
| KALENDARZ
święto europy 12.05 www.fetedeleurope.europa.eu
ZINNEKE PARADE 19.05
WTA Brussels Open 19 – 26.05
20 km – maraton 27.05
święto szkoły
09.06…więcej
| Artysta: Bohdan Smoleń Bohdan Smoleń – « artysta urodzony, urodzony artysta. Postura – niewielka, talent komiczny – olbrzymi. Wad – mało, znaki szczególne – dużo. Może tak powinna się zaczynać notka biograficzna jednego z najpopularniejszych polskich satyryków?” - właśnie tak zaczyna się hasło ze strony internetowej polskiego serwisu kabaretowego - jedno z 27.400 haseł (w tym 355 wywiadów) poświęconych Bohdanowi Smoleniowi!Skracając wszystko maksymalnie dodać by jednak trzeba, że urodził się 9 czerwca 1947 r. w Bielsku-Białej. W 1975 r. ukończył wydział zootechniki Akademii Rolniczej w Krakowie. Od 1968 r. występował w krakowskim kabarecie „Pod Budą”, z którym to na Festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej (FAMA) w Świnoujściu uzyskał główną nagrodę. W 1976 r. dołączył do poznańskiego kabaretu „Tey”. Zagrał w kilkunastu filmach fabularnych ( głównie komediowych), wydał kilkanaście płyt. Pod koniec PRL-u, wraz z żoną prowadził w Poznaniu sklep zoologiczny. Prywatnie - bardzo zamknięty w sobie, niski, niepozorny, skromny, wręcz nieśmiały. Niechętnie też mówi o sobie, twierdzi, że wszystko, co powinien powiedzieć mówi na scenie... Mam odrobinę szczęścia, znam go od tego słynnego, 1972 r., kiedy to dzięki niemu kabaret „Pod Budą” zdobył na „Famie” główną nagrodę, więc łatwiej nam się rozmawia. Już wtedy zapowiadał się na artystę wysokiej klasy. Dostrzegli to zarówno uczestnicy festiwalu, widzowie, jak i jury! - Pamiętasz jeszcze ten festiwal? - No jasne. Nagroda na „Famie” (Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej w Świnoujściu) była wówczas przepustką do kariery. Już sam udział w imprezie był wyjątkową nagrodą. Ten festiwal był prawdziwą kopalnią talentów. Ileż słynnych gwiazd na nim debiutowało?! Od kilku lat próbuje się ten fantastyczny festiwal młodzieży studenckiej reaktywować, ale to już nie to samo... - Nadal masz problemy z imieniem? Zawdzięczasz je ojcu, który mówił kiedyś ”... bardzo chciałem mieć syna o imieniu Bohdan na wzór hetmana kozackiego Bohdana Chmielnickiego” ? - Problemy mam ciągle, bo ku mojemu utrapieniu większość pisze to imię przez „g”. Kłopotów z tym, co nie miara, bo błędne imię na rachunkach, wezwaniach sądowych czy formularzach ZUS-owskich to dla administracji inna osoba... No, ale w końcu Chmielnicki był pozytywną postacią. Ja też musiałem cały czas wojować o swoje dobre imię. Poza tym „Trylogię” czytałem, polecam ją zresztą Waszym młodym czytelnikom. Z pewnością lektura tej książki im nie zaszkodzi! - Dlaczego wybrałeś studia w Akademii Rolniczej? Wiedziałem, że tak się skończy kiedyś moja kariera. Oczywiście, żartuję. Prawdą jest jednak, że zawsze uwielbiałem zwierzęta. Dziś mieszkam na wsi pod Poznaniem. Mamy małą stadninę koni (na razie tylko 7!). Razem z moją żoną, Joanną (też zoologiem) zajmujemy się hipoterapią. - W 1976 r. przeprowadziłeś się do Poznania. Ty, Krakowianin rodem z Bielska-Białej. Polubiłeś to miasto? - Z czasem tak. Dziś świetnie się w tym mieście czuję. Było jednak trochę inaczej. Kabaret „Pod Budą” był wówczas zespołem studenckim, tzn. amatorskim. Zenek Laskowik ze słynnego już wówczas kabaretu „Tey” zaproponował mi przeniesienie do Poznania. Wiązało się to ze zmianą mojego statutu artystycznego. Dzięki prof. Bardiniemu otrzymaliśmy obaj uprawnienia zawodowe, co miało poważne znaczenie przy stawkach za pracę.. - Odziedziczyłeś talent komiczny po Rodzicach? To mama pisała ponoć dla Ciebie pierwsze teksty? - Pewnie trochę tak, tata był na dodatek aktorem. Zdążyłem jeszcze zagrać dla ojca specjalny spektakl na jego 80-te urodziny w Bielsku-Białej. - Twój ulubiony tekst? - To trudno powiedzieć... Chyba jednak monolog „Cicho być”, mam do niego szczególny sentyment. - Kariera filmowa? - Zagrałem w kilku filmach. Lubię role w filmie „ Kochankowie mojej żony”. Tak naprawdę ciągle czekam na ciekawe propozycje filmowe. - Sprawdziłeś się też jako prywaciarz. Twój sklep zoologiczny w Poznaniu był swego czasu jednym z najmodniejszych w tym mieście? - Ten sklep to było spełnione marzenie mojej żony. Ściągnąłem ją z Małopolski do Poznania. Świetnie się w nim realizowała. Niestety, pewnego dnia znalazł się właściciel budynku, w którym wynajmowaliśmy pomieszczenia. Musieliśmy zamknąć znakomicie funkcjonujący sklep niemal natychmiast. To ta druga strona demokracji.. - W przyszłym roku, w czerwcu świętował będziesz 60-tą rocznicę urodzin. Czas na bilans? - Powtórzyłbym wszystko dokładnie i nic nie zmienił. To nie znaczy, że zawód artysty kabaretowego ma wyłącznie dobre strony. Funkcjonujemy trochę jak tabor cygański, który przesuwa się z miejsca na miejsce. To ciemna strona tego zawodu. Czasami człowiek ma już ochotę spać we własnym łóżku... Na szczęście mam dobrych i zdolnych partnerów (J.Romek, M. Samolczyk, G. Rekliński), którzy pomagają mi znieść te negatywne dla każdego z nas rozstania z najbliższymi. Nie musimy się też zajmować stroną organizacyjną wyjazdów. Świetnie się tym zajmuje nasz menadżer, Krzysztof Deszczyński. Czerwcowy jubileusz będzie pewnie okazją do podsumowania działalności. Napawa mnie to jednak pewnym smutkiem... - ...? - Widzisz, jak mało zostało ludzi z tamtych czasów? - Zobaczymy Cię jeszcze na scenie? - Oczywiście, mam nadzieję, że będę miał okazję pokazać brukselskiej publiczności mój jubileuszowy spektakl. Jest tak wspaniała, że chciałbym jeszcze przed nią wystąpić! - To Twój pierwszy występ w Brukseli? - Nie, występuje tu po raz drugi. Prywatnie jednak byłem w Brukseli kilka miesięcy temu. Incognito. W maju przyjechałem i kupiłem tutaj świetnego konia z rasy „Highland Poney”. Uwielbiam te konie, są bardzo przydatne dla hipoterapii. - Zdradzisz czytelnikom „Gazetki” kilka sekretów rodzinnych? - To żadne sekrety. Kocham moją drugą żonę, Joannę. Razem zajmujemy się stadniną i hipoterapią. Ten powrót do natury dobrze mi robi. Mam 2 dorosłych synów, którzy są technikami komputerowymi, mieszkają w Poznaniu. Najbardziej jednak kocham mojego niemal 5-letniego wnuka, Eryka. Dla niego mam zawsze bardzo dużo czasu... Jest tak samo skryty jak ja, więc może odziedziczył po mnie talent?! Z Bohdanem Smoleniem rozmawiała Anna François-Kos |
Szukana fraza powinna zawierać minimum pięć znaków.
|
||||||||||||||||||||||||||||








Wersja do druku
Wyślij znajomemu







.jpg)



