Wiele osób uważa, że sztuką jest wybrać idealny prezent nawet dla osoby, którą znamy od lat. Jak często staliście w sklepie, zastanawiając się nad tym, co kupić bratu, mamie, babci czy najlepszemu przyjacielowi? Chcemy oczywiście wywrzeć jak najlepsze wrażenie, sprawić, by oczy obdarowanego rozbłysły radością, i podarować prezenty świąteczne, które rozgrzeją serce i przyniosą niezapomniane chwile… 

Ja osobiście uważam wybieranie prezentów za rzecz straszną. Najbardziej obawiam się, że wybiorę coś, co nie tylko się nie spodoba, ale też będzie bezużytecznie stało gdzieś w szafie i zbierało kurz. 

W tym specjalnym przedświątecznym czasie będziemy bombardowani dobrymi radami dotyczącymi tego, co kupić w prezencie. Postanowiłam więc powiedzieć Wam, Kochani Czytelnicy, czego lepiej nie podarowywać. Oczywiście chodzi o sytuacje, kiedy sami musimy coś wymyślić, bo jeżeli dostaliście listę życzeń i znajdują się na niej rzeczy z poniższego tekstu, to zupełnie inna para kaloszy i powinniście przyjąć takie sugestie z otwartymi ramionami.

COŚ NA NOWY ROK…

Może nam się wydawać, że ofiarowanie komuś karnetu na siłownię, takiego czy innego sprzętu do ćwiczeń lub subskrypcji na dietę pudełkową jest doskonałym pomysłem, bo „nowy rok – nowy ja” i pewnie i tak obdarowywany będzie mieć jakieś postanowienia związane z powrotem do formy. Ale wierzcie mi: wcale tak nie jest. 

Przede wszystkim może to zostać odebrane jako bardzo nieuprzejme. Jeśli chcesz zachęcić kogoś do dbania o formę, lepiej jest zorganizować wspólny wypad, żeby na przykład spróbować nowego sportu, niż podarować karnet. Nawet osoby, które regularnie ćwiczą, uprawiają sport i interesują się zdrową dietą i suplementacją, mogą nie cieszyć się z takiego podarku. „Fitnesiary” i „fitnesiarze” mają swoje ulubione produkty, których często latami nie zmieniają. Jeśli chodzi o odżywki, pudry proteinowe, napoje i batoniki, wcale nie jest łatwo znaleźć taki, który pasuje do danego organizmu. Niektóre powodują wzdęcia, inne ból brzucha, jeszcze inne smakują jak zło. Mimo naszych dobrych intencji mogą więc trafić na śmietnik, jeśli dana osoba na przykład nie może ich przyjmować. Sprzęt do ćwiczeń też lepiej zostawić w spokoju – niewiele osób „kolekcjonuje” hantle, więc kolejny zestaw będzie zupełnie niepotrzebny. Siłownie są doskonale wyposażone, a jeśli uczestniczymy w zajęciach jogi czy pilatesu, akcesoria są przeważnie dostępne za darmo na miejscu. 

PONIEWAŻ JESTEŚ TEGO WARTA…

Kolejne na mojej liście są kosmetyki i perfumy. Dla wielu to prawdopodobnie dość kontrowersyjna opinia, bo co może być złego w kupieniu komuś najnowszego trendy produktu, kremu, żelu czy najpopularniejszego obecnie zapachu? 

Jeśli chodzi o perfumy, to sprawa jest bardzo prosta: czy chcesz kupić określony zapach, bo podoba się osobie, której zamierzasz go podarować, czy tobie? Jeśli tobie, to radziłabym zrobić z nich prezent samemu sobie. Kosmetyki, środki higieny i właśnie perfumy to bardzo osobista rzecz – nie tylko dlatego, że każdy z nas ma inne gusta, ale też dlatego, że każdy z nas ma inne ciało. Krem, który na twojej skórze działa cuda, może mojej podarować uczulenie. Zapach, który ty uważasz za doskonały, może mnie przyprawić o mdłości. 

Sklepy przekonują nas w czasie świątecznej bieganiny, że najlepszym rozwiązaniem jest złapanie z półki „wyselekcjonowanych” produktów, bo każdy je uwielbia i wszyscy będą skakać z radości, jeśli je znajdą pod choinką. Otóż wcale tak nie jest. Jeśli się malujesz, to wiesz, że nie każdy podkład i nie każda szminka do ciebie pasuje, jak tu więc kupić taki produkt komuś innemu? 

SMACZNEGO!

Kolejne na mojej „niegrzecznej” liście są artykuły spożywcze. Mam w swoim gronie rodzinnym kogoś, kto bardzo często obdarowuje nas przyprawami, napojami i różnego rodzaju jedzeniem. Dostaliśmy na przykład lukrecjowe cukierki, których ani ja, ani mój mąż nie znosimy. Następne były białe trufle w bardzo dziwnie pachnącym sosie, które po roku w lodówce musieliśmy wyrzucić (nasze kury zjadły niezwykle wykwintny obiad), ponieważ nie mieliśmy pojęcia, do czego ich użyć, jak je gotować i czy w ogóle taka trufla nadaje się do gotowania, czy też trzeba ją jeść na zimno. Dostaliśmy też czekoladki o bardzo dziwacznych smakach (kwaszonki, bazylia, pieprz, chrzan), które na szczęście Thomas był w stanie zjeść. 

O ile gest jest niezwykle miły, o tyle rezultat najczęściej nie jest dobry – nienawidzę marnować jedzenia, ale nie mogę się też zmuszać do picia i jedzenia czegoś, co przyprawia mnie o mdłości. Chcąc kupić coś związanego z kulinariami, najlepiej wydać pieniądze na bon podarunkowy albo jakąś degustację w restauracji bądź sklepie. 

