
| KALENDARZ
ZAINWESTUJ
W SIEBIE!
10.02.2012...więcej
LONG WALK
EXPEDITION
17.02...więcej
KARNAWAŁ BINCHE
19 – 21.02
| Na ratunek – z rumieńcami czy bez
Ostatnio zdarzyło mi się spędzić parę godzin na pogotowiu ratunkowym. W poczekalni znajdowało się kilka osób ze skręconymi kostkami, drobnymi ranami lub objawami wyczerpania organizmu. Jako że żaden z przypadków nie był naglący, pierwszeństwo miały osoby z wypadków, pobić i natychmiastowych interwencji karetek. Raz po raz nowa osoba wjeżdżała do pokoju segregacji, a widok krwi wywołał w oczekujących na swoją kolej żywą dyskusję o udzielaniu pierwszej pomocy w nagłych wypadkach. I wtedy pojawił się na mej twarzy wielki rumieniec wstydu. Nie byłam jednak odosobnienia w swym zawstydzeniu.
Co zrobić, jak się zachować, zaczęły się dyskusje, domysły, mądrości przeterminowanej wiedzy… Co z kręgosłupem, lepiej nie ruszać czy unieruchamiać poszkodowanego, wznawianie akcji serca – 2 oddechy na 15 ucisków serca czy może 1 na 5, przedmioty w ranach – wyciągać czy nie, czy rany bandażować, jak udrażniać drogi oddechowe, co z ukąszeniami, zatruciami, skręconymi kostkami czy leżącym bez ruchu na ulicy? Ile osób, tyle punktów widzenia; odgrzebywaliśmy swoją nieruszaną przez kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat wiedzę, starając się przypomnieć, co trzeba, co wolno, co jest zakazane. Mądrość okazała się bardzo wybiórcza i zapewne gdyby wspólnie przyszło nam wykonywać czynności ratunkowe, więcej byłoby z tego szkody niż pożytku.
Jedna z oczekujących pacjentek opowiedziała historię o tym, jak była świadkiem wypadku na drodze jednego z afrykańskich państw oraz że nie mogła udzielić pomocy z powodu braku rękawiczek. W zebranych wywołało to poruszenie, bo jakże to, przecież trzeba pomagać, co tam rękawiczki, ktoś mógł umrzeć na jej oczach, i tak dalej. Otóż nadrzędna zasada pierwszej pomocy – pomagać tak, aby nie zaszkodzić sobie – okazała się dominantą. W Afryce, gdzie na AIDS umierają corocznie miliony ludzi, o takiej drobnostce jak rękawiczki nie można zapomnieć. Oczywistość zaskoczyła wszystkich zebranych. W tym mnie, bo ostatnią rzeczą, o jakiej po
| ||||||||||||||||||||||||||||






