Już po raz kolejny Dania zajęła drugie miejsce (po dzierżącej od ośmiu lat palmę pierwszeństwa Finlandii) w World Happiness Report. Zapewne wpływa na to wysoka jakość usług publicznych, takich jak opieka zdrowotna czy edukacja, silne wsparcie społeczne oraz duży poziom zaufania ludzi do siebie i do władz państwa. Jest jeszcze jeden czynnik, który trudno zmierzyć, ale niewątpliwie wpływa na poczucie szczęścia w tym kraju. Hygge.

HYGGE (RZECZOWNIK)

To staronordyckie słowo, które nie do końca można przetłumaczyć na język polski. Oznacza wygodę i przytulność; jest też używane jako określenie wewnętrznej równowagi, bezpieczeństwa i szczęścia. Porównywalne jest z francuskim joie de vivre. Koncept ten narodził się w Skandynawii w XIX w., jednak światową popularność zyskał w latach 2016–2017 dzięki książkom o tej tematyce, stronom lifestylowym i mediom społecznościowym, które wręcz oszalały na jego punkcie. W Wielkiej Brytanii w 2016 r. hygge uznano za drugie słowo roku według wydawnictwa HarperCollins (pierwsze zajął wtedy… Brexit). 

Marketing doprowadził do nieco karykaturalnego obrazu hygge: pozytywne myślenie połączone z wełnianymi skarpetami, kubkiem kakao, ciepłym kocem i świeczkami. A nie o to chodzi. Hygge to coś więcej. Przede wszystkim ilustruje ludzką zdolność do adaptacji do warunków naturalnych. W Danii zima trwa długie miesiące i w tym czasie dni są bardzo krótkie. Zmrok zapada już około 16.00. Hygge jest dla Duńczyków antidotum na melancholię, sposobem na radzenie sobie z krótkimi zimowymi dniami i szarą pogodą. To styl życia, który na pierwszym miejscu stawia wygodę i pielęgnowanie relacji z bliskimi. Zachęca ludzi do dzielenia się czasem z rodziną i przyjaciółmi zamiast zamykania się w domu na długie zimowe miesiące. Ten swoisty sposób myślenia polega na docenianiu małych rzeczy, takich jak wspólne oglądanie filmu i popijanie przy tym kakao, czytanie książki na wygodnej kanapie, z poduszką pod plecami, i zawinięcie się w ulubiony kocyk czy słuchanie muzyki przy blasku świec.

HYGGELIG (PRZYMIOTNIK)

Hygge to również dostosowanie tempa życia do poziomu energii, jaką mamy w danym czasie, i doświadczanie każdej chwili z myślą o zmysłach. To azyl, do którego możemy uciec, gdy tylko poczujemy taką potrzebę. Skandynawska zima nie trwa jednak wiecznie. Czy w raz z nadejściem wiosny Duńczycy porzucają hygge? Nic bardziej mylnego. Uważają je za centralny punkt swojej tożsamości. Gdy człowiek przyzwyczai się do tego stylu życia, nie odejdzie od niego przy łaskawszej aurze. Letni spacer po lesie, piknikowanie czy kąpiele w morzu też są hyggelig. 

Ta filozofia stoi w opozycji do konsumpcjonizmu; dotyczy stanów i nastrojów, a nie rzeczy materialnych. Krytycy (bo tych nigdy nie brakuje…) uważają ją za hołubienie przeciętności, poprzestawanie na małych oczekiwaniach i uciekanie od rzeczywistości w świat fantazji i iluzji. Kojarzona jest przede wszystkim z klasą średnią, z czym jednak nie zgadzają się sami Duńczycy, którzy twierdzą, że jest ona dla wszystkich klas społecznych. 

Podejście to ma też odzwierciedlenie w stylu wnętrzarskim. Podczas projektowania pomieszczeń bierze się przede wszystkim pod uwagę aspekty wspierające życie rodzinne i towarzyskie. Ważne są zatem przestrzeń i wygoda. Korzysta się głównie z naturalnych materiałów i kolorów, a otoczenie organizuje się za pomocą praktycznych i stylowych dodatków.

AT HYGGE (CZASOWNIK)

Święta Bożego Narodzenia są świetnym czasem na rozpoczęcia przygody z hygge. Po pierwsze, w naszej szerokości geograficznej są to najkrótsze dni w roku – dostęp do naturalnego światła jest ograniczony. Niedobór światła słonecznego prowadzi z kolei do zmniejszonej produkcji serotoniny (hormonu szczęścia) i zwiększonej produkcji melatoniny (hormonu snu). Czyli natura mówi do nas: bądź smutny i śpij. Poszukajmy więc sposobu na podniesienie poziomu serotoniny. W naturalny sposób możemy to uzyskać na przykład poprzez jedzenie produktów bogatych w białko (ryby, jajka, orzechy i pestki, mleko, sery – praktycznie wszystko znajdziemy na wigilijnym stole), bliskie relacje z ludźmi, odpoczynek, umiarkowaną aktywność fizyczną (świąteczny spacer to idealne rozwiązania). 

Po drugie, święta to czas, który spędza się z bliskimi. Może wystarczy zmienić podejście i zamiast marudzić na kolejny rodzinny zjazd – cieszyć się nim? Nie wiadomo, jak potoczy się życie i czy w tym samym gronie zasiądziemy do stołu w przyszłym roku. 

Po trzecie, ma być ciepło i komfortowo. Dostosujmy zatem strój do okazji, ale też do tego, aby było nam w nim wygodnie i dobrze pod względem termicznym. Poliestrowe bluzki są czasami bardzo efektowne, ale jest w nich albo za zimno, albo za gorąco, a ciało czuje się jak w plastikowym opakowaniu. Naturalne, nieco luźne materiały są bardzo hygge. 


Życzę udanych świąt Bożego Narodzenia oraz odnajdywania hygge w codzienności. Kto wie, może dzięki wprowadzeniu tej filozofii w życie znajdziemy się w czołówce World Happiness Report 2026?... Czego Państwu i sobie życzę.

Anna Kata