Anna Kiejna: Kongres, który w naszej herstorii przyciągnął największą liczbę uczestniczek, poświęcony był tematowi seksualności. Przypomnijmy, że odbył się w stulecie wywalczenia praw wyborczych przez Polki, jesienią 2018 r.
Agata Araszkiewicz: W 2018 r. wróciłyśmy do hasła „Chcemy całego życia” Zofii Nałkowskiej, wygłoszonego przez pisarkę na Zjeździe Kobiet w 1907 r. Okazało się, że refleksja nad prawami seksualnymi, intymnym dobrostanem, przemocą ze względu na płeć, pornografia czy praca seksualna okazały się bardzo istotnymi tematami.
Na jarmarku zniknęły wszystkie gadżety erotyczne, co też dobitnie pokazuje, jak wielki jest głód takich spotkań i że Polki przestają się wstydzić swoich ciał i pragnień.
A na warsztaty z Joanną Keszką czy Alicją Długołęcką nie można się było dostać!
Mną wstrząsnął Kongres z 2023 r., poświęcony feministycznej Ukrainie; zresztą pierwszy kongres we współpracy z KANAL K1 Centre Pompidou.
To prawda, był niezwykle ważny. Przypomnijmy: wyszłyśmy z założenia, że wojna może być pretekstem do mówienia o prawach kobiet, a w tym konkretnym przypadku wojna sprzyja nowoczesnym zmianom w ukraińskim społeczeństwie i podnoszeniem się statusu kobiet oraz ich znaczenia w życiu publicznym. Warto to dostrzec i wspierać, w wymiarze uniwersalnym. Dlatego tej edycji Kongresu towarzyszyło wydarzenie w Parlamencie Europejskim – debata, na którą udało nam się zaprosić znamienite feministyczne osobowości ukraińskiej polityki, literatury i nauki.
Można powiedzieć, że pierwsze kongresy starały się poruszać zespół ważnych tematów – jak świadomość obywatelska i polityczna kobiet (z naciskiem na lokalne struktury prawne i społeczne), przemoc seksualna i afirmacja społeczna i osobista.
Tak, a potem zaczęłyśmy koncentrować się wokół wybranych tematów. Prócz wymienionych były to ekonomia feministyczna czy ekologia. Zdradzę, że o tym będzie może następny kongres!
Twoim zdaniem, dlaczego kongresy są niezmiennie potrzebne?
Dzisiejszy świat w dużo większym stopniu niż dotychczas przynosi zagrożenie dla praw kobiet czy osób LGBTQA+. Niektóre analizy mówią o narastaniu mizoginicznych autorytaryzmów lub nowej odsłonie globalnej wojny, w którym tym razem głównym tematem są prawa kobiet i osób ze wspólnoty LGBTQA+.
Z jednej strony to wynik silnego procesu emancypacji kobiet i mniejszości seksualnych (choć to określenie nie jest najlepsze), z drugiej: silnego oporu patriarchalnego porządku społecznego przed wartościowanymi zmianami.
Spójrzmy chociażby na niedawne wybory w USA.
Owszem, to świetny przykład – kompetentna i znakomicie przygotowana politycznie kandydatka demokratów Kamala Harris przegrała z kandydatem republikanów – z Donaldem Trumpem: białym mężczyzną posiadającym wyrok w związku z seksualnymi skandalami, gangsterem politycznym, spekulantem finansowym, otwarcie głoszącym przemoc wobec kobiet.
Kamala Harris przegrała głównie dlatego, że jest kobietą. W Europie też to widzimy. W Polsce podnoszą się głosy, że za wcześnie na kobietę prezydentkę.
Prawa kobiet zagrożone są niezmiennie w krajach religijnych totalitaryzmów, w których ich pozycja stale się pogarsza. Przypomnijmy choćby niedawny protest Irańskiej studentki, która zrzuciła hidżab, Ahou Daryaei. Kobiety nie dają się uciszyć, ale droga do równości jest wciąż daleka.
Prawa kobiet zagrożone są również w zachodnich demokracjach. Wciąż nie doszliśmy do równowagi władzy i praw, a po okresie postępu następuje odwrót, przy którym autorytarne tendencje globalnie wzmacniają się nawzajem (tzw. backlash).
Kongresy kobiety starają się wnieść światło nadziei. Razem jesteśmy silne. Polska jest kobietą! Przypomnij jeszcze, o czym porozmawiamy tym razem.
Jubileuszowy 10 Kongres Kobiet w Brukseli, który odbędzie się 8 lutego w gościnnych progach KANAL – Centrę Pompidou, powróci do wielu tematów, o których była już mowa…
Ale o których wciąż trzeba głośno mówić!
Oczywiście! Porozmawiamy o prawie do seksu na naszych zasadach; pojawi się temat przemocy wobec kobiet: co zrobić, by myśleć inaczej i jej skutecznie prrzeciwdziałać. Do tego nowe pojmowanie męskości: po co nam męstwo – może lepiej mówić o nowych męskościach? A przede wszystkim poruszymy temat geniuszu lesbijskiego w całej jego sile – tęczowej sztuki, kultury i polityki, ale także gniewu kobiecego: jak mówić nie? Będą gościnie z Polski i Belgii (między innymi Renata Lis, Alicja Długołęcka, Agnieszka Szpila, Natalia Waloch) oraz atmosfera celebracji.
Chcemy, by to było święto aktywizmu.
Trzeba zawsze to podkreślać, że kongres jest ruchem społecznym. To ruch, którego celem jest społeczna zmiana. I na tę zmianę składa się wielki wysiłek kilkudziesięciu osób, które wzięły udział w naszym kongresie, podejmując się często niewidzialnej, ciężkiej pracy. Przez te wszystkie lata na sukces kongresu złożyła się praca wielu, wielu kobiet – i innych osób sojuszniczych, męskich czy LGBT.
Staramy się to dobitnie podkreślić: praca wolontaryjna przypomina niedocenianą, codzienną, nieodpłatną pracę w gospodarstwie domowym milionów kobiet. Rozmawiałyśmy o tym na kongresie poświęconym ekonomii.
Tak. Teraz też na pewno o tym wspomnimy! Będą też świetne książki i piosenki. A na koniec dnia zapraszamy na koncert Madlen (Magdaleny Baryły) niegdysiejszej zwyciężczyni belgijskiej edycji Voice of Polonia.
Kongres Kobiet w Brukseli to święto wszystkich kobiet. Zapraszamy Was wszystkie do KANAL K1 – Centre Pompidou już 8 lutego. To świetna rozgrzewka przed 8 marca, Dniem Praw Kobiet!
Kultura
O HERSTORII KONGRESU KOBIET W BELGII rozmawiają Agata Araszkiewicz i Anna Kiejna
- Kultura
- Odsłony: 282







