Choinka, opłatek, kolędy, prezenty i puste miejsce przy stole – pięć symboli świąt Bożego Narodzenia w polskiej tradycji chrześcijańskiej, bez których nie wyobrażamy sobie Wigilii. Wnoszą w ten zimowy wieczór ciepło, integrują rodziny i skłaniają do przemyśleń.

DRZEWKO WESOŁOŚCI

Już w szesnastowiecznych kazaniach kościelnych pojawiał się przekaz o nowym zwyczaju ustawiania w domach iglastego drzewka. Kapłani nie byli zachwyceni tym novum i jawnie krytykowali je jako wymysł pogański. Jednak choinka zyskiwała na popularności, stając się odniesieniem do rajskiego drzewka życia. Miała symbolizować nadzieję, odradzający się byt i trwanie. Początkowo ozdabiano ją świecami obrazującymi samego Chrystusa, a także przywołującymi bliskich zmarłych. Wieszano na niej również jabłka jako metaforę płodności, zdrowia i urody oraz przypomnienie o grzechu pierworodnym. Z czasem choinka stawała się strojniejsza – zdobiły ją orzechy (przynosiły dobrobyt i siłę), suszone owoce, pierniki, ciastka, łakocie i łańcuchy (wzmacniały więzi rodzinne). Do Polski tradycja ubierania drzewka trafiła później – w drugiej połowie XIX wieku, a do niektórych domów na południu dopiero po drugiej wojnie światowej. W nowym stuleciu jodłę lub świerk dekorują piękne, kolorowe bombki. Masowa produkcja kręci się wokół modnych motywów i atrakcyjnej kolorystyki. Pamiętając jednak o tym, że to drzewko, które ma przynosić radość, warto skupić przy nim całą rodzinę i wspólnie przybrać gałązki własnoręcznie wykonanymi ozdobami z papieru, nitek czy korali.

DAR OFIARNY

Opłatek, cienki biały płatek chlebowy, jest nieodłącznym elementem polskiej wigilii. Chrześcijanie zgromadzeni przy stole dzielą się nim, przekazując sobie życzenia. Najstarsza wzmianka o tej praktyce pochodzi z XVIII wieku, ale na stałe wpisała się ona w polską bożonarodzeniową tradycję dopiero w XIX wieku. Opłatek symbolizuje miłość, przyjaźń, przebaczenie i porozumienie, czyli wszystko to, co powinno łączyć ludzi zasiadających do wspólnej wieczerzy. Serdeczności, które są przy nim wymieniane, mają również portretować chęć przeproszenia za wyrządzone zło, pragnienie pokuty i wdzięczność za dobro, które otrzymaliśmy od bliskich. Dlatego zanim przystąpimy do dzielenia się opłatkiem, zróbmy rachunek sumienia. Jest to jedyny moment w roku, kiedy nie musimy wysilać się na telefon do osoby, od której się oddaliliśmy. Wystarczy kilka słów i ciepły gest, by relacje wróciły na właściwe tory. Sprawmy, by opłatek na nowo spoił rodzinę i był zwiastunem lepszego, bogatszego duchowo kolejnego roku.

MISTERIUM RADOŚCI

Boże Narodzenie inspiruje od wieków artystów wielu dziedzin – malarzy, dramaturgów, pisarzy i muzyków. Kolędy i pastorałki są efektem tego natchnienia, od niepamiętnych czasów towarzysząc nam w świętowaniu narodzin Chrystusa. Najwcześniejsze zapisy kolęd w języku polskim, jeszcze bez muzyki, pochodzą z pierwszej połowy XV wieku. Początkowo autorzy słów czerpali natchnienie z Ewangelii świętego Mateusza i świętego Marka, tworząc w języku łacińskim. Z czasem teksty zaczęły sięgać do mądrości i kultury ludowej. Dlatego w wielu kolędach czujemy duch prostego chłopstwa, jego pobożność i skromność, ale przez to i prawdę. W infantylnych, często plebejsko brzmiących zwrotkach wyrażano swoje obawy, pragnienia i nadzieje. Wiele wersów utożsamia duszę narodu i jego historię. Dlatego najlepiej, gdy kolęda śpiewana jest grupowo, chóralnie, przez wszystkich domowników. Ten wyjątkowy gatunek sztuki muzycznej ma wielką siłę integrowania społecznego. Muzyka ubarwia każde święto i wnosi w nie radość. Między drzewkiem choinkowym a opłatkiem jest idealnym wzmocnieniem relacji, która powstaje przy wspólnej wieczerzy. Polskie kolędy i pastorałki są naszym cennym zabytkiem artystycznym, ludowymi pieśniami polskimi. Nie zapominajmy o nich, mimowolnie przyswajając i podśpiewując współczesne popowe utwory traktujące o świętach.

DLA ZBŁĄKANEGO WĘDROWCA

Ci bardziej przezorni, chcąc ominąć szał zakupów świątecznych, już wczesną jesienią wybierają się w pogoń po podarunki dla najbliższych. Tych, którzy zwlekali z wyborem do ostatniej chwili, czeka wielka gonitwa po sklepach w nerwowej atmosferze. Prezentami czcimy ważne wydarzenia, odwdzięczamy się, rehabilitujemy i zyskujemy przychylność. Przy okazji kupowania darów warto zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o tych, którzy ani w ciągu całego roku, ani na święta nie mogą pozwolić sobie na dodatkowe wydatki, a nawet na zakup podstawowych produktów codziennego użytku. To z myślą o nich jest też dodatkowe miejsce przy stole świątecznym. Wyraża ono gotowość przyjaznego przyjęcia w ten wieczór niespodziewanego gościa. Będąc miłosiernym chrześcijaninem, nie możemy dopuścić, by ktoś w Wigilię czuł się samotny. Jako gościnni gospodarze powinniśmy go posadzić przy stole i podjąć na równi z innymi biesiadnikami. Jednak dziś już mało kto puka do drzwi z prośbą o wieczerzę. Bo bieda siedzi cicho jak mysz pod miotłą i sami musimy zajrzeć do jej kryjówki, by przekonać się z bliska, jak bywa okrutna. Na obczyźnie jest wiele rodzin, które zaczynają swoje życie od nowa, nie mając ze sobą żadnych bagaży ani oszczędności. Wystarczy popytać znajomych, by dotrzeć do tych najbardziej potrzebujących, dla których każdy przedmiot warty jest sztabkę złota. To, co dla nas jest chlebem powszednim, dla nich ma wielką wartość. Zawsze znajdziemy coś, czym możemy się podzielić. Wręczanie darów to powszechny składnik kultury. Przekazujemy je bezinteresownie, nie licząc na nic w zamian poza przychylnością i życzliwym odbiorem.

Opłatek jest podzielny jak chleb. Zróbmy z niego użytek.


Sylwia Znyk