
| KALENDARZ
święto europy 12.05 www.fetedeleurope.europa.eu
ZINNEKE PARADE 19.05
WTA Brussels Open 19 – 26.05
20 km – maraton 27.05
święto szkoły
09.06…więcej
| Co nam Unia dała, a co nam zabrała? Bilans zysków i strat naszego dotychczasowego członkowstwa w Unii Europejskiej wypada dla nas korzystnie, co muszą przyznać nawet najwięksi przeciwnicy integracji. Ale jak to bywa we wzajemnych relacjach, trzeba też coś poświęcić, by móc coś zyskać.
Minęły już cztery lata od przystąpienia naszego kraju do struktur unijnych. Entuzjazm pierwszych miesięcy minął i już bez emocji możemy przyjrzeć się zarówno korzyściom, które nasz kraj uzyskał, jak i stratom, które poniósł po przystąpieniu do Unii. Wśród pozytywnych aspektów integracji na pierwsze miejsce zdecydowanie wysuwają się fundusze unijne, których zadaniem jest pomóc Polsce na trudnej drodze transformacji polityczno-gospodarczej rozpoczętej po upadku reżimu komunistycznego. Ponadto mamy możliwość swobodnego podróżowania, podejmowania zatrudnienia bądź nauki w dowolnie wybranym kraju, a także nadzieję na lepsze wynagrodzenie i większe szanse na pracę w kraju dzięki obniżającemu się bezrobociu i rozwojowi gospodarki.
Fundusze unijne płyną do naszego kraju szerokim strumieniem, zwłaszcza od momentu rozpoczęcia nowego okresu budżetowego w Unii, który przypada na lata 2007-2013. Środki unijne przekazywane są głównie na najbardziej zaniedbane i najbardziej potrzebujące szybkiego rozwoju dziedziny, takie jak opieka zdrowotna, rolnictwo, rozbudowa dróg i autostrad, rozwój gospodarki, zmniejszenie bezrobocia. Z UE do Polski w latach 2007-2013 trafi łącznie 67,3 mld euro, które mają być wydane w ramach pięciu operacyjnych programów narodowych i 16 regionalnych. Łącznie środki unijne dla 16 polskich województw w ciągu najbliższych siedmiu lat wyniosą 16,6 mld euro. W latach 2007-2013 największym beneficjentem będzie województwo mazowieckie, do którego ma trafić ponad 1,8 mld euro. Spore dotacje otrzymają także najsłabiej rozwinięte regiony kraju, w tym głównie Podkarpacie i Podlasie, korzystające ze środków finansowych otrzymywanych w ramach funduszy strukturalnych.
Do 2013 roku ponad 1,5 mld euro pochodzących z funduszy europejskich będzie możliwe do wykorzystania na inwestycje związane z ochroną zdrowia w naszym kraju. Kwota przewidziana dla sektoru zdrowia na lata 2007-2013 jest siedmiokrotnie większa od tej, która była przeznaczona w latach poprzednich, od momentu wstąpienia Polski do Unii. W ramach tego wsparcia finansowego możliwe będzie uzyskanie pieniędzy na zakup sprzętu i aparatury medycznej, remonty i unowocześnienie szpitali, klinik i przychodni, zakupy karetek, a także szkolenia lekarzy i pielęgniarek.
Dotacje dla rolnictwa były tematem najdłużej negocjowanym przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Przez wiele lat rolnicy byli najbardziej sceptycznie nastawieni do integracji europejskiej, ale w efekcie to oni stanowią grupę społeczną, która na integracji najwięcej skorzystała. Bruksela wypłaca im nie tylko dopłaty bezpośrednie do upraw, ale także dopłaca do obszarów o niekorzystnych warunkach gruntowych, wspiera producentów rolnych i obszary wiejskie. Rolnikom przyznawane są także subwencje eksportowe otrzymywane w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, które mają poprawić stan wyposażenia technicznego gospodarstw rolnych oraz pomóc w dostosowaniu jakości produkowanej żywności do norm unijnych.