Chęć dzielenia się czymś dla nas pysznym jest naturalna – należy jednak pamiętać, że nie wszystko, co nam smakuje, będzie smakowało innym. Osobiście nie eksperymentuję w kuchni, nie mam również zwykle czasu na przygotowywanie restauracyjnych dań, nie będę zatem wykorzystywała fikuśnych zagranicznych składników. Doceniam gest, ale zawsze w chwili odbierania takiego prezentu zastanawiam się, ile czasu będzie stał w lodówce, zanim będę musiała go wyrzucić. 

ZWIERZĘ TO NIE PREZENT!

To zdanie powtarza się każdego roku, a mimo to co roku statystyki pokazują, że wiele osób nie bierze sobie go do serca. Dziadkowie obdarowują wnuki kotkiem albo pieskiem, a te po świętach trafiają do schroniska bądź na ulicę, ponieważ rodzice nie są w stanie się nimi prawidłowo zaopiekować. Dzieci przekonują ciocie, wujków i dziadków, że są odpowiedzialne, że będą się zwierzątkiem opiekować, że nie będą go zamęczać – po czym robią dokładnie na odwrót. 

To, co powiem, zabrzmi dla wielu kontrowersyjnie, ale dzieci najczęściej nie mają pojęcia o odpowiedzialności; o tym, co to znaczy wstawać o 5.00 rano, żeby wyjść z psem na spacer. Nie będą ograniczały swojego wolnego czasu, żeby czyścić terrarium i dbać o gekona. Wszystkie ładne słówka można włożyć między bajki. Ostatecznie to rodzice zostają postawieni przed faktem dokonanym i to oni muszą do swoich codziennych obowiązków dorzucić czyszczenie kuwety. 

Jak już wspomniałam, takie zwierzęta lądują w schroniskach, i nie dzieje się tak jedynie dlatego, że rodzice są leniwi i wygodniccy. Często w domu nie ma miejsca, warunków i dodatkowych funduszy na utrzymanie zwierzęcia. Niektóre psy i koty nie akceptują małych dzieci, więc jeśli starsze dostało taki uroczy prezent, młodsze może zostać postawione przed niebezpieczeństwem. I wreszcie: nie każdy ma czas i ochotę, by poświęcać swój wolny czas i rutynę dla pupila, zwłaszcza jeśli został on nam „wepchnięty” na siłę i bez naszej zgody. 

DZIĘKUJĘ!

Skoro już jesteśmy przy tym temacie, to oczywiście nasuwa się pytanie: co zrobić, kiedy dostaniemy niechciany prezent? Oczywiście, podziękować! Nie masz trzech lat – nie dąsaj się, „jako dorosły masz obowiązek przyjmować prezenty z wdziękiem i klasą” – mówi Diane Gottsman, ekspertka od etykiety i założycielka Protocol School of Texas. Dziękujesz za wysiłek, nie za prezent. Podarek jest drugorzędny. Liczy się pomysł, wysiłek i miłość. Jeśli otrzymasz nietrafiony dar od kogoś, kogo nie znasz zbyt dobrze, wystarczy szczere „dziękuję”. Jeśli dobrze znasz tę osobę, nie przekroczysz żadnej granicy, pytając o możliwość wymiany.

Powiedzmy, że nietrafionym prezentem jest koszula, która do ciebie absolutnie nie pasuje. Możesz zareagować tak: „O rany, jest śliczna. Ale muszę ci powiedzieć – czy miałabyś coś przeciwko, gdybym wymieniła ją na odpowiedni rozmiar?”. W sklepie może się cudownie okazać, że musisz wziąć inny model, bo ten, który chcesz wymienić, nie jest w twojej rozmiarówce. 

Zasady etykiety mówią, że prezent należy do ciebie i możesz z nim zrobić, co zechcesz. Czajnik od przyjaciela może być uroczy, ale jeśli pijesz kawę z ekspresu, masz prawo przekazać go na przykład organizacji charytatywnej. Inną opcją jest rzecz jasna oddanie prezentu komuś innemu. W tej sytuacji jednak trzeba być szczerym. Możesz powiedzieć: „Słuchaj, ten czajnik był prezentem, a ja wiem, że uwielbiasz herbatę. Chętnie ci go oddam, jeśli uważasz, że mógłby ci się przydać”. Aby nie urazić niczyich uczuć, unikaj przekazywania prezentów w obrębie tej samej grupy znajomych. Nie chcesz, żeby wieść o tym dotarła do osoby, która pierwotnie podarowała prezent, i zraniła jej uczucia.


Nie bójmy się pytać o to, co sprawiłoby radość naszym bliskim. Oszczędzi nam to wiele zachodu, stresu, pieniędzy i niepotrzebnych animozji poświątecznych. Jeśli wstydzisz się zapytać – zobacz, jakich marek kosmetyków ktoś używa i kup produkt, który może się kończy. Widzisz, że dziadek obsesyjnie czyta książki Mroza? Kup mu kartę podarunkową do księgarni. Wiesz, że twoja koleżanka eksperymentuje w kuchni? Wybierzcie się razem na wspólne zajęcia. A ci, którzy już „wszystko mają”? Co im podarować? Czasem warto zainwestować w coś bardzo prostego – jak wspólny spacer czy wypad do kawiarni. Może zaproponuj przyjaciółce, która niedawno została mamą, że zajmiesz się bobasem, by ona mogła skoczyć na zakupy albo do fryzjera? Wiesz, że ktoś jest chory w święta? Przynieś mu garnek z barszczem. Zabierz mamę do teatru, ojca do muzeum, pobądź z bliskimi. To ważniejsze niż kolejny „artefakt”, który zbierze kurz na półce.

Anna Albingier