Uczestnicy międzynarodowej konferencji klimatycznej COP30, która odbyła się w brazylijskim Belem, przyjęli dokument porozumienia końcowego. Wśród ustaleń zabrakło mapy drogowej odejścia od paliw kopalnych, na którą liczyło wiele państw.
W związku z tym organizacje ekologiczne oceniały wyniki szczytu klimatycznego jako „raczej skromne”. Greenpeace twierdzi, że zabrakło propozycji realnych rozwiązań problemu globalnego ocieplenia.
Porozumienie, którego zawarcie poprzedziły trudne negocjacje, zawiera apel o przyśpieszenie działań w obronie klimatu. Jednak tylko wspomina się w nim o potrzebie odejścia od paliw kopalnych i o przełomowych ustaleniach z 2023 r. Wówczas w kończącym COP28 w Dubaju dokumencie wszystkie państwa zobowiązały się do odejścia od paliw kopalnych, ale bez wskazania sposobu i daty realizacji tego planu.
W tegorocznym dokumencie zapisano także apel o potrojenie finansowania działań na rzecz adaptacji do zmian klimatu państw rozwijających się. Był to jeden z kluczowych postulatów tej grupy krajów biorących udział w COP30. Przykładem zagrożeń, z jakimi w tych regionach świata ludzie muszą się zmagać, są m.in. fale upałów, gwałtowne burze i wzrost poziomu wód w morzach.
Co najmniej 80 państw domagało się zawarcia w deklaracji konkretnego planu redukcji użycia paliw kopalnych, a część z nich zagroziła, że zablokuje dokument końcowy. Gospodarze znaleźli wyjście z tej sytuacji – zapowiedzieli opublikowanie dwóch oddzielnych dokumentów. Jeden to mapa drogowa odejścia od paliw kopalnych, a drugi miał dotyczyć ochrony lasów. Jednak nie mają one tej samej wagi co porozumienie końcowe.