Czwartek, 23 lutego 2012r. Imieniny Damiana, Romana, Romany
Redakcja
Kontakt : info@gazetka.be
Niezbędne adresy
Drobne
 
 
KALENDARZ 
 
ZAINWESTUJ
W SIEBIE!
10.02.2012...więcej
 
LONG WALK
EXPEDITION
17.02...więcej
 
KARNAWAŁ BINCHE
19 – 21.02

 

 

Odsłony strony:
Dzisiaj: 2956
Wczoraj: 4213
Wszystkich: 4311380
Ostatnio zarejestrował(a) się:
Kochas87
Wszystkich użytkowników:
8215
Obecnie na stronie jest:
Gości: 137
Użytkowników: 0
Wszystkich: 137
Ogłoszeń w bazie:
337

New York
Inka moment rozstania z Marcinem symbolicznie wiązała z Blaszanym bębenkiem Güntera Grassa. Pamiętała dokładnie piątkowe popołudnie, gdy w autobusie wiozącym ją z pracy do mieszkania na 81 Street przeczytała ostatnią stronę książki. Nasycenie, ale i delikatny smutek towarzyszący jej zawsze, gdy kończyła czytać interesującą książkę, wprawił ją w nostalgię. W Nowym Jorku była od dwóch miesięcy. Pamiętała, jak na początku pobytu była przekonana, że nigdy się tu nie zaaklimatyzuje. Gdy pierwszy raz przyjechała na Manhattan, spojrzała w górę z obawą, jakby wieżowiec miał jej spaść na głowę.
 
– No – Marcin tonem właściciela, który pokazuje gościom swój samochód, najnowszy model prosto z salonu, pokiwał głową – pięknie, nie? I pomyśleć, że gdyby nie ja, nigdy byś tego nie zobaczyła.
Z wieżowca przeniosła wzrok na zadowolonego z siebie Marcina i potrząsnęła grzywką.
– Z wielką ochotą przyklęknęłabym na chodniku i pocałowała twoją dłoń, dziękując ci za tyle łaski mi okazanej. Tak, gdyby nie ty…
Marcin był zły na Inkę, że drwi sobie z niego i że zepsuła mu ten piękny moment. Zbiła go z tropu, zamiast głupia smarkata okazać wdzięczność.
– Mogłabyś sobie darować ten sarkazm – rzucił pod nosem w stronę Inki, nie patrząc na nią. i ruszył szybkim krokiem wzdłuż 5 Avenue.
 
<