Według znanego powiedzenia, nie wiadomo przez kogo i dlaczego wymyślonego – „Najpierw obowiązki, potem przyjemności”. Wszystkie bezwiednie mogłybyśmy tym słowom przytaknąć. Tylko dlaczego? Zastanówmy się zatem nad zagadnieniem, z którym wiele z nas ma problem – chodzi mianowicie o przyjemność.
Hołdując wspomnianej zasadzie, w codziennym życiu często zapominamy o własnych potrzebach i przyjemności, stawiając na pierwszym miejscu potrzeby innych i pośpieszne odhaczanie zadań. Gdyby ktoś zapytał nas, na czym polegają nasze potrzeby lub co sprawia nam przyjemność, często nie umiałybyśmy odpowiedzieć. W końcu stajemy się niewolnicami obowiązków domowych, rodzinnych, w wielu przypadkach „ogarniamy całokształt” i bierzemy na siebie rolę domowego menedżera logistycznego. Przez zabieganie i zapracowanie nie pozwalamy naszemu umysłowi „płynąć”, a zmysłom czuć.
A jednak znajomość własnych potrzeb, granic i przyjemności (oraz jej braku) jest niezwykle ważna. Dlaczego? Ano dlatego, że dzięki temu żyjemy w zgodzie z sobą i innymi. Szanujemy siebie (swoje ciało, psychikę i duszę), jesteśmy „najlepszą wersją siebie”, nie dopuszczamy do przekraczania swoich granic przez innych, a także potrafimy żyć pełnią życia. Pozwala nam to również spełniać się seksualnie.
Żyjąca w ubiegłym stuleciu brytyjska powieściopisarka i poetka Vita Sackville-West opisała chwile dające jej przyjemność w sposób, który mnie urzekł. Nadała im nazwę „przez liście”, bo jednym z jej ulubionych zajęć było kopanie stert suchych liści. Inne ukochane przez nią momenty to przeciąganie patykiem wzdłuż sztachetek ogrodzenia, płynne odsuwanie i zasuwanie zasłon po karniszu, picie, gdy jest się spragnionym, otwieranie butelki wina dobrym korkociągiem, a także poranna pobudka, gdy pierwszy raz w roku spadł śnieg.
Do moich ulubionych przyjemności zaliczam wąchanie krzewów lawendy i ich pocieranie dłońmi, słuchanie porannego śpiewu ptaków, wygrzewanie się w wiosennym słońcu oraz otulanie się miękką kołdrą, gdy jestem bardzo zmęczona. Mój kolega twierdzi, że cieszą go grube drewniane patyczki do mieszania kawy w kawiarniach.
Wielu z tych i podobnych momentów nie rejestrujemy. Dlaczego? Pewnie dlatego, że nasze życie nabrało zawrotnego tempa i brak nam czasu, aby złapać się na tym, że coś właśnie sprawiło nam przyjemność. Przytłaczamy chwile przyjemności obowiązkami, gonitwą za „więcej”, „bardziej” i „intensywniej”. A gdybyśmy tak pozwolili sobie czasem zwolnić?
Jeżeli twierdzisz, że nie wiesz, jak odnaleźć przyjemność, spróbuj zacząć od wejścia pod prysznic lub zanurzenia się w wannie z gorącą wodą. Zapewne kilka razy w życiu zdarzyło ci się postać pod prysznicem dłużej, niż potrzeba. Zamknęłaś oczy, czułaś ciepło na skórze, słyszałaś kojący szum wody. To właśnie było pozwalanie sobie na przyjemność, prawda? Jakie jeszcze chwile przyjemności możesz sobie teraz szybko przypomnieć? Jak je zapamiętałaś? Dźwiękiem? Zapachem? Smakiem? Widokiem? Strukturą materiału?
Znajomość źródeł własnej przyjemności to coś niezwykle ważnego także w seksie. I to dla każdego z nas, niezależnie od płci. Bardzo wielu i wiele z nas odgrywa w seksie pewne role, powiela scenariusze, które podszeptuje nam tradycja, pornografia lub zmysłowe zdjęcia. Ale czy te zachowania i tego rodzaju dotyk sprawiają nam naprawdę przyjemność? Warto o tym pomyśleć, jeżeli nasze życie seksualne nas nie satysfakcjonuje, gdy unikamy zbliżeń, bo nie są one źródłem przyjemności, tylko przykrym obowiązkiem. Jeżeli tak się dzieje, a dobry seks jest dla nas wartością, czas skoncentrować się na dawaniu przyjemności samej sobie.
Niedawno natknęłam się na piękny neologizm – samomiłość. Jest to słowo zaczerpnięte z języka angielskiego, ale muszę powiedzieć, że jego polskie tłumaczenie bardzo mi się podoba. Samomiłość to coś więcej niż masturbacja. To ogólny stan dbania o samą siebie i czerpania przyjemności z samej siebie. Zaprzyjaźnienie się z sobą.
Umiejętność dawania sobie przyjemności to nierozerwalna część samomiłości właśnie. To najbardziej naturalny sposób wyrażania seksualności, gdy nikt nie patrzy i nikomu nie trzeba się przypodobać.
Dzisiaj wreszcie świeci słońce i zrobiło się ciepło – za chwilę z chęcią uraczę się w ogródku schłodzonym piwem. To jedna z moich ulubionych chwil.
Udanych wakacji wypełnionych łowieniem przyjemności!
Malgorzata Jokipii
Autorka jest Certified Sex Coach™ i seksuolożką.
Prowadzi warsztaty i przyjmuje klientów w Brukseli i online.
Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Artykuły miesiąca
KILKA SŁÓW O PRZYJEMNOŚCI
- Artykuły miesiąca
- Odsłony: 328







