
| KALENDARZ
ZAINWESTUJ
W SIEBIE!
10.02.2012...więcej
LONG WALK
EXPEDITION
17.02...więcej
KARNAWAŁ BINCHE
19 – 21.02
| Duże dzieci – pod rodzicielskim kloszem z wyboru
Społeczeństwa zwykły miewać dzieci. Wpierw małe, potem wyrastające z niemowlęcych ciuszków, krzyczące w okresie buntu niezrozumiałym językiem i osiągające dojrzałość w okolicach dwudziestki. Dojrzałość symbolizowaną przez pracę, wyprowadzkę od rodziców, porządkowanie życia rodzinnego, żonę lub męża, dzieci, dom. Tymczasem schematy coraz częściej bywają zagrożone. W dodatku to jeden czynnik przesuwa granicę dorosłości nawet o kilkanaście lat – rodzice, którzy, wychowawszy dzieci w kokonie dobrobytu i bezpieczeństwa, nie mają odwagi powiedzieć – czas na zmiany.
Problem stał się widoczny po głośnej premierze w 2001 roku francuskiego filmu Tanguy o 28-letnim chłopaku mieszkającym wciąż z rodzicami w centrum Paryża. Wyprane skarpetki, pozmywane naczynia, gorący obiad, kluczyki od matczynego samochodu, własny pokój z łazienką i wspólne wieczory okazały się wystarczającym powodem, żeby główny bohater zrezygnował ze snucia marzeń o własnym, wolnym od rodzicielskiej opieki życiu. Mniej ta wizja podoba się zmęczonym wieczną obecnością syna rodzicom, którzy decydują się na drastyczne podchody, aby skłonić pierworodnego do opuszczenia ciepłego gniazdka. Sprytne wybiegi spełzają jednak na niczym – samodzielność przeraża Tanguy. W końcu przymuszony wręcz gombrowiczowskimi metodami do przywdziania szkolnego mundurku, wysłuchuje prawdy o swoim wiecznym dziecięctwie – i ucieka z domu. Dopiero od tego momentu jego stosunki nie tylko z rodzicami, ale też z innymi ludźmi zaczną nabierać dojrzałych cech. Co ciekawe, taki spóźniony zapłon samodzielności, jaki reprezentuje Tanguy, jest właściwy dla jedynaków – osoby pochodzące z wielodzietnych rodzin szybciej decydują się na życie na własny rachunek.
Wie
| ||||||||||||||||||||||||||||







