MODA NA PRL

PDFDrukujEmail

Artykuły miesiąca - Nr 169 marzec 2018

Самые новые шаблоны Joomla на нашем сайте.
Красивые Шаблоны Joomla 2.5
Игровые шаблоны DLE
Самая быстрая Диета

Dla większości Polaków zdobycie podstawowych elementów wyposażenia domu w czasach PRL wiązało się ze staniem w kilometrowych kolejkach, zapisywaniem się na listy i szukaniem dojść do tych, którzy mogli wymarzone meble załatwić. Sklepowe półki były zazwyczaj puste, więc nie wybrzydzano, tylko cieszono się z tego, co udało się zdobyć. Chyba właśnie z tego powodu mieszkanie z tamtego okresu kojarzy nam się często z wielką, zajmującą całą ścianę meblościanką wykończoną „na wysoki połysk” i z wyeksponowanymi za jej szklanymi szybkami „rodowymi kryształami”.

Taki design typowy jest dla lat 80., czasów, jak to się określa, straconych dla polskiego wzornictwa użytkowego. Zapaść gospodarcza i napięta sytuacja polityczna nie sprzyjały tworzeniu ciekawych projektów, brakowało materiałów, więc produkowano rzeczy praktyczne, ale brzydkie. Na stronach sprzedażowych wciąż można się na nie natknąć, jednak najczęściej wystawiane są za darmo lub za symboliczną kwotę.

Inaczej jest w przypadku przedmiotów, które śmiało można nazwać ikonami polskiego designu. Cieszą się one ogromnym zainteresowaniem – nie tylko w naszej ojczyźnie i nie tylko wśród kolekcjonerów, ale i wśród zwykłych ludzi szukających nietuzinkowych i ponadczasowych projektów.

PEREŁKI

Szczególnym powodzeniem cieszą się meble z lat 50. i 60. – złotych czasów polskiego wzornictwa. Wtedy właśnie powstały przedmioty obecnie najbardziej poszukiwane i osiągające bardzo wysokie ceny. Jednym z nich jest fotel 366, zaprojektowany w 1962 roku przez Józefa Chierowskiego dla Dolnośląskiej Fabryki Mebli w Świebodzicach. Mebel wszedł do masowej produkcji dzięki splotowi niezbyt fortunnych dla zakładu okoliczności. Po pożarze wznawiano pracę i zdecydowano, że to właśnie 366, ze względu na prostą konstrukcję, będzie flagowym produktem.

„Chierek” w Świebodzicach produkowany był przez 20 lat; wykonano ponad pół miliona sztuk. Powstawały również liczne, mniej lub bardziej udane „klony” fotela – szacuje się, że oryginał i „wariacje na temat” sprzedały się w milionie egzemplarzy. O sukcesie 366 zadecydował nowoczesny wygląd i bardzo wygodne, przypominające trapez tapicerowane siedzisko.

Obecnie ceny tych foteli, przeznaczonych do gruntownej renowacji, zaczynają się od 100 zł, a za odnowiony egzemplarz zapłacimy, w zależności od rodzaju tapicerki, około 500–900 zł. Można również zakupić mebel produkowany współcześnie w Łodzi na oryginalnej licencji, ale jest on znacznie droższy.

Modne są także krzesła, nie tylko znane chyba wszystkim drewniane, gięte (i bardzo twarde, sama pamiętam, że siedzenie na nich nie należało do najprzyjemniejszych), w typie „thonet”, ale również przeróżne tapicerowane modele. Najpopularniejsze to „Agi”, masowo produkowane w wielu zakładach meblarskich, muszelki oraz skoczki, wyprodukowane w Zamojskich Fabrykach Mebli, kształtem przypominające skocznię narciarską. Nawet bardzo zniszczonego modelu wymienionych wyżej krzeseł nie kupimy poniżej 50 zł, więc zanim wyrzucicie rozchybotane klamoty z domu, sprawdźcie, czy nie jesteście właścicielami perły polskiego designu!

We współczesnych wnętrzach bardzo dobrze wyglądają ówczesne stoliki, a to ze względu na charakterystyczne nogi zwane patyczakami. Były bardzo popularne w czasach PRL, produkowały je zakłady chyba w całej Polsce. Po odnowieniu prezentują się wspaniale, a ich prosta forma idealnie współgra właściwie z każdym rodzajem wystroju. Innym uniwersalnym meblem z tamtych czasów jest komoda, a najbardziej pożądane są te, które wyszły z Bydgoskich Fabryk Mebli, oraz „Violetta” z Zielonej Góry – obydwa modele charakteryzują się prostą, iście skandynawską formą, są przy tym bardzo pojemne i efektowne.

SZKŁO I EBONIT

Meble z PRL to tylko wierzchołek góry lodowej; bardzo dobrze mają się też wszelkiego rodzaju bibeloty i „gadżety” do dekoracji domu. Pamiętacie bajecznie kolorowe szklane ryby stojące za okienkiem meblościanki? Albo łabądki, którymi nie pozwalano się bawić? Jeśli dotrwały w waszych domach do dziś, to możecie zarobić na nich ładną sumkę – ceny w Polsce wahają się od 15 zł za małe okazy i dochodzą do 500 zł za te rzadsze i efektowniejsze. Na portalu eBay oryginalną rybkę z „tamtych lat” można złowić nawet za 300 funtów. Furorę robią też ceramiczne kubki, które świetnie pasują do nowoczesnych kuchni, i ciężkie, kolorowe ebonitowe telefony, które nawet jeśli nie działają doskonale, sprawdzają się jako akcent w minimalistycznych wnętrzach.

