TITANIC WIECZNIE ŻYWY

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 168 luty 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Najgłośniejsza tragedia statku pasażerskiego nadal wywołuje dreszcze, a hasło „kopia” ogromne zainteresowanie.

Próby zbudowania repliki Titanica powracają co jakiś czas. Niektóre „toną” już na etapie planów, ale inne całkiem nieźle radzą sobie na powierzchni. Nie tylko wody, ale i zwyczajnych ludzkich reakcji i podziwów.

POŻAR W KOTŁOWNI

Oryginał zatonął 14 kwietnia 1912 roku podczas swojej pierwszej podróży przez Atlantyk. Wszyscy wiedzą, że przyczyną tragedii było zderzenie z górą lodową. Ale pojawiają się też teorie, zgodnie z którymi jedną z przyczyn tragedii miał być pożar, jaki wybuchł w kotłowni liniowca. Dziennikarz Senan Molony twierdzi, że pożar wydarzył się jeszcze przed wypłynięciem Titanica z Southampton. Zdaniem Molony’ego znacznie osłabiło to strukturę statku, a samo zderzenie z górą lodową nie miałoby tak katastrofalnych skutków, gdyby liniowiec był w pełni sprawny.

Jako dowód na poparcie swojej teorii Molony przytacza zdjęcie Titanica zrobione w stoczni Harland and Wolff w Belfaście na początku kwietnia 1912 roku. Fotografia, która znajduje się w albumie wystawionym na sprzedaż w roku 2012, ma przedstawiać przebarwienie na burcie Titanica w miejscu, w którym znajdowała się kotłownia. Nie jest to jednak pierwszy raz, kiedy pożar podawany jest jako jedna z pośrednich przyczyn tragedii.

W roku 2004, podczas corocznego spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Geologicznego, Robert Essenhigh – inżynier z uniwersytetu w Ohio – przedstawił teorię, zgodnie z którą Titanic miał zatonąć właśnie z powodu wcześniejszego pożaru. Co prawda sam uznał ją za „spekulację”, ale argumentował ją tym, że liniowiec był stworzony po to, aby pasażerowie doświadczyli komfortu podróży, a nie prędkości, z jaką miał on pokonać trasę do Nowego Jorku. Essenhigh twierdził, że musiał być jakiś wyjątkowy powód ku temu, że statek po prostu spieszył się do docelowego portu. Jednym z nich miał być wcześniejszy pożar. Podkreślał też, że standardową procedurą w takich przypadkach jest jak najszybsze usuwanie i spalanie węgla, co w rezultacie przekłada się na tempo, z jakim statek pokonuje trasę. Zbyt wielka prędkość miała więc przyczynić się do tragedii. Zwłaszcza w rejonie, w którym góry lodowe (w tym czasie) nie były dla nikogo żadną niespodzianką.

Podkreśla się także, że radiooperator Jack Smith nie przekazał kapitanowi Titanica ostatniego, najwyraźniejszego ostrzeżenia przed górami lodowymi. Być może dlatego, że sama wiadomość nie była poprzedzona prefiksem MSG, który wymagałby osobistego potwierdzenia odebrania informacji przez samego kapitana. Najwyraźniej Smith uznał ostrzeżenie za „mało istotne”.

Dodatkowo, w 2010 roku na światło dzienne wypłynął także inny fakt – otóż statek skręcił nie w tym kierunku, w którym powinien był. Zdaniem Luise Pattern, wnuczki najwyższego rangą oficera Charlesa Lightollera, miał on powiedzieć swojej żonie, że na statku działały dwa wykluczające się systemy powiadomień. Jeden nakazywał skręcić w prawo, drugi – w lewo. Zanim zorientowano się, że kierunek, w który skręcił Titanic, jest niewłaściwy, było już za późno. Na dodatek w 2012 roku udowodniono, że 100 lat wcześniej Atlantyk pełen był dryfujących gór lodowych właśnie w kwietniu. W 1912 roku Ziemia miała znajdować się wyjątkowo blisko Słońca i Księżyca, a to z kolei miało wpływ na rekordowe przypływy. Te natomiast przyczyniały się do przemieszczania się gór lodowych, które w tamtym czasie znajdowały się u wybrzeży Labradoru i Nowej Funlandii.

