Niejedno serce zostało złamane, kiedy okazało się, że sympatyczna Włoszka wcale nie flirtuje, ale chce być po prostu miła. Podobnie jak niejedna miłość zaczęła się od krótkiej wymiany słów „z tym sztywniakiem z Holandii”… Czy to prawda, że jedne narodowości można porównać do kokosów, a inne do brzoskwiń?

KOKOSY

Kultury „kokosa” to określenie opisujące społeczeństwa, w których istnieje wyraźna granica między sferą publiczną a prywatną. Podobnie jak kokos, tak i osoby wychowane w takich kulturach mają „twardą skorupę” – ale za to miękki środek. O co chodzi? Zwykle potrzebują więcej czasu, aby obdarzyć kogoś zaufaniem i dopuścić go do swojego życia osobistego. W pierwszym kontakcie mogą wydawać się powściągliwe, zdystansowane lub mało spontaniczne. Osoby pochodzące z bardziej otwartych kultur mogą to początkowo odczytywać jako chłód, dystans i brak zainteresowania. 

Wcale nie oznacza to jednak, że „kokosy” są nieprzyjazne. Uprzejmie zamienią kilka słów i pomogą wskazać drogę, ale nie wpuszczają nowych znajomych od razu do swojego najbliższego kręgu. Na zaufanie trzeba u nich zapracować, co zwykle wymaga czasu, regularnych kontaktów i wzajemnej niezawodności. Ich zachowanie wynika z ostrożności w budowaniu relacji.

Tymczasem gdy już uda się przełamać tę twardą „skorupę”, relacje często okazują się bardzo trwałe i oparte na lojalności. Właśnie dlatego mówi się, że w kulturach „kokosowych” przyjaciół zdobywa się wolniej, ale za to często na długie lata. Przyjaźń jest traktowana bardzo poważnie, więc nie każdy znajomy staje się przyjacielem. Zwykle jako przykłady podaje się tu m.in. Niemcy, Austrię, Szwajcarię czy kraje skandynawskie. W tej grupie znajduje się też Polska, Rosja czy Czechy.

BRZOSKWINIE

Osoby pochodzące z kultur „brzoskwiniowych” są – tak jak brzoskwinie – „miękkie” z zewnątrz. Bardzo łatwo nawiązują kontakty, chętnie zagadują, rozmawiają, szybko przechodzą na mniej formalny ton i nie mają oporów przed okazywaniem sympatii nawet komuś, kogo dopiero co poznały. Dla przybysza z bardziej powściągliwej kultury może to być niezwykle przyjemne doświadczenie. Już po kilku minutach rozmowy można poczuć się mile widzianym i zaakceptowanym. 

„Brzoskwinie” szybko też łamią barierę dotyku: obcałowują, poklepują po ramieniu, ściskają – i generalnie trzymają się blisko rozmówcy. Dla „kokosów” to akurat może być na początku o krok za dużo: taką fizyczną bliskość mogą traktować jako zbyt dużą ingerencję w ich prywatną przestrzeń.

Serdeczność, ekspresyjność, okazywanie radości życia także wśród nieznajomych lub ledwo poznanych osób to w tych kulturach naturalny sposób funkcjonowania w społeczeństwie. Rozmowę zaczynają łatwo i prowadzą w ciepłym, serdecznym tonie. Wydawać się więc może, że granica między obcym a znajomym szybko się zaciera, ale uwaga – niekoniecznie oznacza to zaproszenie do najbliższego kręgu. Ten często jest rezerwowany jednak dla rodziny. Innymi słowy, osoby z kultur „brzoskwiniowych” łatwo przełamują pierwsze lody, budują rozległe sieci kontaktów i czerpią z tego przyjemność, ale nie oczekują, że przerodzi się to w przyjaźń na śmierć i życie.

I to jest właśnie ta twarda pestka, która kryje się w miękkim miąższu brzoskwini. Otwartość, towarzyskość i przyjazność roześmianych „brzoskwiń” dotyczy głównie zewnętrznej warstwy znajomości. Nie każdy ma dostęp do najbardziej prywatnej, głębokiej sfery życia tych osób.

Najczęściej jako przykłady kultur „brzoskwini” podaje się Stany Zjednoczone oraz kraje Ameryki Łacińskiej, takie jak Meksyk, Chile, Brazylię, Kolumbię czy Argentynę. W Europie podobny sposób budowania relacji często przypisuje się osobom z krajów śródziemnomorskich, takich jak Hiszpania, Włochy, Portugalia czy Grecja. 

PIERWSZE WRAŻANIE MOŻE MYLIĆ

Nieporozumienia mogą się pojawić zawsze, gdy mamy kontakt z osobami z innej kultury. Polakom czy Niemcom wyluzowani i łatwo zagadujący Amerykanie mogą się wydać powierzchowni, a nawet, ze swoim uśmiechem od ucha do ucha, nieszczerzy. Ci z kolei mogą odnieść wrażenie, że Słowianie czy Szwajcarzy są niegrzeczni, chłodni, pozbawieni poczucia humoru, a nawet agresywni. Co z tego będzie prawdą? No właśnie.

Na pierwszy rzut oka „kokosy” i „brzoskwinie” wydają się swoimi przeciwieństwami. W praktyce oba podejścia prowadzą jednak do tego samego celu – ochrony swojej prywatności i budowania wartościowych więzi. A to, co jedni odbierają jako chłód, a drudzy jako nadmierną poufałość, często jest po prostu innym sposobem budowania relacji.

NIC NIE JEST CZARNO-BIAŁE

Podział na kulturę kokosów i brzoskwiń spopularyzował holenderski autor Fons Trompenaars. I choć taka klasyfikacja wydaje się sensowna, bo pewnie każdy łatwo dopasuje tutaj znajomych z różnych krajów, warto pamiętać, że to tylko pewne uogólnienie i uproszczenie stylu społecznego. Absolutnie nie można tak etykietować całych narodów. 

W czasie letnich wyjazdów będziemy mieli niejedną okazję, by sprawdzić słuszność tej teorii. Indywidualne różnice między ludźmi często za nic jednak mają tego typu podziały. Pamiętajmy o tym, zawierając wakacyjne znajomości. 

Agnieszka Strzałka