Wtorek, 7 lutego 2012r. Imieniny Ryszarda, Teodora, Wilhelminy
Redakcja
Kontakt : info@gazetka.be
Niezbędne adresy
Drobne
 
 
KALENDARZ 
 
 
XX Finał WOŚP
ANTWERPIA
08.01.2012
 
KONCERT
Molesta, Radar, Sanzio
21.01.2012...więcej
 
ZAINWESTUJ
W SIEBIE!
10.02.2012...więcej

 

 

Odsłony strony:
Dzisiaj: 3456
Wczoraj: 4180
Wszystkich: 4247207
Ostatnio zarejestrował(a) się:
pierro
Wszystkich użytkowników:
8126
Obecnie na stronie jest:
Gości: 132
Użytkowników: 0
Wszystkich: 132
Ogłoszeń w bazie:
403

Wybory w Belgii 2010 – wyniki
Zgodnie z przedwyborczymi przewidywaniami, flamandzcy nacjonaliści z partii N-VA odnieśli historyczne zwycięstwo w wyborach parlamentarnych w Belgii, zdobywając we Flandrii około 30 proc. poparcia. Wyprzedzili rządzącą dotychczas pierwszą flamandzką siłę polityczną, chadecką CD&V, która zdobyła ok. 17 proc.; Open Vld otrzymał 13 proc. poparcia, a sp.a 15 proc.
Lider N-VA Bart De Wever jest obecnie najpopularniejszym politykiem we Flandrii, gdzie uzyskał 764 904 głosy. N-VA odebrała głosy ksenofobicznemu, otwarcie separatystycznemu Vlaams Belang (12 proc., czyli minus 6,4 proc. w stosunku do 2007 r.) oraz populistycznej Liste De Decker.
Nie należy jednak zapominać, że 70 proc. Flamandów nie głosowało na nacjonalistów, tylko na pozostałe partie, które opowiadają się za bardziej pogłębionym federalizmem.
 
Choć N-VA wyrasta na czołową siłę polityczną Flandrii, gdzie mieszka 60 proc. Belgów, nie oznacza to, że De Wever ma szanse na stanowisko premiera – z powodu braku politycznego partnera wśród partii francuskojęzycznych po drugiej stronie granicy językowej. W podzielonej na regiony Belgii nie ma partii ogólnokrajowych, ale tradycja belgijskiego kompromisu wymaga, by szefem rządu został przedstawiciel największej „rodziny politycznej”, na którą składają się bliskie ideowo partie francusko- i niderlandzkojęzyczne.
W podzielonej na regiony i wspólnoty językowe Belgii Walonowie i Flamandowie głosują tylko na „swoje” partie. Skomplikowana federalna struktura i proporcjonalna ordynacja wymagają tworzenia szerokich koalicji i oznaczają w praktyce, że wybory odbywają się w dwóch turach – najpierw wyborcy oddają głosy, a potem partie w długotrwałych negocjacjach między sobą ustalają, kto tak naprawdę będzie rządził w koalicji rządowej.
W chwili obecnej największą rodziną polityczną kraju są po wyborach socjaliści. Może to oznaczać, że szanse na urząd premiera ma lider frankofońskich socjalistów Elio Di Rupo. Belgia nie miała francuskojęzycznego premiera od 1974 r., więc francuskojęzyczni Belgowie wiążą z jego osobą wielkie nadzieje.
Według ogłoszonych wyników Partia Socjalistyczna zajęła w Walonii i Brukseli pierwsze miejsce, zdobywając 32 proc.; za nią są liberałowie MR (24 proc.), centrowi chadecy CDH (14 proc.) i Zieloni (14 proc.).
 
Przedterminowe wybory są wynikiem porażki dotychczasowego chadeckiego premiera Yves'a Leterme'a, który wbrew obietnicom wyborczym sprzed trzech lat nie potrafił doprowadzić do porozumienia z frankofońską mniejszością w Belgii co do dalszego wzmocnienia regionów kosztem państwa federalnego.
Bart De Wever wykorzystał panującą sytuację i w trakcie kampanii wyborczej nawoływał do przekształcenia Belgii w konfederację i przekazania Flandrii i Walonii wszystkich uprawnień, poza polityką zagraniczną i obrony. W dalszej perspektywie, uważa De Wever, istnienie Belgii będzie niepotrzebne i kraj „wyparuje”, jak powiedział. Na tym ma zyskać jego rodzima, zamożniejsza Flandria, niechętna transferom finansowym na frankofońskie południe kraju. Lider N-VA zapewnia, że jest zwolennikiem współistnienia Flandrii i Walonii w zjednoczonej Europie.
 
Zaraz po wyborach król Albert II spotkał się z przedstawicielami najważniejszych partii w celu przeprowadzenia konsultacji. 17 czerwca br., po spotkaniu z prezydentem PS i N-VA, mianował na stanowisko informatora Barta De Wever.
W najbliższych dniach powinien zostać również wyznaczony formator przyszłego rządu.
W chwili obecnej wszyscy zadają sobie pytanie, jaka przyszła koalicja może powstać po tak drastycznej zmianie na belgijskiej arenie politycznej. Pierwsza siła polityczna kraju, pa