Dystans drogowy między Lipcami Reymontowskimi a Brukselą wynosi około 1300 kilometrów, a jednak tego dnia odległość jakby przestała istnieć. Wśród emocjonujących dyskusji licealistów ze Szkoły Polskiej im. Joachima Lelewela przy Ambasadzie RP w Brukseli nad wyborami moralnymi bohaterów „Chłopów”, nad hierarchią społeczną i losem człowieka wpisanego w rytm natury, rozbrzmiewały głosy pełne pasji. Jedni bronili Jagny — że wolna, że niezrozumiana. Inni srożyli się na nią jak na grzesznicę, co burzy ład wsi. Spierano się o Borynę i Antka –  o to, gdzie kończy się miłość, a zaczyna obowiązek i co ważniejsze — ziemia czy serce.

5 grudnia 1925 roku w Warszawie zmarł Władysław Reymont. W setną rocznicę jego śmierci rok 2025 ogłoszono Rokiem Władysława Reymonta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że sam pisarz — syn organisty, pracownik Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej i dawny wędrowny aktor — nie przypuszczałby, że jego literatura zawędruje z pola w świat. Bo między odmierzaniem najdłuższych warkoczy i odważnymi rozważaniami nad „tym całym patriarchatem”, młodzi odtwarzali uroki jesieni w Lipcach, czerpiąc inspirację z fragmentów powieści noblisty, z bogatego folkloru łowickiego oraz z malarskich wizji Józefa Chełmońskiego, który mistrzowsko potrafił uchwycić puls polskiej wsi.

To dzięki takim działaniom tekst przestał być tylko reliktem przeszłości, a stał się kluczem do poznania duchowej tkanki wsi. Dla licealistów z klas 2a, 3a i 3b czytanie to dopiero początek przygody, w której słowa ożywają, a wyobraźnia prowadzi dalej. 

I choć ich serca skłaniały się ku Hance — cichej, wiernej, przy ziemi — to jednak jeszcze długo w Woluwe, po lekcji języka polskiego, czerwone wstążki Jagny migotały jak ogień w zbożu, przypominając, że nikt nie jest całkiem odporny na pokusy. Tak oto powieść Reymonta przeszła od złotej miedzy do europejskiej stolicy.

 

Sylwia Znyk