Sobota, 19 maja 2012r. Imieniny Celestyny, Iwony, Piotra
Redakcja
Kontakt : info@gazetka.be
Niezbędne adresy
Drobne
 
 
KALENDARZ 

święto europy

12.05

www.fetedeleurope.europa.eu

 

ZINNEKE PARADE

19.05

www.zinneke.org

 

WTA Brussels Open

19 – 26.05

www.wta-brusselsopen.com

 

20 km – maraton

27.05

www.20kmdebruxelles.be

 

święto szkoły

09.06…więcej


 

Odsłony strony:
Dzisiaj: 1170
Wczoraj: 4910
Wszystkich: 4687545
Ostatnio zarejestrował(a) się:
goska80
Wszystkich użytkowników:
8607
Obecnie na stronie jest:
Gości: 217
Użytkowników: 0
Wszystkich: 217
Ogłoszeń w bazie:
264

Globalne przyspieszenie
Czy nie zdaje nam się czasami, że żyjemy w trybie 24/7/365, czyli że jesteśmy aktywni dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, przez okrągły rok? Czy nie odczuwamy zniecierpliwienia lub zdziwienia, gdy nie otrzymujemy czegoś natychmiast, np. odpowiedzi na maila, połączenia z rozmówcą, zakupionego dobra? Czy nie mamy wrażenia, że świat sprzed 20 lat wyglądał zupełnie inaczej niż nasza rzeczywistość? Czy spoglądając w przeszłość, nie możemy oprzeć się uczuciu, że dawniej czas płynął wolniej? Uczeni zajmujący się badaniami zmian zachodzących w życiu społeczeństw, jak również filozofowie i antropolodzy dostrzegli tę prawidłowość znaną nam z powszechnego doświadczenia. Nazywają ją oni globalnym przyspieszeniem. Życie pojedynczych osób, jak też i całych społeczeństw nabrało tempa i zdaje się pędzić coraz szybciej. Skąd to przeświadczenie? Bierze się ono z wielu przesłanek, nie zawsze do końca uświadamianych.
 
Przyczyny globalnego przyspieszenia
Po pierwsze przyspieszenie nastąpiło w wyniku ogromnego rozwoju technologicznego, a zwłaszcza dostępności nowych środków transportu oraz unowocześnienia się sposobów komunikacji. Pierwsze pociągi i samochody poruszały się z zawrotną jak na tamte czasy prędkością 20-30 kilometrów na godzinę, co było dużym postępem w porównaniu z transportem pieszym czy konnym. Dziś pociągi suną po torach dziesięć razy szybciej. Samolot przeniesie nas na drugą stronę Europy lub globu zanim nasz organizm zdąży się przestawić na funkcjonowanie w innej strefie czasowej. Za pomocą telefonu komórkowego czy Skype'a jesteśmy w stanie połączyć się natychmiast z kimś, kto przebywa tysiące kilometrów od nas. Wydaje się, że świat się skurczył. Wielkie odległości nie są już przeszkodą nie do pokonania. Wystarczy szybki samochód albo szybki Internet. Ale jest i druga strona medalu. Posiadając telefon komórkowy lub komputer podłączony do Internetu jesteśmy „dostępni” dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu i to nie tylko dla najbliższych, ale i dla pracodawcy. Tak naprawdę w dzisiejszych czasach praca nie kończy się po wyjściu z biura, ale ma swoją kontynuację w zaciszu naszych domów. To ciągłe i nie zawsze chciane przenikanie się sfery zawodowej z prywatną jest symbolem naszych czasów. I nie zmienia tego faktu nawet to, że czasami w pracy załatwiamy swoje prywatne sprawy, np. wysyłając maile do znajomych czy przeglądając portale społecznościowe.
Po drugie następują szybkie zmiany społeczne na teranie wielu krajów, a szczególnie w państwach zachodniej Europy. Przed rewolucją techniczną z XIX wieku życie wielu pokoleń układało się w tym samym przewidywalnym i dość wolnym rytmie, który przyśpieszał tylko niekiedy, np. w czasach wojen, wielkich epidemii czy naturalnych kataklizmów. Zazwyczaj było tak, iż dziadek, ojciec i syn żyli w tych samych realiach i to najstarszy z rodu był skarbnicą wiedzy oraz nauczycielem młodszych. Dotyczyło to spraw fundamentalnych, tj. obyczaje czy normy społeczne, ale także tak zwyczajnych jak wyposażenie domu czy nawet ubrania, które dziedziczyło się z ojca na syna, a które niejednokrotnie otrzymywał w spadku również wnuk. Rewolucja techniczna w Anglii, zmiany polityczne, ale przede wszystkim społeczne po I wojnie światowej oraz późniejsza militaryzacja kontynentu europejskiego to trzy zasadnicze wydarzenia z historii ludzkości, które zadecydowały o dzisiejszym globalnym przyspieszeniu. To, co kiedyś wydawało się nie do pomyślenia, np. w sferze obyczajowej, dziś staje się normą, zanim zdążymy się przestawić czy przyzwyczaić. Dziś sytuacja w rodzinie wygląda zupełnie inaczej. To dzieci uczą swoich rodziców, jak wysyłać SMS-esy i maile, to one potrafią sprawniej i szybciej posługiwać się Internetem. Rzeczywistość ewoluuje w zaskakująco szybkim tempie i my też nie wiemy, kim będziemy za następnych kilka czy kilkanaście lat. I w jakiej rzeczywistości społecznej przyjdzie nam żyć.
Po trzecie następuje przyspieszenie w strefie życia poszczególnych jednostek. Obecnie każdy człowiek zmuszony jest do podołania wielu różnym rolom – dziś nie jesteśmy tylko żoną lub mężem, matką lub ojcem, córką lub synem, pracownikiem czy szefem. Praca zawodowa, obowiązki i działalność różnego typu sprawiają, iż nasze role społeczne się zwielokrotniają. Tak jak komputery, którymi się posługujemy, i my stajemy się wielozadaniowi. Kto dzisiaj robi tylko jedną rzecz w tym samym czasie, np.tylko słucha radia, tylko rozmawia przez telefon? Zbyt szybko biegnący czas zmusza nas do wykonywania wielu czynności naraz. Wiele wynalazków życia codziennego wydatnie skróciło czas poświęcany dawniej na np. przygotowanie posiłku, opiekę nad dziećmi czy utrzymanie czystości. To wszystko sprawia, iż wydaje się nam, że mamy więcej czasu „zaoszczędzonego”. Ale jeśli cofniemy się w niedaleką przeszłość i porównamy ją z teraźniejszością, to zauważymy, iż czas poświęcany na spotkania z rodziną czy przyjaciółmi, posiłki, odpoczynek czy przerwy w pracy wydatnie się zmniejszył. I choć ciągle jesteśmy w biegu, ciągle brakuje czasu. Pomimo że czas pracy uległ skróceniu, to jego godziny są bardziej płynne, a coraz więcej ludzi pracuje popołudniami lub w nocy. Zdarza się nierzadko, iż małżonkowie pracują o innych porach dnia. Choć żyjemy przecież o kilkanaście lat dłużej niż nasi przodkowie, to na przetworzenie docierających do nas informacji i podołanie wszystkim obowiązkom mamy relatywnie coraz mniej czasu. Także z tego powodu, że im jesteśmy starsi, tym wydaje nam się, że czas szybciej płynie. Jedno mgnienie oka – i z osoby młodej stajemy się dojrzałą, a potem starszą. A przecież tyle jeszcze przed nami.