Nowoczesne minimalistyczne i jasne wnętrza świetnie wyglądają udekorowane starymi kamionkowymi donicami (najlepiej na jakimś fikuśnym stojaku z lat 60.) i metalowymi lampami. Dzielnie trzyma się też cięte szkło i kryształy; misy i karafki zawsze znajdą fanów. Trzeba przyznać, że szkło i porcelana w PRL miały się całkiem dobrze – było kolorowo i świeżo; do dziś świat zachwyca się polskimi projektami, które u nas jakoś odeszły w zapomnienie.

Zakochani w przeszłości hipsterzy wyszukują na strychach i w starych magazynach również tablice informacyjne, pudełka i szklane butelki, które, w odpowiedniej aranżacji, nadają wnętrzom niepowtarzalny charakter.

W urządzaniu mieszkań i domów z nutą PRL chodzi przede wszystkim o to, by ze smakiem wyeksponować kilka mniejszych lub większych detali, tak by ukazały swoje czarowne piękno. I za to piękno można sporo zapłacić, więc jeśli nadal masz ochotę wyrzucić na śmietnik cukiernicę po ciotce, przemyśl to i zajrzyj do sieci, może to ukryty skarb!

„JAK ZA DAWNYCH LAT, WRÓĆ DO MNIE!”

O tym, że moda na meble z czasów słusznie minionych przeżywa prawdziwy renesans, można przekonać się, zaglądając chociażby na strony internetowe typu OLX czy Allegro, gdzie niejeden z czytelników po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła PRL znajdzie przedmioty znane z własnego domu, często pogardzane, wynoszone do piwnicy czy na śmietnik. Ze śmietnikowych zdobyczy korzystają osoby sprzedające owe perełki. Znaleziony w kontenerze mebel wystawiany jest na aukcji w stanie do renowacji i bardzo szybko znajduje nabywców. Jedna z pań należących do facebookowej grupy skupiającej miłośników socjalistycznego designu wstawiła kiedyś zdjęcie uratowanego ze śmietnika fotelu 366 z dopiskiem, że została wyśmiana przez przechodnia, który widział, jak elegancko ubrana kobieta męczy się, by wydobyć z kontenera brudny i podarty mebel. Prześmiewcy zrzedła mina, gdy dowiedział się, że grat jest wart kilkaset złotych.

Wydaje się, że popularność ikonicznych produktów polskiego przemysłu meblarskiego wynika z kilku powodów. Jednym z nich jest ponadczasowość tych projektów. Odnowione, zaopatrzone w tapicerkę wykonaną z nowoczesnych materiałów fotele i krzesła współgrają z dzisiejszymi wnętrzami. Ich lekka, bardzo nowatorska forma nie przytłacza pomieszczenia. Były tworzone tak, by jak najlepiej wpasować się w rzeczywistość typowego mieszkania tamtych lat. Dzisiaj również idealnie się sprawdzają – zarówno w małych, jak i nieco większych pomieszczeniach.

W parze z wyglądem idzie wygoda – dobrze się na nich siedzi. Komody i stoliki mają proste formy, bez zbędnych udziwnień, czarują pięknym wybarwieniem, podkreślonym przez lakier. To meble na lata, bardzo trwałe, porządnie wykonane, właściwie nie do zdarcia. Te sprzedawane dzisiaj w sieciowych sklepach tak długo z pewnością nie wytrzymają.

Innym powodem zachwytu nad dawnym designem jest sentyment do czasów młodości czy dzieciństwa. Podobają nam się meble, które stały w domu ukochanej babci, ze wzruszeniem patrzymy na szafkę, na której trzymaliśmy książeczki z serii „Poczytaj mi, mamo”. Starsi z rozrzewnieniem wspominają fotel, który stał w ich pierwszym własnym mieszkaniu, czy krzesła – takie same, jakie pamiętają z uczelnianej biblioteki. Przedmioty przywołują emocje, przypominają nam o miłych chwilach. Mogą stać się pomostem pomiędzy teraźniejszością a przeszłością.

We wnętrzu, które kojarzy się z pozytywnymi emocjami, lepiej nam się żyje. Warto o tym pamiętać, gdy serce żywiej zabije nam na widok nawet nie perły, ale najzwyklejszego, mało wartościowego mebelka z dawnych czasów. Za odnowienie możemy zabrać się nawet samodzielnie, korzystając z instrukcji z internetu, a zyskamy mebel, który będzie dla nas ważny i cenny.

Czy moda na PRL to tylko chwilowy trend? Wydaje się, że nie. Polscy projektanci okresu powojennego robili świetne, stojące na światowym poziomie, projekty. Niektóre były realizowane na masową skalę. Dzięki temu w mieszkaniach naszych rodziców i dziadków gościł design z najwyższej półki. Po okresie niedoceniania tego, co stanowi część naszej kultury, i po latach zachwytów nad masowym wzornictwem użytkowym rodem z Zachodu widzimy, że nie mamy się czego wstydzić.

 

 

Anna Albingier

Gazetka 169 – marzec 2018


PARTNERZY


Łączna liczba odwiedzin

Aktualnie on-line:

WSPÓŁPRACA