, co łączy, niż na to, co dzieli. Wzniecenie w sobie miłości do obcej istoty to proces długofalowy i nie zawsze zakończony sukcesem. Bo do miłości nikogo nie wolno zmuszać; nie ma jej na zawołanie. W tej relacji wystarczy zwykłe ludzkie „lubienie się”, szacunek i bycie dobrym. Z tego powodu nie wolno także oczekiwać od pasierba kochania z automatu. O głębszych emocjach można mówić dopiero po latach obwąchiwania się i zaprzyjaźniania.

W budowaniu zaufania pomaga bycie sprawiedliwym (tym bardziej jeśli macocha ma dzieci z poprzedniego związku lub z obecnym partnerem). Nie ma co przeginać w żadną stronę. Bycie złym policjantem nie popłaca, ale aspirowanie do bycia najlepszym zalatuje na kilometr obłudą. W każdej rodzinie, także tej nowej, powinno się ustalić kodeks właściwego zachowania i na jego podstawie oceniać postępowanie domowników. Dawanie forów dziecku tylko ze względu na status rodziny patchworkowej daje mu sygnał, że jego sytuacja jest niecodzienna, odbiegająca od standardów, a ono samo wymaga wyjątkowego traktowania. Pobłażając, uczymy je arogancji, braku respektu i chęci prowadzenia relacji opartej na partnerstwie. Nie wolno dawać pasierbowi do zrozumienia, że jego rodzina stanowi dziwny układ – przeciwnie, lepiej powiedzieć wprost, że życie pisze różne scenariusze i nie ma jednego właściwego matematycznego wzoru na rodzinę.

Macocha tworzy ognisko domowe zarówno ze swoim partnerem, jak i z jego dziećmi. Aby być z wszystkimi na dobrej stopie, powinna wygospodarować czas dla każdego członka rodziny. Nie chodzi o zapewnianie zabaw i atrakcji pasierbowi, ale o wspomaganie w codziennych trudach – odrabianiu lekcji czy konfliktach szkolnych. Nie trzeba przy tym silić się na bycie przyjaciółką, idealnym kompanem czy drugą mamą. Udawanie na dłuższą metę lepszej wersji siebie zwyczajnie nie przejdzie. Lepiej być sobą i stworzyć „normalne” warunki. Nie ma także powodu, by wkupywać się w łaski malucha za pomocą prezentów – bystry dzieciak potraktuje je jak łapówkę i sposób na manipulacje.

Wspólne chwile pogłębiają więź i są okazją do wzajemnego poznawania się. Odcięcie się od dziecka partnera i udawanie, że jego obecność nie ma znaczenia (zwłaszcza w pierwszej fazie nowej namiętności), to zamiatanie problemów pod dywan. Ojciec jest rodzicem przez całe życie, więc trzeba się pogodzić z jego życiową rolą.

Matka biologiczna jest (w przeważającej liczbie przypadków) najważniejsza i jest to kwestia bezdyskusyjna. Dlatego będąc „tą drugą”, nie należy podważać jej wiarygodności. Choćby partner został niewyobrażalnie zraniony i wyszedł z poprzedniego związku do szpiku pokiereszowany, jego nowa partnerka nie powinna wyrażać przy dziecku swoich opinii i analizować publicznie zwierzeń ojca. Powód, dla którego para się rozstała, ma zostać między dorosłymi.

Każda rodzina ma swoje wspomnienia i rytuały. Wchodząc do niej, trzeba je wszystkie z miejsca zaakceptować. Dla dziecka idealną sytuacją jest świadomość, że rodzice pomimo sporów potrafią ze sobą rozmawiać, a nowa kobieta zapewnia ojcu miłość i stwarza ciepły dom, w którym i ono może się ogrzać. W nowej rodzinie ma prawo mówić na głos o swoich frustracjach i nie krępować się wypowiadać o nieobecnej mamie – to nie temat tabu. Pierwsza żona, z racji statusu matki, na zawsze pozostaje w rodzinie.

TEN DRUGI

Na wstępie bezsporny fakt – ojczym nie zastępuje ojca. Z tej przyczyny nie powinien z nim rywalizować czy ulegać porównaniom.