TITANIC II – NA DNO TUŻ PRZED WODOWANIEM

Co jakiś czas pojawiają się informacje o tym, że ktoś gdzieś chce zbudować kopię liniowca. W 1998, rok po premierze filmu Jamesa Camerona, Sarel Gaus – biznesmen z RPA – zgłosił projekt zbudowania repliki Titanica. W czerwcu 2000 roku zaproponował władzom Belfastu budżet w wysokości 500 milionów dolarów, a pieniądze miały wziąć się z kasy rządu i z zysków giełdowych. Jednak do 2006 roku nie udało się mu zdobyć zadeklarowanej kwoty i ostatecznie projekt trafił do kosza.

Ostatnio najgłośniej było o pomyśle australijskiego milionera Clive’a Palmera, który swój pomysł zbudowania kopii słynnego liniowca ogłosił w roku 2012. Pierwotnie planowano wodowanie statku w 2016 roku, a w swoją dziewiczą podróż miał wypłynąć z Southampton do Nowego Jorku. Jednak w ubiegłym roku zmieniono datę wodowania na bliżej nieokreślone „kiedyś” w 2018.

Palmer ogłosił swój projekt podczas specjalnej konferencji prasowej, ujawniając, że statek ma być zbudowany w chińskiej stoczni CSC Jinling. Milioner założył nawet firmę o nazwie Blue Star Line (pierwowzór został zbudowany przez White Star Line). W sierpniu 2013 roku ujawniono drewniany model kopii liniowca, a rozpoczęcie budowy zaplanowano na wrzesień następnego roku. Jednak przy okazji Palmer zaznaczył, że realizacja – od projektu do wodowania – może zabrać znacznie więcej czasu, bo budowa samego Titanica pochłonęła siedem lat. Wielu ludzi odebrało to jako powolne wycofywanie się z budowy.

Od samego początku pomysł Palmera, by zbudować statek w Chinach, spotykał się z nieustającymi falami krytyki. Dotyczyły one przede wszystkim tego, że Chiny słyną z budowania statków towarowych, a nie pasażerskich. Stocznia CSC Jinling nigdy nie zwodowała statku pasażerskiego, nie ma suchego doku, a co najważniejsze – nie jest przystosowana do konstrukcji statków o długości 269 metrów.

Od maja 2014 roku Blue Star Line nie upubliczniła żadnych nowych planów, żadnych dokumentów. Uznano, że budowa Titanica II nigdy nie zostanie ani rozpoczęta, ani tym bardziej ukończona.

CHIŃSKI TITANIC

Niemniej w styczniu 2014 roku chińska firma Seven Star Energy Investment ogłosiła, że buduje dokładną kopię historycznego liniowca z zachowaniem jego oryginalnych wymiarów: 269 metrów długości i 28 metrów szerokości. Konstrukcja liniowca już się rozpoczęła. Główną różnicą w porównaniu choćby z planami Palmera jest to, że statek nie wypłynie na otwarte morze. Nowy Titanic będzie na stałe zakotwiczony w Syczuan, gdzie ma pełnić funkcję hotelu.

Chiński Titanic będzie wyłącznie atrakcją turystyczną. Trzy lata temu rozpoczęto budowę poszczególnych części statku, a w listopadzie 2016 roku uroczyście położono kil. W maju ubiegłego roku opublikowano pierwsze zdjęcia z budowy holu głównego statku, a we wrześniu ogłoszono, że statek jest już w połowie zbudowany i sześć z dziewięciu planowanych pokładów jest gotowych. Oddanie Titanica dla hotelowych gości zaplanowano na koniec ubiegłego roku, jednak rosnące ceny stali spowodowały opóźnienia. Ale jak podkreślił główny inwestor Su Shaojun, nie stanowi to żadnego problemu dla całego projektu. W roku bieżącym kanał National Geographic wyemituje również dokument na temat budowy hotelu, który ostatecznie w najbliższych miesiącach ma zostać oddany do użytku.

 

Może się wydawać, że ponad sto lat po tragedii Titanic jest na tyle odległym tematem, że jedynie historia i filmowe produkcje będą się nim zajmować. Okazuje się jednak, że Titanic jest wiecznie żywy – nie tylko w naszej świadomości, ale też w pomysłach tych, którzy mogą sobie pozwolić na jego skopiowanie. Liniowiec nadal pozostaje grobowcem, w którym spoczywa ponad 1500 osób. Ale nie zmienia to faktu, że niektórzy robią wszystko, aby na nim zarobić. I czy można z tym polemizować? Raczej nie, bo tu pieniądze zawsze wygrają.

 

 

Filip Cuprych

Gazetka 168 – luty 2018

WYDARZENIA


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA