Uwaga, wchodzimy na pole minowe! „Dlaczego kobieta nie może być kierowcą rajdowym? Bo zanim zapięłaby pasy, poprawiła lusterko, sprawdziła paznokcie i wrzuciła zdjęcie na Instagram, rajd by się skończył”. Nie ma w Polsce debaty o stylu jazdy bez przynajmniej jednego dowcipu o kobiecie parkującej „na siedem razy”. Te rozmowy zawsze kończą się tak samo: kłótnią lub żenującą ciszą. 

BERTHA RUSZA PIERWSZA

„Dlaczego kobiety nie powinny mieć prawa jazdy? Bo już mają prawo głosu, a jedno prawo za dużo to chaos na drodze”. Ten „żart”, dziś już nieco zakurzony, przez dekady odzwierciedlał głęboko zakorzeniony podział ról, który istniał na długo przed pojawieniem się kierownicy. Mężczyzna – łowca i zdobywca, kobieta – opiekunka ogniska domowego. Gdy na drogi wyjechały pierwsze samochody, miejsce za kółkiem naturalnie zajął mężczyzna. Kobieta? Najpierw pasażerka. Potem – ciekawostka. Wreszcie – kierowczyni, choć nie bez społecznego oporu.

A jednak już na samym początku historii motoryzacji to kobieta odbyła pierwszy test drogowy. W 1888 r. Bertha Benz – żona konstruktora Carla Benza – bez jego wiedzy zabrała Benz Patent-Motorwagen i pokonała ponad 100 km. Po drodze tankowała ligroinę w aptece, zatykała przewody spinką do włosów, a z problemem zatkanego przewodu paliwowego poradziła sobie... igłą do kapelusza. Pionierki pojawiały się też w sporcie motorowym. W 1901 r. Francuzka Camille du Gast wystartowała w rajdzie Paryż–Berlin. Czeszka Eliška Junková w 1929 r. niemal zwyciężyła w legendarnym wyścigu Targa Florio, a w międzywojennej Polsce Maria Zandbang brała udział w rajdach organizowanych przez Automobilklub Polski, wzbudzając respekt konkurentów.

Niestety, mimo sukcesów wizerunek kobiety za kierownicą przez długie dekady kształtowały nie fakty, lecz reklamy i żarty. Mężczyzna – pewny, odważny, dominujący. Kobieta – nieporadna blondynka szukająca wlewu oleju w bagażniku. Te stereotypy odcisnęły piętno na wyobraźni zbiorowej. Dziś jednak kobiety stanowią już blisko 40 proc. nowych kierowców w Polsce (dane GUS, 2022), a coraz więcej z nich odgrywa kluczową rolę w przemyśle motoryzacyjnym – jako projektantki, inżynierki, testujące auta ekspertki od bezpieczeństwa. I choć społeczna narracja nadal bywa złośliwa, dane pokazują coś innego: kobiety za kierownicą są obecne i kompetentne.

FAKTY I MITY

„Jedzie kobieta samochodem, a na przeciwległym pasie inna kobieta. Mija ją i krzyczy: – Krowa! Ta druga odkrzykuje: – Ty chamie! …I po chwili wjeżdża w stado krów”. Bez komentarza. To mężczyźni znacznie częściej są sprawcami wypadków. Polskie dane policyjne z 2023 r. potwierdzają tę tendencję: mężczyźni byli odpowiedzialni za aż 74,6% proc. wypadków, podczas gdy kobiety za 21,3 proc. Reszta to incydenty z nieustalonym sprawcą lub wynikające z innych okoliczności. Co więcej, kobiety najczęściej powodują wypadki z powodu nieustąpienia pierwszeństwa, natomiast mężczyźni – wskutek nadmiernej prędkości i ryzykownych manewrów. Z badań Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (ETSC) wynika też, że mężczyźni są dwukrotnie bardziej skłonni do jazdy pod wpływem alkoholu niż kobiety. 

Nie sposób pominąć tematu parkowania, który w społecznych memach od lat funkcjonuje jako jeden z kobiecych problemów. Rozprawmy się z tym mitem raz na zawsze. Niemiecki magazyn „Auto Bild” przeprowadził testy porównujące umiejętności parkowania kobiet i mężczyzn. Kobiety uzyskały wyższą ocenę za precyzję parkowania: średnio 23 pkt na 30; mężczyźni byli oceniani lepiej głównie pod kątem szybkości: parkowali średnio o 28 sek. szybciej. Jednak szybciej nie zawsze znaczy lepiej – panowie częściej ryzykowali i narażali auta na uszkodzenia podczas manewrów. 

W SWOIM STYLU

Neurobiologia dostarcza interesujących wyjaśnień dotyczących różnic w sposobie, w jaki kobiety i mężczyźni prowadzą samochód. Kobiecy mózg jest zwykle bardziej efektywny w przetwarzaniu informacji wielowątkowych. Oznacza to, że kobiety potrafią jednocześnie monitorować trasę, korzystać z zestawu głośnomówiącego, przypominać sobie o codziennych zadaniach czy zauważać zmieniające się warunki w kabinie pojazdu, takie jak niesforne dziecko na tylnym siedzeniu. Z kolei męski mózg lepiej radzi sobie z orientacją przestrzenną. Mężczyźni szybciej tworzą mapy mentalne, potrafią z wyprzedzeniem analizować układ zakrętów czy rozpoznawać znaki i sygnały drogowe, co sprzyja szybszemu podejmowaniu decyzji na trasie. Niestety, ta skłonność do ekspresowego reagowania czasem przekracza granice bezpieczeństwa i prowadzi do impulsywnych i ryzykownych zachowań na drodze.

Innym aspektem różnic neuropsychologicznych jest reakcja na stres i frustrację za kierownicą. Badania American Automobile Association Foundation for Traffic Safety wskazują, że aż 80 proc. kierowców przyznało się do agresywnych zachowań na drodze. Mężczyźni, zwłaszcza w wieku od 19 do 39 lat, wykazują większą skłonność do wyprzedzania na modłę GTA, blokowania pasa, używania klaksonu w sposób nacechowany wrogością, a nawet obraźliwych gestów wobec innych uczestników ruchu. Kobiety częściej reagują odwrotnie: wykazują większą skłonność do ustępowania i unikania konfrontacji, choć bywa, że ta ostrożność objawia się wahaniem czy nadmiernym ustępowaniem innym. 


Po obu stronach znajdziemy zarówno mistrzów jazdy, jak i tych, dla których droga to pole bitwy. Zamiast więc pytać, kto jeździ lepiej, warto zadać sobie pytanie: czy moja jazda sprawia, że inni czują się bezpiecznie? W erze autonomicznych samochodów, gdy technologia coraz bardziej minimalizuje znaczenie płci kierowcy, być może nadszedł czas, by odłożyć na bok utarte stereotypy i spojrzeć na bezpieczeństwo i kulturę jazdy jako uniwersalne wartości. Może to jedyny sposób, żeby zakończyć tę odwieczną debatę? Albo przynajmniej ją zawiesić.


Sylwia Znyk