Ojczym musi uzbroić się w cierpliwość. Dla dzieci matka jest ósmym cudem świata, a ten, który ją uwiódł (w oczach pasierbów) i wyrwał od taty – podłym trollem i wrogiem numer jeden. Z tego względu oswajanie się z dziećmi partnerki wymaga czasu. Nie warto jednak rezygnować z nowego związku tylko z powodu braku akceptacji ze strony pasierbów. Dla nich nowy mężczyzna w domu to kolejna zmora, tuż po przebytym rozwodzie rodziców. Muszą zlustrować zachowanie ojczyma wobec mamy, zadać mu setki niewygodnych pytań i określić jego rolę w domu.

Porównania są szkodliwe dla każdego. Zwłaszcza w przypadku ojczyma, kiedy jego konfrontacja z biologicznym ojcem z reguły wypada niekorzystnie. Przyczyną złej oceny jest zwykle sytuacja prawna dziecka – zostaje ono przy mamie, podczas gdy tatę widuje rzadziej i jawi się on jako sympatyczny gość, dostarczający przyjemnych wrażeń, wielkoduszny. Ojczym, będąc w domu na pełnym etacie, stawia wymagania, jest konsekwentny i chce utrzymać dyscyplinę. Trudno mu dogonić pozycję bohatera, kiedy uważany jest za oprawcę. W swojej obronie nie może jednak szkalować byłego męża partnerki – lepiej mówić o nim dobrze lub nie mówić wcale (jeśli stosunki nadal są napięte). Życie z rozwodnikiem wymaga akceptacji jego doświadczeń i wyborów. Ojczym samoistnie nie może wejść w rolę ojca i przejąć jego obowiązków. Powinien jawić się jako kochający i wspierający partner mamy, ale to sam pasierb (bez presji) z czasem określa jego pozycję – taty, wujka lub przyjaciela.

Macocha i ojczym nie są substytutami. Są pełnoprawnymi członkami rodziny. Podobnie jak dziecko nie jest ani podrzutkiem, ani gościem w domu. Z tego powodu mężczyzna musi jasno sprecyzować swoje stanowisko. Nie może utrzymywać wspólnego frontu jedynie z żoną; nie powinien także kurczowo trzymać się strony dziecka, aby wkupić się w jego łaski. Ani usunięcie się w cień, ani stałe perswadowanie swojej wyższości nie przyniesie dobrych rezultatów. Mężczyzna musi mieć swoje zdanie, swoje poglądy i zainteresowania, ale powinien dostosować je do sytuacji rodzinnej. Nie może burzyć zastałych zasad, tak jak nie powinien akceptować sytuacji, które jawią mu się jako absurdalne. Jak każdy pełnoprawny członek rodziny musi wpasować się w środowisko. Nic nie dzieje się od ręki.

Pasierbów nie trzeba od razu kochać. Trudno mężczyźnie o głęboką relację, gdy każdego dnia piętrzą się problemy i rośnie góra niezawinionych oskarżeń pod jego adresem. Na początku wystarczy zaakceptować fakt istnienia przybranego potomstwa. Dalej do głosu dochodzi sympatia, a dopiero na końcu miłość (która jednak nie musi przyjść). Nie można wymagać od siebie emocji, które są sprzeczne z reakcjami serca. Relacja ojczyma z pasierbami nie musi być idealna. Wystarczy, że będzie poprawna.

Rozwód to nie powód do wszczynania wojny, ale fundament do zbudowania nowej, lepszej relacji. Ta relacja będzie lepsza, jeśli partnerzy na samym początku znajomości nazwą swoje wątpliwości i oczekiwania nie tylko wobec siebie, ale także wobec swoich dzieci. W każdej rodzinie są konflikty, rozczarowania i zaskoczenia – w rodzinie pozszywanej jest ich znacznie więcej. Dla dziecka nie musi być to trauma i źródło deficytów emocjonalnych. W nowej, kochającej się i szanującej rodzinie może nauczyć się tolerancji, współpracy i podejmowania dialogu.

 

Sylwia Znyk

Gazetka 166 – listopad 2017

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: