
| KALENDARZ
ZAINWESTUJ
W SIEBIE!
10.02.2012...więcej
LONG WALK
EXPEDITION
17.02...więcej
KARNAWAŁ BINCHE
19 – 21.02
| Dwa światy
Leoś ma 2,5 roku. Potrafi włączyć komputer, monitor i głośniki. Jedynie hasło ogranicza go przed pełnym dostępem do zasobów dysku. Gdy słyszy, że może porozmawiać z dziadkami, biegnie do laptopa i czeka na włączenie Skype'a, żeby zobaczyć ich na ekranie. Bajki na kablówce? – żaden problem. Włącza telewizor i uruchamia dekoder. iPod również nie stanowi dla Leosia tematu tabu. Na dotykowym ekranie bezbłędnie klika w tę ikonę, pod którą kryje się jego ulubiony program – rysowanie. Rany! – krzyknęła moja przyjaciółka – po co teraz dzieciom kredki, skoro mają wirtualne?Z mojego dzieciństwa pamiętam zapach agrestu z ogrodu sąsiada i smak donaldówek z pobliskiego warzywniaka (zmieniały kolor po dodaniu rysika z kredki). Latem na podwórku wisiałam na trzepaku i grałam w gumę. Z chłopcami bawiłam się w berka i chowanego. Na skakance zwiedzałam dzielnicę. Zimą zjeżdżałam na sankach z pobliskiej górki. Wprost na ulicę. Nikomu do głowy nie przyszło, że trzeba nosić kask. Na Dzień Matki ofiarowałam mamie kijanki z osiedlowego kanału – szybko poszły w świat i do dziś mi wypomina, jak je goniła po całej kuchni. Wakacje spędzałam u rodziny na wsi. Do dziś pamiętam wyprawy do lasu, zbieranie grzybów, jagód i przydrożnych jeżyn. Nikt nie sugerował, że mogą być pryskane czy skażone. Moich rówieśników wychowywały babcie – za posłanie dziecka do żłobka matka odsądzana była od czci i wiary. Nikt nie uważał, że pozostanie w domu opóźni nas w rozwoju. Od nauki i zabawy mieliśmy siebie nawzajem. To podwórko było naszą szkołą życia. Nikt nie stał nad nami, nie ingerował w nasze dziecięce konflikty. W południe dało się słyszeć nawoływania przez okna: Ania, Jacek – na obiad! W domu grałam w bierki lub pchełki, państwa – miasta, statki lub kółko – krzyżyk. Najfajniejsze były gry planszowe – wciągałam w zabawę całą rodzinę. U cioci Wandy na imieninach wybierałam na telefonie z tarczą numer, pod którym wsłuchiwałam się w automatycznie odtwarzane bajki. Gdy na Pierwszą Komunię Świętą wujo
| ||||||||||||||||||||||||||||







Leoś ma 2,5 roku. Potrafi włączyć komputer, monitor i głośniki. Jedynie hasło ogranicza go przed pełnym dostępem do zasobów dysku. Gdy słyszy, że może porozmawiać z dziadkami, biegnie do laptopa i czeka na włączenie Skype'a, żeby zobaczyć ich na ekranie. Bajki na kablówce? – żaden problem. Włącza telewizor i uruchamia dekoder. iPod również nie stanowi dla Leosia tematu tabu. Na dotykowym ekranie bezbłędnie klika w tę ikonę, pod którą kryje się jego ulubiony program – rysowanie. Rany! – krzyknęła moja przyjaciółka – po co teraz dzieciom kredki, skoro mają wirtualne?