Spadek bezrobocia tobez wątpienia jedna z najbardziej widocznych korzyści naszego przyłączenia się do wielkiej europejskiej rodziny. W latach poprzedzających nasze przystąpienie do Unii stopa bezrobocia wynosiła oficjalnie w Polsce ponad 20 proc., a łącznie z tzw. ukrytym bezrobociem może nawet i 25 proc. Obecnie jest to niewiele ponad 11 proc. w skali kraju, a w niektórych wielkich miastach, jak choćby w Krakowie, bezrobocie wynosi zaledwie 5 proc., czyli mniej niż w Brukseli czy Paryżu. Zatwierdzony niedawno przez Komisję Europejską program „Kapitał ludzki” pomoże sfinansować szkolenia dla blisko miliona bezrobotnych Polaków. Wsparcie finansowe otrzymają m.in. szkoły zawodowe, uczelnie wyższe oraz osoby, które planują założenie własnej firmy. W sumie na walkę z bezrobociem Polska będzie mogła wykorzystać z unijnej kasy aż 11,5 mld euro. Przy tak ogromnym wsparciu finansowym z Unii pozostaje jedynie mieć nadzieję, że polscy politycy zrozumieją w końcu konieczność przeprowadzenia zmian w przepisach podatkowych i kodeksie pracy, dzięki którym zatrudnienie pracownika stanie się prostsze i bardziej opłacalne. W UE receptą na skuteczną walkę z bezrobociem okazało się obniżenie podatków i uelastycznienie rynku pracy, w tym m.in. możliwość podejmowania zatrudnienia w niepełnym wymiarze godzin przez młode mamy lub telepraca, czyli częściowe wykonywanie pracy w domu.
Wzrost zagranicznych inwestycji w Polsce jest niewątpliwą konsekwencją naszego członkowstwa w Unii. Polska zaczęła być postrzegana jako kraj stabilny i oferujący ogromne możliwości rozwoju. Szacuje się, że tylko w tym roku poziom bezpośrednich zagranicznych inwestycji w naszym kraju sięgnie 15 mld euro.Wielkie międzynarodowe koncerny budują u nas już nie tylko fabryki, co do tej pory sprowadzało Polaków ciągle do pozycji taniej siły roboczej, ale też centra finansowe i usługowe, które dają zatrudnienie wysoko wykwalifikowanym pracownikom.
Wzrost eksportu za granicę, a głównie do krajów Unii, jest bardzo istotnym efektem naszego przystąpienia do Wspólnoty – od tego momentu eksport rośnie w naszym kraju średnio o 20 proc. rocznie. Stało się tak przede wszystkim dzięki uproszczeniu działalności gospodarczej prowadzonej przez polskie firmy za granicą oraz większemu niż dotychczas wpływowi przedsiębiorców na kształtowanie przepisów, które dotyczą ich działalności. W minionym roku, obok nieustannie zwiększającego się eksportu, siłą napędową polskiej gospodarki stał się również wzrost konsumpcji, możliwy dzięki wzrostowi płac.
Swobodne przekraczanie granic, o którym dawniej mogliśmy jedynie pomarzyć, stając nocą w kolejce przed Biurem Paszportów, oznacza możliwość podróżowania po całym terytorium Unii Europejskiej bez konieczności posiadania wiz. Od momentu naszego wejścia do strefy Schengen nie potrzebujemy już nawet paszportów (z wyjątkiem wyjazdów do Irlandii i Wielkiej Brytanii), by udać się do innego państwa członkowskiego. Wystarczy jedynie ważny dowód osobisty i terytorium 24 państw europejskich stoi przed nami otworem.
Możliwość podejmowania zatrudnienia w innym kraju członkowskim z dniem 1 maja 2004 stworzyły Polakom jedynie trzy kraje: Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja. W ciągu kolejnych trzech lat na podobny krok zdecydowała się Hiszpania, Finlandia, Włochy, Grecja i Portugalia, kraje, które przystąpiły do Unii wraz z nami, a następnie Holandia. Belgia, Francja i Luksemburg stopniowo ułatwiają dostęp do zatrudnienia na swoich rynkach w wybranych jedynie branżach, które od lat cierpią na brak chętnych do pracy. Nieprzejednane stanowisko co do złagodzenia bądź całkowitego zniesienia ograniczeń w zatrudnieniu Polaków nadal zajmują Niemcy i Austria. Nie oznacza to, że w krajach, których rynki są nadal zamknięte na kłódkę bądź drzwi zostały jedynie uchylone, nie ma polskich pracowników. Szacuje się, że od 2004 roku wyjechało z Polski około 2 mln osób szukających zatrudnienia głównie w Irlandii i Wielkiej Brytanii. Wielu jednak opuściło kraj jeszcze przed rozszerzeniem Unii, inni nadal wyjeżdżają, nigdzie nie zgłaszając swojej nieobecności w kraju, a niektórzy wyjeżdżają do pracy za granicą na kilka miesięcy w roku.