Dlaczego wydaje nam się, że czas płynie szybciej, choć jak wiadomo godzina to zawsze 60 minut? Dzieje się tak z kilku powodów. Jednym z nich jest dzisiejszy wszechogarniający natłok informacji. Od czasu wynalezienia druku przez Johanna Gutenberga notuje się wzrost ilości informacji dostępnej dla poszczególnej jednostki. Przez kolejne stulecia proces ten się pogłębiał. Dzisiaj za sprawą dostępu do Internetu mamy praktycznie nieograniczone możliwości dotarcia do informacji na każdy z możliwych tematów. Wręcz jesteśmy bombardowani niezliczonymi informacjami ze wszystkich stron. To nic, że w większości są to błahe i nic niewnoszące treści. Oblicza się, iż w ciągu lat 1996-1999 pojawiło się na świecie tyle samo nowych informacji, co w ciągu całej wcześniejszej historii ludzkości. W ciągu następnych trzech lat liczba ta uległa podwojeniu. Ale czy taka ilość informacji i szybkość jej przekazu skutkuje nabywaniem wiedzy, a w efekcie mądrością? Często czujemy się raczej zdezorientowani niż poinformowani. Dziś raczej chronimy się przed naporem informacji, których nie chcemy.
Naszą epokę cechuje nadmiar. Jest przecież tyle dóbr do skonsumowania, tyle miejsc do zwiedzania, tyle atrakcji do spróbowania. Kupujemy więcej np. książek niż jesteśmy w stanie przeczytać; nabywamy rzeczy, które za chwilę zastępujemy nowszym modelem, nie zdążywszy nacieszyć się poprzednim, który jeszcze się nawet nie zniszczył. Podążamy wszędzie w bezustannym biegu, by zobaczyć, poczuć, usłyszeć, jak najwięcej się da. Mamy nadmiar spraw do załatwienia, nadmiar wyzwań do podołania, nadmiar obowiązków, którym musimy sprostać. Musimy umieć perfekcyjnie łączyć pracę z życiem rodzinnym. Chcielibyśmy z wszystkiego skorzystać, nie chcemy, żeby nas coś ominęło, a brakuje nam czasu. Czujemy, że nie nadążamy.
Skutki przyspieszenia
Jeszcze w połowie XX wieku ludzie, choć pracowali dłużej, to więcej czasu spędzali z rodziną – tak w ciągu tygodnia, jak i w czasie świąt i wakacji. Choć żyli krócej, i to o około 15 lat, to spali dłużej, bo około 8,5 godziny na dobę. Jedli o w miarę stałych porach posiłki w większości przygotowywane w domu. Mimo upływu zaledwie kilkudziesięciu lat, tamte czasy zdają się zamierzchłą przeszłością. Dziś członkowie rodzin spotykają się na kilka minut w ciągu dnia i często już nie przy wspólnym stole. Każdy biegnie szybko do swoich spraw, a czas wolny spędza często w zupełnie odrębny, indywidualny sposób. Spędzamy dużo czasu w środkach transportu albo robiąc zakupy. Nasza przestrzeń prywatna jest „zelektronizowana” poprzez obecność w niej komputerów, telefonów komórkowych, smartfonów itp., co „zapewnia” nam permanentną obecność informacji. Świat, w którym żyjemy, nie jest światem naszych rodziców, ale i nie będzie światem naszych dzieci.
Non stop żyjemy pod presją czasu. Musimy szybko czytać, pisać, jeść, pracować, myśleć, decydować. Musimy być w stanie opanować funkcjonowanie komputerów i ich programy, musimy wiedzieć, jak posługiwać się gadżetami komunikacyjnymi i tymi służącymi rozrywce, by nie mieć poczucia egzystowania na skraju społeczeństwa. I by nie być osamotnionymi. Ci, którzy nie nadążają, mogą zostać wyeliminowani, bo konkurencja jest duża. Ale za zbytnią szybkość życia płacimy wszyscy własnym zdrowiem. Problemy z koncentracją, pamięcią, lęki, niemożność podejmowania decyzji, bezsenność to odpowiedź naszego organizmu na zgiełk współczesnego świata. Skutki ciągłego życia w biegu i przesytu informacjami to także permanentny stres, niepokój, ale i narastająca frustracja lub poczucie winy. A także rozbicie więzi rodzinnych.
Pragnęlibyśmy zwolnić, zatrzymać się. Ale nie umiemy albo już nie możemy. Niektórzy próbują wyrwać się z tego zaklętego kręgu. Na różne sposoby i z różnym skutkiem. Coraz częściej słychać hasła ruchów, które promują styl życia w formie slow. Chodzi o zmianę filozofii życia: o próbę zatrzymania się, by zrobić coś bez pośpiechu – czy to będą zakupy, podróż czy odpoczynek. Należy skupić się na małych przyjemnościach, tj. spokojne śniadanie w gronie rodziny lub wypicie herbaty z przyjaciółmi, spacer z psem, obserwowanie nieba w gwiaździstą noc. Przypuszcza się, iż ogromna liczba chorych na depresję (pomnożenie liczby zachorowań w ciągu ostatnich 10 lat) ma związek z obecnym w naszej epoce kultem szybkości. Jest podświadomą niezgodą na dalsze w nim uczestnictwo poprzez zwolnienie rytmu życia wyrażające się w odwróceniu się w przeszłość, zaprzestaniu dokonywania planów i zamknięciu się przed otaczającą rzeczywistością.
Ściganie się z czasem, niemarnowanie czasu, bycie na czas to typowe zwroty dla naszej europejskiej, a właściwie zachodnioeuropejskiej kultury. Tu, gdzie czas pojmowany jest liniowo. Ale wystarczy pojechać na południe tejże Europy, by ze zdziwieniem oglądać tych, którzy się nie śpieszą i na wszystko mają czas, zwłaszcza że przecież jest jutro.
 
Sylwia Maj
 
 
Gazetka 96 – listopad 2010










Wszystkie prawa zastrzeżone - Gazetka.be