W ubiegłym roku pisaliśmy o debiutanckiej powieści Mai van Straaten – „Frania Tańska i tajemnica zaginionego obrazu”. Akcja tego klimatycznego kryminału retro rozgrywa się w międzywojennej Warszawie. Właśnie ukazała się druga część. W tomie pt. „Frania Tańska i Kolekcjoner Widmo” bohaterka wybiera się na Kujawy, by badać tam… piramidy! Wątek ten przybliża pisarka.
Prehistoryczne sekrety Kujaw
Maja van Straaten: Są w Polsce budowle starsze od Stonehenge i od egipskich piramid. To liczące sobie około 5500 lat prehistoryczne megality, dziś określane jako kujawskie piramidy lub kujawskie kurhany, a dawniej przez mieszkańców Kujaw zwane żalami lub żalkami.
Badania archeologiczne przeprowadzone w latach trzydziestych ubiegłego wieku i późniejszych dostarczyły informacji na temat ich budowniczych oraz funkcji. Mimo to kujawskie piramidy to wciąż jedne z najbardziej tajemniczych zabytków na terenie Polski. I jedne z mniej znanych.
Kujawskie piramidy były, podobnie jak te egipskie, grobowcami wznoszonymi dla najznaczniejszych osób w społeczności. Ich konstrukcja wymagała sporych nakładów pracy oraz najprawdopodobniej znajomości dźwigni. Do ich budowy wykorzystywano bowiem olbrzymie głazy stanowiące podstawę sporego nasypu o kształcie wydłużonego trójkąta. Kurhany liczą sobie kilka metrów wysokości, a ich długość niejednokrotnie przekracza sto metrów. Nie są to więc małe budowle.
Komu służyły? Mimo imponujących rozmiarów kujawskie kurhany były miejscem spoczynku tylko wybranych. Chowano w nich jedną lub tylko kilka osób, głównie mężczyzn. Co ciekawe, w jednym z grobowców natrafiono na ślady świadczące o tym, iż pochowana w nim osoba przeszła (i przeżyła) trepanację czaszki. I to kilka razy. W grobowcach znaleziono również fragmenty naczyń, ozdób i narzędzi, które dostarczyły ważnych informacji o ich budowniczych.
W XIX wieku kujawskie żale stały się obiektem zainteresowania i badań Natalii Kickiej, jednej z pierwszych kobiet zajmujących się archeologią na ziemiach polskich. Szczegółowe badania kujawskich piramid przeprowadził jednak dopiero w okresie międzywojennym profesor Konrad Jażdżewski. Dzięki pracy archeologów wiemy, że budowle wznoszone były przez przedstawicieli kultury pucharów lejkowatych. Trudnili się oni łowiectwem, hodowlą i rybołówstwem, uprawiali zboże, wytwarzali kamienne narzędzia oraz naczynia z szeroko rozchylonymi brzegami – stąd nazwa tej kultury.
Dawniej żale były w kujawskim krajobrazie powszechne. Pod koniec XIX i na początku XX w. zaczęły znikać. Olbrzymie głazy, które stanowiły istotną cześć ich konstrukcji, były pozyskiwane jako materiał budowlany. Na szczęście kilkanaście kurhanów zachowało się do naszych czasów i możemy je podziwiać w Gaju, Sarnowie i Wietrzychowicach, gdzie w celu ich ochrony utworzono rezerwaty archeologiczne. To całkiem niedaleko od Włocławka, Izbicy Kujawskiej czy Mysiej Wieży w Kruszwicy. Do Gaju, Sarnowa i Wietrzychowic warto więc wybrać się w czasie wakacyjnych podróży, by bliżej poznać tę jedną z najstarszych odsłon dziedzictwa archeologicznego na terenie Polski.
A jeżeli komuś w tym roku nie po drodze na Kujawy, to może sięgnąć po książkę „Frania Tańska i Kolekcjoner Widmo”. Tytułowa Frania, malarka i pracownica Muzeum Narodowego w Warszawie, dołącza do ekspedycji archeologicznej badającej właśnie kujawskie piramidy. Cichym bohaterem tej książki są również same Kujawy, ich folklor i bogata historia. Akcja powieści rozgrywa się w latach dwudziestych minionego wieku w okolicach Radziejowa i Płowiec, a Frania i ekipa archeologów dokonują kilku sensacyjnych odkryć. Po piętach depcze im tajemniczy Kolekcjoner Widmo, który dla zdobycia kujawskich skarbów gotów jest się posunąć naprawdę daleko.
WYWIAD Z MAJĄ VAN STRAATEN, AUTORKĄ KSIĄŻKI „FRANIA TAŃSKA I KOLEKCJONER WIDMO”
Maja van Straaten – autorka serii kryminałów retro o przygodach Frani Tańskiej. Pochodzi z Łodzi, mieszka i pracuje w Brukseli.
Akcja drugiego tomu serii o przygodach Frani Tańskiej jest zainspirowana kujawskimi kurhanami…
Tak. Po udanym śledztwie w sprawie zaginionego obrazu z pierwszego tomu Frania rusza na wykopaliska na Kujawy. Długa tradycja osadnictwa oraz burzliwa historia sprawiają, że ten region obfituje w wiele ciekawych stanowisk archeologicznych. Miałam więc naprawdę szeroki wybór, jeżeli chodzi o cel ekspedycji Frani. Wybrałam kujawskie piramidy, bo to moim zdaniem jedne z najbardziej spektakularnych zabytków w Polsce – ze względu na swój rozmiar i wiek. Chciałam więc o nich przy okazji przypomnieć. Ale i jeden zabytek z dużo późniejszego okresu rozpala wyobraźnię Frani i tytułowego Kolekcjonera Widmo.
Akcja toczy się w połowie lat dwudziestych XX w. Jak wtedy wyglądała praca archeologów?
Wydaje mi się, że praca w terenie wyglądała pod wieloma względami podobnie jak dziś. Trzeba było kopać, i to ostrożnie, z poszanowaniem zasad oraz stanowiska archeologicznego. Duże znaczenie zawsze miała dokumentacja rysunkowa. Frania Tańska dołącza do ekspedycji właśnie w charakterze rysowniczki. Ale ciekawe jest też to, że w tamtym czasie, tak jak i dziś, rozumiano potencjał obserwacji terenu z powietrza. Pozwala ona niekiedy zidentyfikować położenie interesujących stanowisk archeologicznych. Tę metodę z powodzeniem również wykorzystują bohaterowie mojej książki, latając nad okolicą balonem. Dzisiaj do tych samych celów archeolodzy mają do dyspozycji oczywiście nowoczesne technologie i narzędzia – zdjęcia lotnicze, obrazowanie satelitarne, badania geofizyczne, skanowanie laserowe itp.
A ubiór? Wybierano wygodę czy jednak obowiązał bardziej formalny strój?
Kiedy na potrzeby mojej książki opisywałam obóz archeologów i ich pracę, korzystałam między innymi z archiwalnych zdjęć, na których widać Konrada Jażdżewskiego, który jako jeden z pierwszych przebadał kujawskie kurhany. Uderzył mnie na tych zdjęciach ubiór archeologów uwiecznionych podczas wykopalisk. Był dość elegancki jak na prace w terenie. Kierujący opisaną przeze mnie wyprawą profesor Gąsowski jest zatem równie elegancki. Garnitur musiał być. Ale już okoliczni mieszkańcy prezentują stroje inspirowane kujawskim folklorem, który bardzo lubię. Pozwalam więc sobie na sporo nawiązań do niego w mojej książce i w tym przypadku trochę oddalam się od realiów dwudziestolecia międzywojennego. Korzystałam z wcześniejszych źródeł, głównie z prac znakomitego etnografa Oskara Kolberga. To za jego sprawą pomalowałam niektóre elementy świata przedstawionego w książce żywszymi kolorami. Ale pisząc trochę niepoważny, lekki kryminał, na takie odstępstwo mogłam sobie pozwolić.
Same kurhany zdają się jednak nie robić wrażenia na Frani. Jej uwagę przykuwa za to lokalna legenda o skarbie ocalałym z potopu szwedzkiego. Skąd pomysł, by powiązać główną intrygę w książce z potopem?
Rzeczywiście, Frania Tańska nie próżnuje i w wolnym czasie natrafia na ślad bardzo cennej renesansowej rzeźby, cudem ocalałej z potopu. Pisząc książkę, dużo czytałam o historii Kujaw i wybranych miejscowości. Zastanowiło mnie to, jak często pojawiały się nawiązania do potopu szwedzkiego. Gdziekolwiek zajrzałam, wciąż wracał potop jako powód upadku lub utraty świetności tej czy innej miejscowości. Oczywiście, tak jak chyba wszyscy, uczyłam się o tej wojnie w szkole, ale dopiero teraz, kiedy zaczęłam zgłębiać historię Kujaw, naprawdę zrozumiałam, jaki to był kataklizm. Skala zniszczeń była ogromna. Szacuje się, że w jego wyniku ludność Rzeczpospolitej zmniejszyła się aż o jedną trzecią. Bardzo ucierpiała gospodarka, zwłaszcza handel zbożem, który był kluczowy dla zasobnych w żyzne ziemie Kujaw. Skutki były również katastrofalne dla polskiej kultury. Wiele dzieł sztuki, księgozbiorów, archiwów zostało wywiezionych i nigdy nie wróciły do Polski. I ten rabunkowy wymiar potopu zaciekawił mnie najbardziej.
Wróćmy jeszcze do kujawskiego folkloru. Wspomniałaś, że to ważne źródło inspiracji w książce.
Tak. Inspirowałam się kujawskim folklorem, opisując stroje, muzykę, wystroje wnętrz czy karczmę. Z tradycji regionu wzięłam również silny etos pracy. Mój najważniejszy bohater pochodzący z Kujaw – Waldek Piwko – jest bardzo pracowity.
Skąd się wzięło twoje zainteresowanie Kujawami?
Od wizyt w tym regionie. Lubię tam wracać. Podoba mi się Włocławek, mam sentyment do Ciechocinka, miło wspominam też lato spędzone na wykopaliskach w okolicach Aleksandrowa Kujawskiego. Swego czasu studiowałam archeologię i właśnie tamto kujawskie lato to jedno z moich najlepszych wspomnień z czasów studenckich. Kiedy więc postanowiłam, że Frania Tańska wybierze się na wykopaliska, było dla mnie oczywiste, że pojedzie właśnie na Kujawy. Choć równie dobrze mogłabym ją wysłać w bardziej egzotyczną podróż. Polscy archeolodzy w dwudziestoleciu międzywojennym pracowali na przykład w Egipcie i na pewno byłoby to bardzo inspirujące miejsce akcji. Jednak mój sentyment do Kujaw okazał się decydujący.
„Frania Tańska i Kolekcjoner Widmo” to drugi tom serii o przygodach Frani Tańskiej. Oprócz tytułowej bohaterki spotykamy tu kilkoro bohaterów znanych z pierwszego tomu. Czy trzeba znać pierwszy tom serii, czy można od razu sięgnąć po drugi?
Można spokojnie zacząć przygodę z Franią Tańską od drugiego tomu, czyli od „Kolekcjonera Widmo”. Chociaż zachęcam również do sięgnięcia po „Franię Tańską i tajemnicę zaginionego obrazu”. Akcja pierwszego tomu rozgrywa się w Warszawie w latach dwudziestych. Atmosfera jest więc trochę inna. Ale niezależnie od tego, czy ktoś wybierze Franię szukającą zaginionego obrazu, czy mierzącą się z tajemniczym kolekcjonerem zabytków, mam nadzieję, że to będzie przyjemna lektura na lato.
rozmawiała Halina Szołtysik
Instagram: maja_van_straaten
Facebook: facebook.com/majavanstraaten
Książka do nabycia na polskaksiegarniainternetowa.eu oraz w księgarniach w Polsce.
Artykuły miesiąca
KUJAWSKIE PIRAMIDY, SZWEDZI I FRANIA TAŃSKA
- Artykuły miesiąca
- Odsłony: 356







