KWITNĄCA SZARA STREFA

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 166 listopad 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Niezależnie od kraju i panującej sytuacji ekonomicznej, a także statusu prawnego pracownika, nielegalne zatrudnienie wpisuje się w mniejszym bądź większym stopniu w każdą rozwiniętą gospodarkę. Jedni na tym korzystają, inni tracą. Jeszcze inni nie zdają sobie nawet sprawy z faktu, że wchodzą w kolizję z prawem, a to dlatego, że szara strefa jest wyjątkowo powszechna w wybranych sektorach usług.

POWSZECHNOŚĆ ZJAWISKA

O pracy na czarno, inaczej zwanej zatrudnieniem w szarej strefie, mówi się w przypadku ukrywania przez pracodawcę faktu wykorzystywania w firmie pracownika, za którego nie są odprowadzane składki zdrowotne, ubezpieczeniowe i socjalne. Działalność w szarej strefie ma na celu zmniejszenie kosztów zatrudnienia danej osoby i zwiększenie dochodów przedsiębiorstwa.

Nielegalne korzystanie z pracownika jest niezgodne z prawem. Zarówno pracodawca, jak i osoba zatrudniona ponoszą spore ryzyko w związku z działalnością w szarej strefie. Grożą im wysokie mandaty, a w niektórych krajach także kary pozbawienia wolności. Dodatkowo pracownik nie jest w żaden sposób chroniony w przypadku choroby lub wypadku przy pracy. Okres nielegalnego zatrudnienia nie wlicza się w wysługę lat i nie przyczynia do gromadzenia składek emerytalnych. Osobie pracującej na czarno nie przysługuje prawo do zasiłku dla bezrobotnych i do różnego rodzaju świadczeń socjalnych (urlop macierzyński, rodzinne na dzieci, płatne wakacje). Zatrudnienie w szarej strefie charakteryzuje ogromna niepewność co do uzyskania należnej zapłaty, jak i trwania pracy, którą można stracić dosłownie z dnia na dzień, bez okresu wypowiedzenia i bez prawa do odprawy.

Mimo wymienionych powyżej wad pracy w szarej strefie wiele osób decyduje się na tego rodzaju działalność całkiem świadomie. Niekiedy zdarza się, że pracownicy nie mają wyboru. Tak jest chociażby w przypadku cudzoziemców niemających prawa do zatrudnienia w danym kraju. To przypadek, który był znany wielu rodakom pracującym w Belgii w okresie poprzedzającym przystąpienie Polski do Unii Europejskiej i zanim uzyskaliśmy pełne prawa należne obywatelom zjednoczonej Europy, w tym nieograniczony dostęp do zatrudnienia w innym państwie członkowskim. Pod presją pracodawcy proponującego nielegalne zatrudnienie znajdują się także osoby poszukujące środków do życia w sytuacji wysokiego bezrobocia. W tym wypadku nikłe zapotrzebowanie na pracowników sprawia, że konieczność podjęcia jakiejkolwiek pracy zmusza do akceptacji działania wbrew przepisom prawa i wyrażenia zgody na płacenie „pod stołem” ustalonej sumy gotówki, bez świadczeń socjalnych, zdrowotnych i emerytalnych.

PRACA NA CZARNO W BELGII

Skala nielegalnego zatrudnienia, ze względu na swoją specyfikę wynikającą z łamania prawa, jest niezmiernie trudna do dokładnego sprecyzowania. Szacuje się, że w Belgii około 20 proc. osób pracujących wykonuje swoją pracę na czarno. Obecność nielegalnych pracowników jest różna w poszczególnych sektorach gospodarki. Od lat niezmiennym liderem szarej strefy jest tzw. HORECA, czyli hotele, restauracje i kawiarnie, w których co druga zatrudniona osoba pracuje nielegalnie. Przykładowo, podczas 12 tys. kontroli przeprowadzonych w ubiegłym roku wykryto blisko 4,6 tys. niezarejestrowanych pracowników. Wśród nich prawie 43 proc. przypadków łamania prawa dotyczyło właśnie usług hotelarsko-restauracyjnych. Na drugim miejscu znalazło się budownictwo, w którym stwierdzono prawie 2,5 tys. nielegalnych pracowników. Wśród rekordzistów przez lata znajdował się także sektor świadczący usługi sprzątające. Dopiero wprowadzenie czeków „titres-services” zmniejszyło skalę nielegalnej pracy w tej branży. Poza tymi sektorami na czarno nadal udzielane są korepetycje, wykonywane drobne naprawy i remonty. Tak pracują też w większości nianie i gosposie domowe, niekiedy nawet wcale nie myśląc, że łamią prawo i ryzykują sankcje prawne.

