Druhna Ola: Cześć Staszek! Jak to się stało, że zapisałeś się do ZHP Belgia?
Druh Staszek: Przez przypadek tak naprawdę. Kiedyś, jeszcze w Polsce byłem harcerzem przez 12 lat nawet, później zawiesiłem swoją działalność na ok. 3 lata. Następnie wyjechałem na studia do Brukseli i pewnego dnia zobaczyłem ogłoszenie ZHP Belgi przeglądając FB.
A dlaczego jak zobaczyłeś ogłoszenie na FB, to zdecydowałeś się na nawiązanie kontaktu? Nie każdy jest taki otwarty by zadzwonić czy napisać maila do obcej osoby.
Już od dłuższego czasu trochę tęskniłem za harcerstwem i czułem, że nie mam nic do stracenia. Ja jestem trochę ekstrawertyczny i nie mam z takimi inicjatywami problemu. Też misja poszukiwania miejsca w społeczeństwie jest głębiej we mnie zakorzeniona niż samo harcerstwo.
Wiem, że to był twój pierwszy rok na emigracji i do tego studiując w obcym dla siebie języku i że jesteś tutorem matematyki. Czy nie martwiłeś się, że nie będziesz miał po prostu na to wszystko czasu?
Przez doświadczenie wyrobiłem w sobie dobrą organizację czasu, więc żyję z przekonaniem, że nie ma czegoś takiego jak „brak czasu”, wystarczy wszystko dobrze rozłożyć. Też nigdy nie miałem problemów ze skuteczną nauką, no i od zawsze była dla mnie priorytetem.
Jakie były twoje pierwsze wrażenia?
Byłem w szoku ze względu na różnice pomiędzy polską organizacją ZHP a światową. W Belgii jest duży nacisk na utrzymywanie polskości, w Polsce tego nie ma, ponieważ nie ma takiej potrzeby, harcerze te wszystkie sprawy znają. Nie ma w programie historii, nawiązania do patriotyzmu, kultury, języka, w Polsce skupiamy się na służbie i na rozwoju harcerskim.
A co ty właściwie robiłeś w drużynie na samym początku?
Podszedłem do tego dosyć ostrożnie, nie chciałem brać na siebie czegoś bardzo odpowiedzialnego na samym początku. Oferowałem więc wsparcie przy pracach kwatermistrzowskich oraz przy drużynie wędrowniczej.
A czym dla Cebie było wędrownictwo w Polsce?
Nie różniło się to tak bardzo od tego co widzę tutaj. Polega na rozwoju fizycznym, duchowym i służbie, czyli szukaniu miejsca w społeczeństwie. To właśnie jest dla mnie najważniejsze a pokrywa się z jednym z najważniejszych zasad w wędrownictwie. Jest to przede wszystkim przygotowanie do życia dorosłego.
Czujesz się dzięki temu przygotowany do życia?
Tak, to całe harcerstwo a nie tylko wędrownictwo przygotowało mnie do życia.
Załóżmy, że mój kuzyn rozważa, aby do Was dołączyć, czy może?
Pewnie, jeśli ma powyżej 15 lat i jest otwarty na przygody. Każdy z nas prędzej czy później i tak będzie musiał jakość odnaleźć się w społeczeństwie, jeśli chce oczywiście prowadzić satysfakcjonujące życie. Program wędrowniczy wyróżnia się częstymi wędrówkami, pamiętajmy, że nie tylko pieszymi.
Czyli jakimi, pociągiem?
Także, ale i na nartach, konno a nawet samolotem!
No co ty, gdzie Ty ostatnio byłeś na wędrówce samolotem?
Można powiedzieć, że tak. W minione lato byłem na kursie przewodników w Stanach Zjednoczonych. Odwiedziliśmy również Kanadę czy Francję.
Wyjazd za ocean, nie brzmi jak życie studenta.
To prawda, nie brzmi. Jednak z dużą pomocą moich wędrowników oraz zaprzyjaźnionych instruktorów, czasami udaje nam się wprowadzić takie projekty w życie. Wsparcie organizacji, nie tylko finansowe, w takich przypadkach okazuje się niezastąpione. Można się poczuć potrzebnym i ’na swoim miejscu’.
Czuwaj!
z p.o. drużynowym wędrowników
ZHP Belgia
Stanisławem Nowatorskim
rozmawiała Aleksandra Wojtczak
w trakcie kursu w Comblain-la-Tour w trakcie
kursu dla drużynowych i zastępowych
pod komendą hm. Andrzeja Mahuta
Artykuły miesiąca
RAZEM PRZEZ ŚWIAT BELGIJSKIEGO ZHP ROZMOWA Z WĘDROWNIKIEM
- Artykuły miesiąca
- Odsłony: 160