Postawa władz belgijskich – gdyż ten przypadek interesuje najbardziej nas, Polaków mieszkających w Belgii – nieco dziwi, a nawet zaskakuje. Mimo braku rąk do pracy, na który cierpią liczne branże gospodarki flamandzkiej, walońskiej i brukselskiej, Belgia jedynie przebąkuje o całkowitym otwarciu swojego rynku pracy dla nas i innych Europejczyków ze Wschodu. Mimo licznych starań władz polskich, w tym Ambasady RP w Brukseli, mimo poparcia polskich naukowców opowiadających się zdecydowanie za korzystnym wpływem takiej decyzji zarówno na gospodarkę Królestwa, jak i na sytuacje zawodowe i osobiste rodaków żyjących w Belgii, kolejne rządy tego kraju odwlekają decyzję o ostatecznym zniesieniu obowiązujących nadal barier. Możliwe, że ten niewielki kraj ogląda się ciągle na swoją starszą siostrę Francję, która nie mogąc uporać się z „własnymi” imigrantami, nie dopuszcza do swobodnego zatrudnienia obywateli dawnych demoludów, mimo że toleruje, podobnie jak Belgia, ich nielegalną czy półlegalną pracę.
Możliwość studiowania za granicą daje polskim studentom szansę wyboru kraju i uczelni, na której chcieliby odbyć całe studia lub tylko ich część. Warunki przyjęcia polskich studentów na zagraniczne uczelnie są obecnie takie same jak dla studentów danego kraju, m.in. w kwestiach finansowych. Przed majem 2004 roku czesne na zagranicznych uczelniach było o wiele wyższe dla obywateli spoza Unii niż dla rodzimych czy unijnych studentów. Teraz młodzi Polacy płacą tyle samo, co ich europejscy koledzy. Mają też możliwość okresowego pobytu w zagranicznych ośrodkach akademickich w ramach programów wymiany studenckiej, jak np. najbardziej znany Erasmus. Do tej pory z tej opcji skorzystało ponad 12 tys. polskich żaków.
Uznawanie dyplomów oraz kwalifikacji zawodowych zdobytych w jednym z państw członkowskich stanowi znaczne ułatwienie w realizacji obowiązującego swobodnego przepływu osób na terytorium Unii. Niestety brak jednolitego systemu uznawania kwalifikacji i dyplomów na poziomie wspólnotowym sprawia, że nie wszystkie zawody są jednakowo traktowane w każdym z państw. W najlepszej sytuacji są lekarze, pielęgniarki, dentyści, aptekarze, położne, architekci i weterynarze, gdyż w ich przypadku uznanie kwalifikacji zawodowych odbywa się automatycznie. Przedstawiciele innych profesji poddawani są w każdym kraju określonym procedurom administracyjnym umożliwiającym uznanie posiadanych przez nich dyplomów i kwalifikacji.
Choć lista korzyści płynących z naszego członkowstwa w Unii Europejskiej jest długa, nie należy zapominać o negatywnych aspektach naszego mariażu z Brukselą. Długa lista podwyżek przy dochodach nadal pozostających daleko w tyle za tymi, które otrzymują obywatele „starej” Unii, wyjazdy wielu młodych i wykształconych Polaków, wzrost cen nieruchomości napędzany przez Niemców, Brytyjczyków czy Irlandczyków – to tylko niektóre z negatywnych stron naszego przyłączenia się do europejskiej rodziny.
Wzrost cen ma na celu wyrównanie sporej różnicy pomiędzy tymi samymi produktami kupowanymi w Polsce i w krajach starej Unii. Dotyczy to m.in. papierosów i napojów alkoholowych. W najbliższych kilku latach czekają nas dalsze podwyżki, m.in. oleju napędowego, energii elektrycznej, benzyny oraz węgla, koksu i oleju opałowego, a co za tym idzie podwyżki żywności i usług. Podobnie spory wzrost cen czeka nas w momencie wprowadzenia w Polsce euro, co planuje się na 2012 lub 2013 rok.
