4. Pieter Bruegel – „Pejzaż z upadkiem Ikara” w Brukseli

W czwartej części cyklu o wyjątkowych dziełach sztuki w belgijskich zbiorach zapraszamy do stolicy Belgii. Arthur Houlot umieścił na swej liście jeszcze jeden obraz. W Królewskich Muzeach Sztuk Pięknych – Musées Royaux des Beaux-Arts – znajduje się słynny „Pejzaż z upadkiem Ikara” Pietera Bruegla. Ale czy na pewno to on go namalował? O tym za chwilę.

BRUEGHEL, BRÜGL, BRÖGEL, BRIEGL? BRUEGEL!

Pieter Bruegel (starszy) był jednym z najważniejszych artystów malarstwa holenderskiego i flamandzkiego w okresie renesansu. Pozostawił po sobie imponujący dorobek, choć żył bardzo krótko – 39 lub 44 lata. Skąd ta rozbieżność? Najprawdopodobniej urodził się między 1525 a 1530 r. niedaleko Bredy. Nie jest jednak jasne, czy chodzi o holenderską Bredę, czy o Bree (dziś w Belgii) po łacinie zwane Bredą. W XVI-wiecznych brabanckich gminach, znacznie oddalonych od dużych miast, rzadko dokonywano spisu ludności, nie przywiązywano też wagi do rejestrowania chrztu w księgach parafialnych. 

Po raz pierwszy zbliżone nazwisko – Peeter Brueghels – pojawiło się w 1551 r. w rejestrze cechu św. Łukasza w Antwerpii. W owym czasie przynależność do cechu była warunkiem wykonywania zawodu. Osiągnięcie dojrzałości zawodowej przypadało zwykle na wiek od 21 do 26 lat – i stąd właśnie wynikają ramy czasowe prawdopodobnych narodzin mistrza. Brak również pewności co do pisowni nazwiska artysty. W dokumentach z epoki pojawia się wersja Brueghel, Brügl, Brögel czy Briegl, w każdym razie od 1559 r. malarz zaczął pomijać literę „h” w nazwisku i podpisywał obrazy jako Bruegel.

Podróże miały znaczący wpływ na postrzeganie świata przez młodego artystę oraz inspirowały go do tworzenia. Po pobycie w Antwerpii Bruegel wyruszył do Włoch, gdzie zwiedził Rzym i podobno także Sycylię. Po opuszczeniu Włoch wrócił do Antwerpii. Rozpoczął tam praktykę w pracowni Pietera Coecke van Aelsta, artysty wielu talentów – malarza, snycerza, witrażysty, drzeworytnika i rysownika. Dzięki temu miał możliwość kształcić się nie tylko w malarstwie, ale też w innych dziedzinach sztuki. 

RÓD MALARZY

Trzynaście lat po śmierci mentora poślubił w Brukseli (i tam też mieszkał do końca życia) jego córkę Mayken, z którą miał dwóch synów. Pieter Bruegel (młodszy) zwany Piekielnym i Jan Bruegel (starszy – tak nazwano go później, by odróżnić go od jego syna) zwany Aksamitnym lub Kwietnym także zostali malarzami. Nie uczyli się jednak od ojca, ponieważ mieli odpowiednio pięć lat i niecały rok w chwili jego śmierci. Było to drugie pokolenie najsławniejszej dynastii malarskiej wszech czasów, która po połączeniu się w drugiej dekadzie XVII w. z rodziną Teniersów wydała tuzin znakomitych malarzy. 

ARTYSTYCZNE INSPIRACJE

We wczesnym etapie tworzenia Bruegel fascynował się twórczością Hieronima Boscha. Zamiłowanie do motywów fantasycznych i groteskowych przyczyniło się do nazywania go przez niektórych Pieterem Zabawnym lub Żartownisiem (Pier den Drol). Do dziś uznawany jest za prekursora malarstwa naiwnego, a wraz z nim tego nurtu ekspresji, który preferuje spontaniczną, nieskrępowaną warsztatem wyobraźnię. 

Specjalizował się w scenach rodzajowych z ludnością wiejską (stąd przydomek Bruegel Chłopski), często z elementami krajobrazu, oraz w dziełach o tematyce religijnej. Przypisuje mu się autorstwo ok. 45 obrazów, w większości malowanych olejem na desce, oraz kilkudziesięciu rysunków i grafik. Jego prace o treściach moralizatorskich, opartych na filozofii Erazma z Rotterdamu oraz pokrewnych mu humanistów, wyszydzają ludzką głupotę, skłonność do występku, chciwość, lubieżność, obżarstwo, próżniactwo, pychę i zawiść. Przesłanie moralne wyrażał poprzez symbole i przypowieści biblijne, przysłowia ludowe i antyczne, motywy z popularnej poezji i pism humanistów. 

Mistrz zmarł przedwcześnie 9 września 1569 r. Spoczął wraz z żoną w kościele Notre-Dame de la Chapelle w Brukseli (kościół jest parafią polskiej wspólnoty katolickiej w Brukseli). W jednej z kaplic bocznych znajduje się jego epitafium z kopią obrazu Rubensa, na którym Chrystus wręcza klucze św. Piotrowi. Oryginalny obraz został sprzedany, mimo sprzeciwu potomków Bruegla, w 1765 r., aby zapełnić kościelny skarbiec. Natomiast na placu obok kościoła umieszczono rzeźbę upamiętniającą artystę.

MIT O DEDALU I IKARZE

Jedynym motywem zaczerpniętym z mitologii starożytnej, do jakiego Bruegel nawiązał w swoich dziełach, był mit o Dedalu i Ikarze. Dedal, ateński wynalazca i architekt, z zazdrości o talent zabił swojego siostrzeńca Talosa, a potem uciekł na Kretę wraz z synem, Ikarem. Tam służył królowi Minosowi; m.in. wybudował dla niego labirynt, w którym uwięziono Minotaura. Znał wiele sekretów króla i z tego względu Minos nie pozwolił mu na powrót do ojczyzny. Aby uciec z Krety, Dedal zrobił dla siebie i Ikara skrzydła. Do ich budowy użył piór oraz wosku pszczelego. Ostrzegł syna, aby nie leciał zbyt wysoko, gdyż promienie słoneczne mogą roztopić wosk, a wtedy skrzydła się rozpadną. 

Pierwszy wzbił się w niebo Dedal. Minął wyspy Samos, Paros i Delos. Ikar miał lecieć środkiem, pomiędzy niebem a morzem. Niestety, zafascynowany wzbijaniem się w powietrze, leciał prosto ku słońcu. Zgodnie z przewidywaniami ojca wosk roztopił się i chłopiec runął do morza, które na jego pamiątkę zostało nazwane Ikaryjskim. Dedal długo nie mógł znaleźć szczątków syna. Gdy mu się to w końcu udało, pochował je na wyspie – nawanej potem Ikarią. 

Mit ten jest opowieścią o młodzieńczej naiwności, marzycielstwie i pragnieniu celu niemożliwego do osiągnięcia. Przeciwieństwem Ikara jest Dedal, który uosabia dojrzałość, racjonalizm, rozwagę i doświadczenie. Frazeologizmu „ikarowe loty” używamy do dzisiaj na określenie czegoś ambitnego i ryzykownego, co kończy się porażką.

„PEJZAŻ Z UPADKIEM IKARA”

Bruegel w charakterystyczny dla siebie sposób przedstawia tragedię młodzieńca. Główna scena rozgrywa się w prawym dolnym rogu obrazu i ukazuje bezradnie wymachujące nogi tonącego Ikara. Na pierwszym planie jest oracz – skoncentrowany na koniu i pługu. Zdaje się, żadna z osób nie zauważyła, co się stało: ani wędkarz, ani spoglądający w niebo pasterz, ani oracz. Kontynuują wykonywanie swojej pracy. Nikt nie idzie z pomocą tonącemu chłopcu. 

Główne postaci uosabiają idee stoików: nie wolno sprzeciwiać się prawom kosmosu; trzeba zadowolić się wypełnianiem swojego zadania w określonym miejscu. W tej scenie można się też doszukać przedstawienia holenderskiego przysłowia: „Żaden oracz nie przerywa pracy z powodu śmierci człowieka”. 

Skupiamy się na ludziach, ale przecież zajmują oni niewiele miejsca na obrazie. Główną rolę gra tutaj pejzaż, na który składa się zatoka z drzewami, góry, port w oddali i zachodzące na horyzoncie słońce. Takie przedstawienie ma na celu ukazanie znikomości człowieka w porównaniu z rozmiarami całego świata. Aby oddać głębię przestrzeni, malarz umieścił widza na podwyższonym punkcie obserwacyjnym: oracza widać ukośnie z góry, pasterza bardziej z boku, a powyżej owce. Choć nie całkiem jest to zgodne z zasadami perspektywy, ten techniczny zabieg, polegający na kątowym przemieszczeniu, zwiększa wrażenie odległości, jakie malarz najwyraźniej stara się przekazać. 

ORYGINAŁ CZY KOPIA?

Jest to obraz olejny na płótnie naciągniętym na drewno o wymiarach 73,5 na 112 cm. Znajduje się w Musées Royaux des Beaux-Arts w Brukseli (razem z innymi dziełami mistrza) i datowany jest na ok. 1558 r. Długo uważano, że namalował go Pieter Bruegel. Jednakże po przeprowadzeniu w 1996 r. badań technicznych obrazu autorstwo podano w wątpliwość. Po badaniach węglem radioaktywnym metodą C-14 dowiedziono, że obraz został namalowany w 1600 r. i że jest on wczesną kopią zaginionego oryginału, wykonaną przez nieznanego artystę. Według naukowców z całą pewnością można stwierdzić, że kompozycja jest brueglowska, ale wykonanie już nie. Pieter Bruegel malował techniką olej na desce. Poza tym dowiedziono, że obraz jest w kilku miejscach… źle namalowany. Nie widać np. charakterystycznych szczegółów, które Bruegel w mistrzowski sposób pokazywał w innych swoich dziełach. 

W 2012 r. przeprowadzono nowe badania; tym razem prześwietlono obraz podczerwienią, po czym wysnuto ciekawą hipotezę. Otóż jest to jednak oryginał, ale bardzo mocno zniszczony przez konserwację. W dawnych czasach obraz został przeniesiony z deski na płótno. Była to częsta praktyka konserwatorska w XVI i XVII w. Konserwacji prawdopodobnie dokonano w 1600 r., stąd ta data pojawiła się w badaniu metodą C-14. Przy przenoszeniu obrazu z deski na płótno utracono wiele szczegółów. Najważniejszym brakującym elementem jest Dedal, co zmienia interpretację obrazu. Przez wieki twierdzono, że był to celowy zamysł artysty, aby podkreślić, że nikt, absolutnie nikt nie dostrzegł tragedii Ikara. 

Co ciekawe, w Museum Van Buuren w Brukseli wisi kopia (63 na 90 cm, olej na drewnie) z ok. 1590 r., czyli jeszcze sprzed czasu przeniesienia oryginału na płótno. Na tejże kopii pasterz, zadzierający głowę ku niebu, widzi wznoszącego się Dedala…

Warto wybrać się do obu muzeów i dokonać własnych obserwacji. Obcując z dziełem twarzą w twarz, dostrzeżemy wiele szczegółów, które niekoniecznie zwrócą naszą uwagę na reprodukcjach. Oba obrazy mają ponad 400 lat. To niesamowite, że nasze oczy mogą widzieć to samo dzieło, na które patrzyli ludzie w epoce renesansu. Możemy do tego podejść filozoficznie: to nie tylko cud z listy siedmiu cudów Belgii, ale cud historii i – nieprzemijania.

Anna Kata