Kary przewidywane przez prawo belgijskie za wykroczenie, jakim jest nieformalne zatrudnienie pracownika, są bardzo wysokie. Pracodawcy, który nie ujawnia godzin pracy osób zatrudnionych na pół etatu, tak by kontrolerzy nie mogli stwierdzić, czy pracują one w chwili kontroli, grozi od 600 do 6 tys. euro kary za każdego pracownika. Z kolei właścicielowi firmy, który nie zarejestrował osoby zatrudnionej, grozi grzywna od 3,6 tys. do 36 tys. euro od każdej pracującej na czarno osoby, a także kara od 6 miesięcy do 3 lat pozbawienia wolności. Wysokość kary zależy od tego, czy firma złamała prawo po raz pierwszy, czy jest to kolejne wykroczenie. Nielegalny pracownik może zostać ukarany grzywną w wysokości 2 tys. euro lub utratą prawa do zasiłku dla bezrobotnych, jeśli takowy pobiera w chwili przyłapania na „gorącym uczynku”. Może też zostać zobowiązany do zwrócenia pobranych zasiłków i świadczeń socjalnych (renta, chorobowe).

Ograny administracyjne w Belgii odpowiedzialne za walkę z nielegalnym zatrudnieniem od lat intensyfikują swoje działania, chcąc doprowadzić do zmniejszenia skali zjawiska. Jednym z narzędzi utrudniających wykorzystywanie pracowników na czarno jest obowiązek ich rejestracji w systemie DIMONA (Déclaration Immédiate/Onmiddellijke Aangifte, czyli „natychmiastowe zgłoszenie”). Dzięki temu następuje zgłoszenie do ONSS (Office national de sécurité socjale – Narodowe Biuro Ubezpieczeń Społecznych) każdej osoby zatrudnionej, z podaniem daty rozpoczęcia i zakończenia pracy. System ten umożliwia także rejestrację pracowników działu HORECA, którzy mogą być rejestrowani ,,na godziny”, co wiąże się z sezonowością i brakiem stabilności w zatrudnieniu w tej branży. Obowiązek zgłoszenia pracownika w systemie DIMONA obowiązuje także dorabiających sobie studentów oraz stażystów. W ciągu 10 lat istnienia tego systemu praca na czarno została utrudniona, niemniej jednak nadal pozostaje istotnym zjawiskiem, z którym boryka się zarówno policja, jak i inspekcja pracy.

POLSKA SZARA STREFA

Według polskich przepisów prawnych nielegalne zatrudnienie to przyjęcie do pracy osoby bez potwierdzenia na piśmie rodzaju zawartej umowy i jej warunków, a także niezgłoszenie pracownika do systemu ubezpieczeń społecznych.

Kontrolą legalności zatrudnienia w Polsce zajmuje się Państwowa Inspekcja Pracy. Jeżeli inspektor pracy stwierdzi brak umowy o pracę na piśmie, nakłada na pracodawcę mandat, którego wysokość jest uzależniona m.in. od liczby wykroczeń i narodowości osoby nielegalnie zatrudnionej. Inspektor ma też prawo – zamiast stosowania postępowania mandatowego – skierować wniosek o ukaranie pracodawcy do sądu pracy, który orzeka grzywnę. W przypadku nielegalnego zatrudnienia inspektor zawiadamia także o naruszeniu przepisów urząd kontroli skarbowej. Zatrudnienie na czarno wiąże się bowiem zwykle z nieodprowadzaniem zaliczki na podatek dochodowy.

W myśl obowiązującego prawa, pracodawcy naruszającemu przepisy Kodeksu pracy grozi najczęściej kara grzywny. Artykuł 281 tego kodeksu przewiduje, że zawarcie umowy cywilnoprawnej w warunkach, w których powinna być zawarta umowa o pracę, lub niepotwierdzenie na piśmie zawartej z pracownikiem umowy o pracę grozi grzywną w wysokości od 1000 do 30 tys. zł. Możliwe także jest zastosowanie wobec pracodawcy kar uregulowanych w kodeksie wykroczeń: nagany, żądania przeproszenia pokrzywdzonego lub wystosowanie pisemnego ostrzeżenia. W przypadku nielegalnego zatrudniania cudzoziemca prawo przewiduje karę grzywny w wysokości 3 tys. zł, która może wzrosnąć nawet do 10 tys. zł, jeśli pracodawca wykorzystuje w stosunku do obcokrajowca zależność służbową lub wprowadza go w błąd i wykorzystuje to na swoją korzyść.

