MAGICZNE ŚWIĘTA, CZYLI POLSKO-BELGIJSKI MIX

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 167 grudzień 2017

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Święta to dla wielu czas rodzinnych spotkań, a dla osób takich jak ja – mieszkających i pracujących za granicą – to wyjątkowa okazja do złapania oddechu w gronie najbliższych. Dla niektórych te święta będą wyjątkowe jeszcze z jednego powodu – nareszcie bowiem, zgodnie z oczekiwaniami ciotek, babć i stryja – uda się bliskim przedstawić ukochaną lub ukochanego znalezionych poza granicami pięknej ojczyzny. Oczywiście sprawa jest prosta, jeśli kandydat lub kandydatka są z pochodzenia „nasi”; inaczej rzecz się ma, jeśli do domu przywozi się kogoś „od nich”. Stres udziela się wszystkim, dlatego warto znaleźć czas na dwa głębsze – oddechy, oczywiście!

TYLKO BEZ PRZESADY

Każda z zainteresowanych stron chce, rzecz jasna, zrobić na „przeciwniku” jak najlepsze wrażenie, dlatego za pierwszym razem wbiłam swojego wybranka w koszulę i powiesiłam mu na szyi krawat, którego nienawidzi. Mama zrobiła ojcu to samo – remis. Chłopcy drętwieli nad stołem w garniturach, a my uśmiechałyśmy się do siebie tryumfalnie. Mama miała wszystko zaplanowane jak w zegarku, cyk myk, wszystko na czas, nie ma miejsca na potknięcia, nie można przecież dopuścić do żadnych chaotycznych ruchów, które towarzyszą nam przy innych okazjach. Każdy został poinstruowany, pozycje zajęte, walka o przychylność rozpoczęta! Wybranek starał się, jak mógł, gimnastykował język na „sz” i „dż” – sukces osiągnięty.

Z pewnością moja rodzina nie jest jedynym przykładem podobnych świątecznych akcji. Wszystko po to, by zrobić na wszystkich dobre wrażenie, zwłaszcza na zagranicznych gościach. Zastanówmy się jednak, czy warto popadać w takie szaleństwo. Często, jeśli staramy się za bardzo, wychodzi zupełnie inaczej, niż sobie zaplanowaliśmy, dlatego lepiej jest mniej planować, a więcej działać – tak jak zawsze.

PRZEDE WSZYSTKIM – AUTENTYCZNOŚĆ

Święta w domu, zwłaszcza pierwsze święta z chłopakiem lub dziewczyną z zagranicy, potrafią dać się wszystkim we znaki. W całym tym wirze przygotowań i stresu zapominamy, że chodzi przecież o to, by spędzić tych kilka dni razem i odpocząć, poznać się i polubić. Mój narzeczony – Belg – zachwycił się polską tradycją, zakochał w naszym pięknym kraju, jego mieszkańcach i kuchni, a wszystko to dzięki świętom spędzonym u mnie w domu. Nie chodzi o to, by coś udawać, ale o to, żeby się dobrze czuć, wtedy i goście czują się z nami lepiej.

Święta i Nowy Rok spędzone w Polsce i po polsku z pewnością przypadną wszystkim do gustu, jeśli tylko będzie w nich widać miłość i szczerość, których jakby w tym czasie w nas więcej. Zabieganie i lekki chaos to przecież nieodzowne składniki udanych świąt – w krzątaninie pomagamy sobie, rozmawiamy, a nie tylko mówimy do siebie. Rodzina, goście i przyjaciele, wypełniający może w inne dni puste domy, przynoszą wszystkim radość i miłość. Czasem ciężko jest powiedzieć „kocham”, ale w tym szczególnym czasie nawet najprostszy gest tłumaczy to, co czujemy. Bariera językowa stanie się mniejsza, jeśli słowa zastąpimy uśmiechem i uściskiem dłoni.

WRZUĆ NA LUZ!

