Październik. Poranne godziny szczytu w brukselskim metrze zostają przerwane przez makabryczne odkrycie: na stacji Porte de Namur w dzielnicy Ixelles znaleziono ciało mężczyzny. Według wstępnych ustaleń to osoba bezdomna, nocami szukająca schronienia w podziemnych korytarzach systemu komunikacji. Ten pojedynczy zgon jest brutalnym przypomnieniem, że problem bezdomności nie jest jedynie zagadnieniem społecznym w ramach polityki miejskiej, lecz kwestią życia i śmierci, którą miasta i państwa nadal rozpoznają z opóźnieniem. 

LICZBY

Dokładne szacunki dotyczące bezdomności zależą od definicji i metodologii – liczenia w schroniskach, „punktowych” obserwacji ulicznych, rejestrów usług socjalnych czy badań gospodarstw domowych. Mimo tych różnic dane wskazują na rosnącą populację osób bez stałego dachu nad głową.

Polska: ogólnopolskie badanie z 2024 r. wykazało co najmniej 31 042 osoby w kryzysie bezdomności, przy czym 80 proc. z nich to mężczyźni. Osoby poniżej 18. r.ż. stanowiły 5 proc. Odnotowano wzrost udziału młodych osób oraz większą widoczność problemu poza dużymi ośrodkami miejskimi. Belgia: ogólnokrajowe i regionalne spisy wskazują łącznie blisko 50 tys. osób bezdomnych, z czego w Regionie Stołecznym Brukseli policzono 9 777 osób (wliczając osoby korzystające z różnych form tymczasowego zakwaterowania). W Brukseli widoczna część populacji bezdomnej (osoby przebywające w przestrzeni publicznej) stanowi zaledwie wierzchołek góry lodowej. Europa: setki tysięcy, a według kompleksowych przeglądów nawet ponad 895 tys. osób zmaga się z kryzysem bezdomności. Świat: raporty ONZ i podsumowania badawcze podają szeroki zakres – od około 100 mln ludzi niemających dachu nad głową do 1,6 mld osób pozbawionych „odpowiedniego” mieszkania (brak dostępu do warunków mieszkaniowych spełniających standardy bezpieczeństwa i higieny). 

PRZYCZYNA

Utrata mieszkania rzadko jest wynikiem pojedynczego zdarzenia, częściej stanowi efekt nakładających się na siebie procesów ekonomicznych, społecznych i zdrowotnych. Rosnące czynsze, ograniczona liczba lokali socjalnych oraz rynkowe przeorientowanie na krótkoterminowe najmy znacząco zwiększają presję na osoby o niskich i średnich dochodach. 

Nie mniej istotnym elementem jest ubóstwo strukturalne i brak odpowiedniego wsparcia dochodowego. Spadek siły nabywczej, wzrost kosztów utrzymania, niestabilne zatrudnienie (np. w ramach umów krótkoterminowych) oraz niewystarczające świadczenia socjalne tworzą warunki, w których osoby o niskich zarobkach nie są w stanie utrzymać mieszkania. Dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że wzrost liczby osób korzystających z pomocy społecznej w Polsce koreluje z rosnącymi kosztami życia i zubożeniem części społeczeństwa. W praktyce oznacza to, że wiele rodzin utrzymuje się na granicy utraty lokum, a nawet niewielki kryzys finansowy – pozbawienie pracy, choroba czy konieczność spłaty zadłużenia – może uruchomić spiralę prowadzącą do bezdomności.

Kolejną grupą przyczyn są tzw. kryzysy nagłe – eksmisje, rozwody, przemoc domowa, wypadki losowe. Raporty miejskie pokazują, że wiele przypadków bezdomności ma charakter sytuacyjny. Osoby wychodzące z zakładów karnych, szpitali psychiatrycznych czy ośrodków leczenia uzależnień często nie otrzymują wsparcia w postaci miejsca zamieszkania, co prowadzi do ich ponownego wykluczenia. Z kolei ofiary przemocy domowej często decydują się na ucieczkę, nie mając alternatywnego schronienia. 

Bezdomność jest także efektem czynników systemowych i politycznych. W ostatnich latach znaczący wpływ na sytuację mieszkaniową w wielu krajach Europy miały migracje i kryzysy uchodźcze, zwłaszcza po 2022 r. Napływ ludności zwiększył presję na lokalne rynki mieszkaniowe, podczas gdy inwestowanie w budownictwo socjalne wciąż jest niewystarczające. 

Na koniec należy wskazać rolę zdrowia. Problemy natury psychicznej, uzależnienia oraz współistniejące choroby somatyczne znacząco utrudniają utrzymanie mieszkania, pracy i relacji społecznych. Osoby z zaburzeniami psychicznymi często trafiają do systemu pomocy dopiero w stanie głębokiego kryzysu, a brak integracji między służbą zdrowia a pomocą społeczną sprawia, że nie są w stanie samodzielnie się ustabilizować. 

SKUTEK

Bezdomność łączy się z dramatycznym pogorszeniem stanu zdrowia i zwiększoną śmiertelnością. Brak stałego miejsca do spania, niemożność utrzymania higieny, niedożywienie oraz ekspozycja na warunki atmosferyczne sprawiają, że osoby żyjące na ulicy częściej zapadają na choroby układu oddechowego, zakażenia skóry, choroby układu krążenia czy schorzenia przewlekłe, takie jak cukrzyca i nadciśnienie. Przeciętna długość życia osób bezdomnych jest nawet o kilkanaście, a w niektórych krajach o ponad dwadzieścia lat krótsza niż w populacji ogólnej. Brak dachu nad głową zwiększa ryzyko hospitalizacji i przedawkowania substancji psychoaktywnych, a brak dostępu do regularnej opieki medycznej powoduje, że choroby rozpoznawane są zbyt późno lub w ogóle nieleczone. 

Istotnym aspektem jest też kwestia bezpieczeństwa i stygmatyzacji. Nocujący w tymczasowych schronieniach często doświadczają przemocy fizycznej i psychicznej, kradzieży, a także nadużyć ze strony innych osób znajdujących się w podobnej sytuacji. Życie w przestrzeni publicznej wiąże się z ciągłym ryzykiem. W wielu miastach europejskich wprowadzane są przepisy ograniczające możliwość przebywania bezdomnych w określonych miejscach publicznych (np. zakazy spania w parkach, na dworcach czy w komunikacji miejskiej). Tego rodzaju działania, zamiast rozwiązywać problem, potęgują proces wykluczenia, czyniąc z osób w kryzysie „niewidzialnych obywateli” pozbawionych prawa do przestrzeni wspólnej. Stygmatyzacja utrudnia również powrót do społeczeństwa – osoby bezdomne spotykają się z nieufnością pracodawców, wynajmujących mieszkania czy nawet służb publicznych, co zamyka im drogę do reintegracji. 

Szczególnie dramatycznie przedstawia się sytuacja dzieci i rodzin doświadczających bezdomności. W Belgii, według danych organizacji Infirmiers de Rue, dzieci stanowią niemal 25 proc. populacji osób w kryzysie bezdomności. Maluchy wychowujące się w tym środowisku często cierpią z powodu traumy i chronicznego stresu, które w dorosłości zwiększają ryzyko powtórzenia cyklu. Brak dostępu do edukacji, opieki zdrowotnej i bezpiecznego środowiska wychowawczego tworzy długofalowe skutki społeczne, które wykraczają poza jednostkowy wymiar problemu.


Osoby w sytuacji nieuregulowanej znajdują się w błędnym kole: bez pieniędzy nie mogą znaleźć mieszkania na wynajem; bez mieszkania nie mają oficjalnego adresu; bez oficjalnego adresu nie mogą zarejestrować się w lokalnym urzędzie gminy, co stanowi pierwszy krok do legalizacji pobytu; bez oficjalnych dokumentów (z powodu ich zgubienia lub kradzieży) nie mogą znaleźć pracy; bez pracy nie mają pieniędzy... Dodajmy do tego problemy związane z nadużywaniem alkoholu i problemy zdrowotne, a znalezienie wyjścia staje się dla polskich mieszkańców ulic niezwykle trudne. Jedynym prawem, jakie przysługuje tym osobom, jest Pomoc Medyczna w Nagłych Wypadkach (AMU). Jednak nawet ona nie jest łatwa do uzyskania: procedury wstępne są często liczne i skomplikowane. Ponadto AMU nie obejmuje szeregu niezbędnych zabiegów, takich jak opieka po odstawieniu alkoholu.

Od kilku lat DIOGENES rozwija projekt mediacji międzykulturowej. W celu włączenia społecznego projekt ten w szczególności odpowiada na potrzeby osób bezdomnych, które borykają się z barierami społeczno-ekonomicznymi, językowymi i/lub kulturowymi. Pracownicy socjalni na co dzień spotykają się z dużą liczbą Romów i Polaków.

Zespół DIOGENES, w szczególności za pośrednictwem polskojęzycznego personelu, wspiera i pomaga bezdomnym mieszkańcom tej społeczności w dostępie do przysługujących im praw i opieki zdrowotnej. W tym celu nawiązujemy liczne kontakty z kluczowymi partnerami: Konsulatem RP (wydawanie paszportów itp.), Poverello (pobyt w schroniskach i dostęp do mieszkań), Barką (dobrowolny powrót do Polski w celu zamieszkania w środowisku lokalnym), streetworkerami w gminie Saint-Gilles, La Fontaine (podstawowa opieka i higiena) oraz szpitalami Iris (detoksykacja itp.).

L’asbl DIOGENES
   Un travail sur le lieu de vie des personnes sans-abri à Bruxelles
   Praca w terenie, w miejscach życia osób bezdomnych w Brukseli
www.diogenes.brussels


NA RATUNEK

Rokowania dotyczące zjawiska bezdomności nie napawają optymizmem. Ryzyko utraty pracy, utrzymująca się presja inflacyjna, a także niedobór tanich mieszkań prowadzą do zwiększenia liczby osób zagrożonych utratą dachu nad głową.

W obliczu bezdomności odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na instytucjach publicznych. Choć jednostkowe działania nie zastąpią reform systemowych, mogą realnie wpłynąć na życie konkretnej osoby. Najważniejszym krokiem jest dostrzeżenie człowieka w człowieku – rozmowa, zainteresowanie, proste gesty, które przełamują mur społecznej niewidzialności. 

W sytuacji spotkania osoby śpiącej na ulicy warto zaoferować pomoc w sposób bezpieczny i godny: zaproponować ciepły posiłek, napój, odzież, a w okresie zimowym – przekazać koc lub ciepłą kurtkę. Równie istotne jest kierowanie osób potrzebujących do lokalnych placówek pomocowych – noclegowni, jadłodajni, łaźni publicznych czy punktów medycznych. W wielu miastach działają infolinie interwencyjne, gdzie można zgłosić osobę bezdomną przebywającą w niebezpiecznych warunkach. Osoby, które chcą zaangażować się bardziej, mogą wspierać organizacje pozarządowe poprzez wolontariat, zbiórki rzeczowe lub finansowe. Nawet drobne gesty – zakup biletu komunikacji miejskiej, pomoc w wypełnieniu formularza urzędowego, rozmowa o możliwościach noclegu – mogą mieć dla kogoś wymiar przełomowy. Pomoc jednostkowa ma podwójny sens: nie tylko wspiera osobę w kryzysie, ale także przełamuje społeczną obojętność, przypominając, że bezdomność to nie stan trwały, lecz sytuacja, z której – przy odpowiednim wsparciu – można wyjść.

Pamiętajmy, bezdomność nie jest losem jednostki – to wstyd wspólnoty, która odwróciła wzrok.

Sylwia Znyk