Austriacki naukowiec, prof. Friedrich Schneider, specjalizujący się w analizach nielegalnego zatrudnienia, oszacował, że w tym roku Polacy przepracują na czarno 12,5 mld godzin. Wynik ten stanowi absolutny europejski rekord i plasuje nas na pierwszym miejscu wśród krajów borykających się z nielegalnym zatrudnieniem. Mnożąc tę rekordową liczbę przez 13 zł stanowiących obecną minimalną stawkę wynagrodzenia godzinowego, uzyskuje się astronomiczną kwotę 162,5 mld zł. Wynik ten oznacza dla państwa utratę około 80 mld zł, które wpłynęłyby do narodowej kasy po opodatkowaniu tych pieniędzy i opłaceniu składek ubezpieczeniowych od osób zatrudnionych.

Zjawisko szarej strefy, które ma się doskonale zwłaszcza w okresie rekordowo niskiego bezrobocia, może nieco dziwić i zaskakiwać. Nasuwa się pytanie, jak to możliwe, że w kraju, w którym coraz łatwiej znaleźć legalny etat z umową na czas nieokreślony i z wszystkimi świadczeniami socjalnymi, ludzie nadal wolą pracować na czarno. Przedsiębiorcy tłumaczą istniejący stan rzeczy trudną sytuacją małych i średnich firm, stanowiących podstawę polskiej gospodarki. Ich zdaniem koszty legalnego zatrudnienia znacząco wzrosły, zwłaszcza z powodu większych obciążeń podatkowych i wysokości odprowadzanych składek. Dodatkowym elementem sprzyjającym rozwojowi szarej strefy jest, zdaniem polskich biznesmenów, zaostrzenie Kodeksu pracy i uruchomienie systemu kontroli legalności zatrudnienia.

Specjaliści od spraw rynku pracy i zatrudnienia przewidują, że szara strefa nie będzie się zmniejszać w ciągu najbliższych lat, zwłaszcza w przypadku małych firm często balansujących na granicy rentowności. Mikroprzedsiębiorstwa korzystają z nadwyżki osób słabo wykształconych, o niskich kwalifikacjach i najmniej produktywnych, których jest w Polsce około 2 mln. Ludzie ci niekiedy nie są nawet zainteresowani podjęciem legalnej pracy w obawie przed utratą pobieranych świadczeń, m.in. zasiłków dla bezrobotnych i pieniędzy z programu 500+.

Pamiętać jednak należy, że pracownik zatrudniony na czarno nie jest zgłoszony do ubezpieczeń społecznych, nie ma uprawnień do korzystania z ubezpieczenia emerytalnego, rentowego, chorobowego lub wypadkowego. Może się więc zdarzyć, że na skutek wypadku przy pracy pracownik zostanie całkowicie pozbawiony jakiejkolwiek możliwości roszczeń i dochodzenia swoich praw przed sądem. Praca na czarno pozbawia bowiem osoby zatrudnione wszelkiej ochrony prawnej.

O tym, jak wielkim problemem w skali naszego kontynentu jest istnienie szarej strefy, świadczą wysiłki unijnych urzędników pracujących na rzecz powstania europejskiej platformy na rzecz lepszego zapobiegania pracy nierejestrowanej i zniechęcania do niej, podjęte wiosną 2014 roku. Inicjator stworzenia narzędzia do koordynacji działań zapobiegających rozwojowi nielegalnego zatrudnienia, komisarz ds. zatrudnienia László Andor, nazwał to zjawisko prawdziwą plagą, z którą będzie można skutecznie walczyć jedynie w przypadku zjednoczenia sił i połączenia wspólnych wysiłków. Praca na czarno stanowi wielkie wyzwanie dla krajów członkowskich Unii Europejskiej, ponieważ nie tylko pozbawia osoby pracujące ochrony socjalnej i godnych warunków pracy, ale także w znaczącym stopniu osłabia uczciwą konkurencję i zagraża stabilności finansów publicznych.

 

Elżbieta Kuźma

 

 

Źródło: Service d’Information et de recherche sociale (SIRS) oraz SPF Emploi, Travail et Concertation sociale

 

Gazetka 166 – listopad 2017

 

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: