Mieszkając za granicą, staramy się kultywować tradycje, zwyczaje i nasze własne domowe „polskie nawyki”. Wiele z nich różni się od tego, co tutejsze, belgijskie. Postanowiłam zatem pogadać z naszymi „gazetkowymi” małżonkami o tym, co myślą o naszych polskich nawykach, co ich bawi, zachwyca, ale też – czego nie lubią. 
Anna: Zacznijmy z grubej rury: pierogi czy stoofvlees (carbonade flamande)?
Jean-Pierre: Carbonade flamande, ale też polski gulasz – uwielbiam mięso. Pierogi raz w roku wystarczą.
Wim: Naprawdę lubię pierogi, ale jednak stoofvlees z piwem.
Thomas: Stoofvlees z frytkami i majonezem.
I ty, Brutusie?! (Thomas jest moim mężem). Czekaj, powiem mojej mamie! (śmiech)
T: Wybacz, ale gdybym musiał wybrać: nigdy więcej pierogów albo nigdy więcej stoofvlees… Odpowiedź byłaby jedna.
Ulubione polskie danie?
JP: Kotlet schabowy robiony przez moją teściową i ogórki kiszone teścia.
W: Najbardziej lubię tradycyjny śląski niedzielny obiad u mojej teściowej: rosół, a na drugie danie kluski śląskie z roladą i czerwoną kapustą. Bardzo smakuje mi też polska kiełbasa, a najlepszą, z dziczyzny, robi mój szwagier Adam.
T: Trudne pytanie! Bigos twojej mamy albo pierogi, a może gołąbki? Hmm… nie, jednak bigos.
A zatem rodzinna polska kuchnia górą. Zabawne, że nikt z was nie wspomniał o kuchni żon… (śmiech) Chyba musimy się jeszcze wiele nauczyć! A czy jest coś, czego nigdy byście nie wybrali? Mój mąż na przykład, odkąd dowiedział się o istnieniu flaczków, przyrzekł na wszystkie świętości, że nigdy ich nie zje.
W: Śledź!
Ha, ha, zaskakująco szybka odpowiedź. Ja uwielbiam śledzie!
T: Flaki, tak jak już wspomniałaś. Za galaretę też podziękuję.
JP: A ja lubię wszystko; nie jestem wybredny, jeśli chodzi o jedzenie. Mój teść uwielbia gotować, a szczególnie przyrządzać dania z kaczki… więc w czasie pierwszej wizyty u rodziców żony zostałem ugoszczony czerniną, czyli czarną polewką. Po raz pierwszy jadłem taką zupę (która mi zresztą bardzo smakowała), dopiero później wyjaśniono mi kontekst tradycji jej podawania (śmiech).
To musiało być niezapomniane doświadczenie! Nie wiem, czy wiecie, co to jest czernina? To zupa z kaczej krwi, którą tradycyjnie podawano w chwili, kiedy odrzucano oświadczyny kawalera…
Wszyscy jesteście w związkach z Polkami. Czy jest coś, co robimy „po naszemu”, a czego wy nadal nie możecie zrozumieć?
W: Oglądanie filmów i zagranicznych programów z lektorem, kiedy jesteśmy w Polsce. Nigdy nie zrozumiem tego konceptu!
T: To, że dzieci niemal zawsze muszą nosić czapki w zimie i kapelusiki w lecie.
JP: Maniakalne sprzątanie.
T: Och, tak! Anka dostaje paniki, kiedy okazuje się, że moja mama ma wpaść, a jeszcze dziś nie było odkurzane!
Co jako pierwsze przychodzi wam do głowy, kiedy słyszycie słowo „Polska”?
T: Spokój polskiej wsi. Twoja rodzina, Aniu, mieszka między pięknymi polami, gdzie panuje cisza i spokój. Mamy sarny w ogródku! Ale z drugiej strony sklepy otwarte czasem w niedzielę i to, jak bardzo żywa jest Warszawa.
W: Cukiernia. Polacy uwielbiają słodkie wypieki, rodzina mojej żony nie jest tu wyjątkiem.
JP: Przyroda: Puszcza Białowieska, wakacje na Kaszubach, jeziora, zamki krzyżackie, Tatry.
Macie ulubione polskie tradycje?
W: Boże Narodzenie z piernikami!
JP: Dla mnie również te związane z Bożym Narodzeniem, zwłaszcza spotkania rodzinne.
T: Wieszanie cukierków na choince.
Czyli Boże Narodzenie zdecydowanie wygrywa! Polacy też uwielbiają ten czas; można powiedzieć, że doskonale się z nami zintegrowaliście.
Czy jest coś, co chcielibyście przeszczepić z Polski do Belgii?
T: Pierogi w każdym sklepie! Skoro mogę kupić sushi, pizzę i tacos, to dlaczego nie ma pierogów!? A tak na poważnie: transport publiczny. Macie znacznie więcej autobusów kursujących między miastami i wioskami. To taka wygoda, jeśli nie ma się samochodu albo ochoty prowadzić.
W: Mnie bardzo podoba się to, że infrastruktura w miastach jest przyjazna dzieciom i rodzicom, co widać szczególnie w nowych budynkach. Jest też dużo ciekawych placów zabaw i atrakcji skierowanych do dzieci.
JP: Zdecydowanie bliskość przyrody, łatwy do niej dostęp. Od początku jestem bardzo pozytywnie zaskoczony m.in. tym, jak wiele jest w Polsce parków narodowych i rezerwatów. Chciałbym, żeby ochrona przyrody była w Belgii obecna na większą skalę.
Jaka jest wasza ulubiona cecha Polaków?
JP: Poważne podejście do pracy i zmysł zabawy (robienie imprez, bawienie się), a także duże poczucie gościnności, oczywiście z pewnym dystansem do nieznajomych. Zaskakuje mnie też to, jak silne są więzi rodzinne i utrzymywanie kontaktu nie tylko wśród najbliższej rodziny. Nawet jeśli nie wszyscy zawsze się ze sobą zgadzają, to w potrzebie są razem.
W: Zgadzam się – Polacy potrafią się wspaniale bawić oraz bardzo troszczą się o rodzinę i przyjaciół. Zwykłe zaproszenie gości łączy się z poważnymi przygotowaniami w kuchni. (śmiech)
T: Zdecydowanie tak, gościnność. Podejmujecie odwiedzających was z wielką uwagą i otwartością. Można powiedzieć, że gości traktujecie jak starych przyjaciół.
A czego w nas nie lubicie?...
T: Tego, jak jeździcie samochodami. Mężczyźni zmieniają się nie do poznania: z bardzo spokojnych w rywalizujących ze sobą maniaków. Nerwy, wrzaski, każdy chce być pierwszy i każdy chce innym pokazać, kto tu rządzi. Nie lubię jeździć w Polsce samochodem.
JP: Może nie tyle „nie lubię”, co uważam, że religia ma trochę zbyt duży wpływ na wiele aspektów życia.
W: Czasem za bardzo skupiacie się na sobie, nawet jeśli nie jest to konieczne. Nie zaszkodzi czasem myśleć bardziej „po europejsku”.
Polska kultura oznacza dla wielu obcokrajowców Fryderyka Chopina, Romana Polańskiego, a obecnie także Andrzeja Sapkowskiego i Olgę Tokarczuk. Czy są piosenkarze, autorzy, aktorzy lub inni członkowie polskiego świata kultury, których lubicie lub podziwiacie?
W: Jako fan metalu byłem kilka razy na koncertach Behemotha (nawet ostatnio w czerwcu) i właściwie przez lata ten zespół był moim pierwszym skojarzeniem z Polską. Drugim był piłkarz Marcin Wasilewski. Jako kibic Anderlechtu nadal uważam go za prawdziwego bohatera. Lubię też filmy z Piotrem Adamczykiem, z czego moja żona trochę się śmieje. Z kolei jako historyk lubię czytać książki Adama Zamoyskiego (który co prawda nie jest Polakiem) na temat historii Polski.
Nie wiem, czy Halina o tym wspomniała, ale ja pochodzę spod Zamościa, skąd wywodzi się rodzina Adama Zamoyskiego! Powinniście kiedyś odwiedzić te okolice!
W: Mamy to w planach, bo jeszcze nigdy nie byliśmy w tej części Polski.
JP: Uwielbiam science fiction. Jeszcze zanim poznałem moją żonę, lubiłem czytać Stanisława Lema. Potem pochłonąłem sagę o Wiedźminie Sapkowskiego. Bardzo podoba mi się zespół „Mazowsze”, oczywiście słucham także Chopina. Polskie kino również jest interesujące – Wajda i „Człowiek z marmuru” czy Kieślowski i „Trzy kolory”.
T: Zdecydowanie „Wiedźmin” – nie tylko książki, ale też gry. Macie naprawdę zdolnych twórców gier. Wasza scena muzyczna także robi wrażenie.
Rozmawiacie czasem po polsku? Co jest dla was najtrudniejsze w naszym języku?
W: Tak, rozmawiam, zwłaszcza z rodziną w Polsce. Najlepszym treningiem językowym jest dla mnie zabawa z małymi siostrzeńcami żony. Najtrudniejsze są dla mnie wyjątki i różne dźwięki typu „ć”, „cz”, „ś”, „sz”…
Jak kasza i Kasia? Thomas nadal nie może uwierzyć, że to są dwa różne słowa.
T: Bo dla mnie naprawdę nie ma różnicy! Ja mówię po polsku, dogaduję się z teściami, szwagrem i szwagierkami. Nawet koleżanki teściowej są pod wrażeniem. A najtrudniejsze: powiedzieć Grzegorz Brzęczyszczykiewicz. (śmiech)
JP: Mimo prób nie udało mi się nauczyć języka polskiego. Sporo rozumiem i używam kilku podstawowych słów i zwrotów. To bardzo trudny język.
Podoba się wam polski? Macie jakieś ulubione polskie słowa lub wyrażenia?
JP: Polski to w moim odczuciu bardzo melodyjny, liryczny, niemal śródziemnomorski język, zabarwiony nostalgicznymi emocjami.
T: Polski to bardzo ładny język, rzeczywiście brzmi pięknie. Moje ulubione słowa to „mgła”, „brzmi” i „Szczebrzeszyn”, właściwie lubię właśnie te z „sz”, „rz”, „dż” itp.
W: Polski ma bardzo przyjemne brzmienie, kojarzy mi się z dźwiękiem szumiących liści. Moje ulubione słowa? Oczywiście „kocham cię”.
Chcielibyście zamieszkać w Polsce?
JP: Na ten moment nie. Bariera językowa jest dla mnie nie do pokonania, a nacjonalistyczne nastroje są czymś, co jako Belgowi trudno mi pojąć.
W: Nie. Lubię spędzać wakacje w Polsce, gdzie jest wiele rzeczy do odkrycia i zrobienia, ale najbardziej jak w domu czuję się w Brukseli, również dlatego, że jest tu obecny cały świat.
T: A ja zdecydowanie tak! Ze względu na naturę i przestrzeń. Tęskniłbym za Belgią, naszą kulturą i moją rodziną, ale w dzisiejszych czasach nie jest aż tak trudno utrzymać kontakty, jeśli się tego chce.
Na koniec chciałam was zapytać o anegdoty związane z Polską i Polakami.
JP: Mam jedną taką historię. Jest rok 1993; mój pierwszy wyjazd do Polski na święta Bożego Narodzenia. Wielogodzinna podróż w grudniu, śnieg, mróz… ciemność na polskich drogach. Po minięciu Poznania zostaliśmy zatrzymani przez patrol policyjny. Policjanci byli w asyście żołnierzy pod bronią, oni naprawdę mieli przy sobie kałasznikowy! No przyznam, że trochę spanikowałem, nigdy wcześniej nie przeżyłem czegoś takiego. Według nich była to rutynowa kontrola…
Matko! Usprawiedliwiając: lata 90. w Polsce to był bardzo dziwny czas…
JP: Dzięki wam odkryłem też zbieranie grzybów! To obecnie nasz ulubiony jesienny sport rodzinny.
T: Dla mnie czymś wyjątkowym są polskie wesela. Na jednym jeszcze nie bardzo mówiłem po polsku, ale zostałem wciągnięty w dyskusję na temat podziałów między Flandrią a Walonią. Okazało się, że odpowiednia ilość jedzenia i picia wspomaga umiejętności językowe wszystkich. Na innym weselu zostałem okrzyknięty honorowym obywatelem po tym, jak polałem bardzo ważnemu wujkowi.
W: Tak, polskie wesela… Pierwsze, na którym byłem, odbywało się w Krakowie, a organizowała je para polsko-francuska. Powiedzieli nam, że nie będzie przesadnie dużo jedzenia, a okazało się, że jest mnóstwo. Z kolei na naszym weselu belgijscy goście nie dowierzali, że dostają kolejne i kolejne dania. A kiedy mój szwagier wjechał na salę z pieczonym w całości dzikiem… Tak, tego się nie da zapomnieć.
A czy wybieracie się tego lata do Polski?
Wszyscy: Tak!
rozmawiała Anna Albingier
Artykuły miesiąca
BELGIJSKI MĄŻ PRAWDĘ CI POWIE…
- Artykuły miesiąca
- Odsłony: 352