Zjadają cię nerwy, bo twój chłopak nie ogarnął jeszcze polskiej gramatyki i robi błędy, a twoja dziewczyna nadal nie może pojąć, że Kasia i kasza to dwie różne rzeczy i ciągle powtarza: „przecież to brzmi tak samo”? Pomyśl, jak wesoło będzie, kiedy zrobią jakiś uroczy (oby!) błąd przy stole, jak babcia będzie chichotać, jak jeszcze długo będziecie razem to wspominać. Wrzuć na luz, bądź dla wszystkich tłumaczem i poświęć czas na rozmowy i wyjaśnienia. Przyjechaliście przecież po to, by się wzajemnie poznać, spróbować czegoś zupełnie nowego.

Dla tych wszystkich „obcych” pojawiających się w naszych domach, rodzinach i krajach w święta sytuacja ta też do najłatwiejszych nie należy. Oni też tęsknią, też się boją, też przeżywają każdy moment, pełni obaw o akceptację. Mamy niech pozwolą sobie pomóc w kuchni, ojcowie niech zięciów zabiorą po choinkę. A może w Boże Narodzenie to ci „obcy” – nowi członkowie naszych rodzin przygotują coś pysznego na swoją modłę? Pomóżmy im wspólnie, by poznali nas takimi, jakimi naprawdę jesteśmy – gościnni, uprzejmi i zawsze gotowi do pomocy. Schowajmy do kieszeni uprzedzenia i otwórzmy się na nowe.

TYLKO SPOKOJNIE

Miłość chodzi czasem różnymi drogami. Jeśli na drodze twojego syna czy córki postawiła obcokrajowca, staraj się to zrozumieć, zaakceptuj, daj do zrozumienia swojemu dziecku, że je wspierasz i kochasz. Święta to doskonały moment, żeby to sobie pokazać; to też świetny czas, by sobie wybaczyć i okazać zrozumienie, nawet podczas najtrudniejszej próby – kolacji wigilijnej. Wszyscy wiemy, jak bardzo niebezpieczna to sytuacja, kiedy wspólnie siedzimy wspólnie przy stole – co, jeśli padną magiczne słowa: „marsz”, „kościół”, „uchodźcy”, „nasi i wasi”, „my i oni”?! Konflikt wisi w powietrzu! Odetchnijcie, pomyślcie dwa razy, zanim zaczniecie przepychankę, odłóżcie te gadki na później… Lepiej przecież pogadać o nas samych, o rodzinie, znajomych, pracy, o tym, co się je w Belgii na święta, a czego trzeba koniecznie spróbować na Nowy Rok. Kiedy dzieci? Jak z Markiem? Barszczyk pycha się mamie udał! Kiedy stół nakrywa biały obrus, nie ma potrzeby grzebać się w błocie, które media i polityka serwują nam przez cały rok.

Polskie święta to przede wszystkim rodzina, miłość i tradycja – to coś, czym możemy się chwalić w całym świecie. Jeśli odłożymy na bok spory, powiesimy na kołku sędziowskie togi, w których tak lubimy paradować, osądzając wszystkich dookoła, jeśli spojrzymy na bliźnich z taką miłością, z jaką pastuszkowie patrzyli na Nowonarodzonego, wtedy wszystkim będzie lepiej, cieplej i weselej. Dla Świętej Rodziny nie było miejsca w gospodzie, ale w naszych domach powinno się znaleźć miejsce dla tego zdziwaczałego stryjka, ciotki, która wszystko wie lepiej, sąsiada pijaczka z piętra niżej. Nie zapominajmy o sobie nawzajem w te zimne, ale pełne nadziei wieczory. Bądźmy ze sobą i dla siebie, nieważne – z Polski czy z Belgii, i nieważne gdzie, bo najważniejsze jest przecież, że razem.

 

Anna Albingier

Gazetka 167 – grudzień/styczeń 2018

WYDARZENIA


REKLAMA

PARTNERZY



WSPÓŁPRACA



Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line: