Sobota, 19 maja 2012r. Imieniny Celestyny, Iwony, Piotra
Redakcja
Kontakt : info@gazetka.be
Niezbędne adresy
Drobne
 
 
KALENDARZ 

święto europy

12.05

www.fetedeleurope.europa.eu

 

ZINNEKE PARADE

19.05

www.zinneke.org

 

WTA Brussels Open

19 – 26.05

www.wta-brusselsopen.com

 

20 km – maraton

27.05

www.20kmdebruxelles.be

 

święto szkoły

09.06…więcej


 

Odsłony strony:
Dzisiaj: 1095
Wczoraj: 4910
Wszystkich: 4687470
Ostatnio zarejestrował(a) się:
goska80
Wszystkich użytkowników:
8607
Obecnie na stronie jest:
Gości: 218
Użytkowników: 1
Wszystkich: 219
Ogłoszeń w bazie:
264

10 czerwca Belgia skręciła w prawo

 

W dzień po wyborach do parlamentu i senatu, w których wzięło udział siedem milionów wyborców, Belgia obudziła się z zupełnie nowym obliczem politycznym.
Mimo sukcesów gospodarczych premier Guy Verhofstadt przegrał wybory. Flamandzcy liberałowie (VLD) ponieśli bolesną porażkę, choć w czasie ośmiu lat rządów Verhofstadta spadło bezrobocie, przyspieszył wzrost gospodarczy, a deficyt budżetowy i dług publiczny zostały zredukowane.
Tym razem wyborcy flamandzcy – stanowiący 60 % całej populacji Belgii – postanowili zagłosować na chadecką, opozycyjną partię CD&V i N-VA. Te dwie połączone partie odniosły miażdżące zwycięstwo, zyskując 8 dodatkowych miejsc w parlamencie. Z 18,53 % zebranych głosów (w skali całego kraju) i 30 miejscami w 150-osobowej Izbie Deputowanych, stały się one główną siłą polityczną Belgii. Yves Leterme – lider CD&V N-VA – otwarcie nawołuje do daleko idącej separacji ekonomicznej, socjalnej i fiskalnej w tzech głównych regionach  kraju: Flandrii, Walonii i Brukseli. Leterme nigdy nie kwestionował sensu istnienia federacji – tak jak politycy skrajnej partii Vlaams Belang – ale chce, żeby jak największa część pieniędzy pozostawała w tym regionie, w którym została zarobiona. Stąd w programie wyborczym flamandzkich chadeków znalazł się m.in. postulat całkowitego rozdzielnia flamandzkich i walońskich urzędów pracy, wydatków na zdrowie, oświatę itp.
Najprawdopodobnie to właśnie Leterme zostanie wyznaczony na stanowisko premiera rządu. Uzyskał on rekordową liczbę głosów indywidualnych – 796 521, co w rzeczywistości oznacza, że głosował na niego w przybliżeniu co dziesiąty wyborca.
Skrajnie prawicowa flamandzka partia Vlaams Belang uplasowała się na drugiej pozycji z wynikiem 12,45 % – słabszym niż wynikało z przedwyborczych sondaży, ale nieznacznie lepszym niż przed czterema laty. Tym samym Vlaams Belang w nowym parlamencie będzie miał 17 przedstawicieli. Niespodzianką jest sukces listy populistycznego senatora Jean-Marie Dedeckera, który uzyskał 4,03 % poparcia i 5 deputowanych.
Z kolei flamandzcy liberałowie z VLD pod wodzą dotychczasowego premiera Guy Verhofstadta uzyskali wynik 11,84 %, co oznacza utratę 7 miejsc w stosunku do roku 2003, kiedy mieli 25 deputowanych. Po wygranych przez opozycję wyborach parlamentarnych premier Belgii Guy Verhofstadt złożył na ręce króla dymisję swojego gabinetu, która została przyjęta przez Alberta II. Po ośmiu latach sprawowania władzy Verhofstadt zapowiedział, że nie będzie ponownie ubiegał się o stanowisko szefa rządu.
We Flandrii stracili także na znaczeniu socjaliści SPA Spirit, biorący udział w dotychczasowej koalicji rządzącej: otrzymali tylko 10,27 % poparcia i 14 deputowanych, o 9 mniej niż w 2003 r.
Wśród partii francuskojęzycznych największy sukces odniosła liberalna MR (12,45 % w skali całego kraju). Osiągnęła ona nie tylko najlepszy wynik w południowej części Belgii, francuskojęzycznej Walonii, ale także i w Brukseli, stając się tym samym partią przewodzącą po stronie partii francuskojęzycznych, ale też i drugą siłą polityczną – po CD&V N-VA.
Niebieska partia walońskich liberałów osiągnęła historyczny rekord, najlepszy od pierwszych przeprowadzonych w Belgii wyborów powszechnych (1946), zdobywając 31 % głosów w Walonii.
Będąca od dziesięcioleci przy władzy w tym regionie francuskojęzyczna Partia Socjalistyczna (PS) uzyskała zaś 30 % poparcia. Tak więc największym przegranym czerwcowych wyborów jest PS nękana od lat korupcyjnymi skandalami. W skali całego kraju uzyskała ona tylko 11,04 % poparcia i straciła 5 mandatów i pierwszeństwo na rzecz walońskich liberałów. W nowym parlamencie będzie miała 20 deputowanych.
Chadecka CDH utwierdziła swoją trzecią pozycję wśród partii francuskojęzycznych, osiągając 16 % poparcie w Walonii i 6 % w skali kraju, dzięki czemu uzyskała 10 miejsc w parlamencie (o 2 więcej niż w 2003 r.)
Niespodziewany sukces w obu częściach kraju odnieśli Zieloni, wprowadzając w sumie do parlamentu 12 deputowanych - o 8 więcej, niż mieli do tej pory, co otwiera przed nimi drogę do przyszłej koalicji rządzącej.
Poparcie, jakie w obu częściach państwa zyskali pozostający od ośmiu lat w opozycji chadecy (CD&V N-VA i CDH), wskazuje, że to oni wezmą na siebie odpowiedzialność za sprawowanie rządów w Belgii przez kolejne cztery lata.
Nie oznacza to jednak, że socjaliści albo liberałowie nie pozostaną przy władzy. Chadecy będą musieli znaleźć partnerów koalicyjnych, by zapewnić rządowi większość w 150-osobowej Izbie Deputowanych i podzielić ministerialne stanowiska zgodnie z walońsko-flamandzkim parytetem.
W Belgii zdobycie największej liczby głosów w jednym regionie (tak jak w przypadku CD&V) nie wystarcza do objęcia rządów. We Flandrii, w mówiącej po francusku Walonii oraz w wielojęzycznym regionie stołecznym – Brukseli – wyborcy głosują na "własne", regionalne partie. Żeby zbudować koalicję, trzeba więc jednocześnie dojść do porozumienia z politykami we wszystkich regionach. Tym razem potrwa to najprawdopodobniej 2–3 miesiące.
Mimo zmian w porównaniu z wyborami z 2003 roku, wstępne wyniki potwierdzają dość stabilny krajobraz polityczny Belgii. Jednocześnie pozwala on na wiele konfiguracji, jeśli chodzi o koalicję rządową, więc wyniku partyjnych negocjacji nie sposób z góry przewidzieć.
 
 
 
Beata Pokorska
Gazetka 63 lipiec – sierpien 2007
 
 
Belgia podzielona jest na regiony (Walonia, Flandria, Bruksela) i wspólnoty językowe (francusko-, niemiecko-i niderlandzkojęzyczną). Walonowie i Flamandowie głosują osobno tylko na „swoje” partie. Skomplikowana federalna struktura wymaga tworzenia szerokich koalicji i oznacza w praktyce, że wybory odbywają się w dwóch turach – najpierw wyborcy oddają głosy, a potem partie między sobą ustalają, kto tak naprawdę będzie rządził.
 
 
 










Wszystkie prawa zastrzeżone - Gazetka.be