Konieczność sprostania konkurencji ze strony gospodarek innych państw członkowskich najdotkliwiej odczuwają małe i średnie przedsiębiorstwa zmuszone do przystosowania swoich produktów do norm unijnych oraz zapewnienia dostępu swoich towarów do rynku europejskiego. Sektorem, który zmuszony jest ponieść największe koszty modernizacji, jest niewątpliwie przemysł żywieniowy.
Nabywanie ziemi przez cudzoziemców było długo negocjowanym przez Polskę tematem. Ostatecznie udało nam się uzyskać 12-letni okres przejściowy, podczas którego obywatele innych państw Unii nie mogą kupować polskich gruntów rolnych ani leśnych. Po upływie 5 lat od naszego przystąpienia do struktur unijnych obcokrajowcy będą mogli kupować w Polsce rezydencje letnie i domki letniskowe. Już teraz mają możliwość dokonywania zakupu innych nieruchomości, chociażby mieszkań, co bez wątpienia wpłynęło na wzrost cen w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach Warszawy, Krakowa, Wrocławia czy Poznania.
Utrudnienia dla Polaków na Wschodzie to także konsekwencja przyłączenia się do Unii. Przystępując do struktur europejskich, Polska zmuszona była zmienić przepisy dotyczące przekraczania wschodniej granicy, która stała się zewnętrzną granicą Unii. Zmuszeni byliśmy m.in. zrezygnować z obowiązującego ruchu bezwizowego i wprowadzić wymóg posiadania wiz dla obywateli Ukrainy, Rosji i Białorusi, w tym dla osób polskiego pochodzenia, chcących wjechać do Polski. Najbardziej dotknięci konsekwencjami tej zmiany zostali mieszkańcy województw przygranicznych, głównie Podkarpacia i Podlasia, zwłaszcza ci, którzy prowadzili wymianę handlową z naszymi wschodnimi sąsiadami.
Deficyt rąk do pracy to główna konsekwencja emigracji zarobkowej Polaków. W samym tylko sektorze budownictwa brakuje obecnie około 300 tys. wykwalifikowanych robotników. Brak chętnych do pracy odczujemy już wkrótce dotkliwie m.in. w związku z organizowaniem przez nasz kraj Euro 2012. Utrudniona może okazać się nie tylko budowa i modernizacja stadionów, lotnisk i hoteli, ale także realizacja projektów infrastrukturalnych, na które Polska otrzyma z Unii w latach 2007-2013 ponad 21 mln euro. Brak pracowników coraz częściej dotyka nie tylko branżę budowlaną czy sektor usługowy. Brakować zaczyna lekarzy, informatyków, pielęgniarek, nauczycieli języków obcych. Z roku na rok pogłębiać się także mogą problemy z utrzymaniem ciągłości systemu ubezpieczeń społecznych. Emigranci, w tym głównie ludzie młodzi, z których część zapewne nie wróci do Polski, przestają uczestniczyć w finansowaniu rent i emerytur, co może doprowadzić do załamania się naszego systemu emerytalnego.
Mimo istniejących negatywnych aspektów integracji Polski z Unią, w ocenie naszego dotychczasowego członkowstwa w strukturach europejskich trudno pominąć długą listę korzyści, które już otrzymaliśmy. Do 2013 roku czeka nasz kraj jeszcze pięć tłustych lat, w trakcie których napłynie nad Wisłę gigantyczna kwota 67 mld euro z rozmaitych funduszy unijnych. Dotychczas żadne z państw, które przystąpiły do Wspólnoty, nie straciło na tym, choć nie każde potrafiło wykorzystać swoją szansę w jednakowym stopniu. Od naszych władz na wszystkich szczeblach administracji zależeć będzie, czy Polska powtórzy sukces Irlandii, czy też jak Grecja zmarnuje swoją największą w historii szansę. Bo niewątpliwie jest to wyjątkowa szansa na stworzenie państwa dostatniego, stabilnego i nowoczesnego, z którego już nikt nigdy nie będzie musiał wyjeżdżać za granicę w poszukiwaniu pracy.
Elżbieta Kuźma
Gazetka nr 71 – maj 2008 |
Szukana fraza powinna zawierać minimum pięć znaków.
|
||||||||||||||||||||||||||||







Wersja do druku
Wyślij znajomemu







.jpg)



